Na początku chcę przeprosić, iż nie
udzielałem się. Po prostu czasu nie miałem, bo rok szkolny się zaczął
;-; Przepraszam jeszcze raz i obiecuje się poprawić.
-----------------
Pomyślicie
sobie że życie w najlepszej hodowli golden retriever'ów jest takie
piękne? Że masz wszystko co chcesz, najlepsze jedzenie, super wygodne
legowiska? Może i tak, masz to wszystko, ale tam nie jest za ciekawie.
Ludzie uczą ciebie ciągle jakiś sztuczek, nie pozwalają się brudzić,
mało zabawek. No to co ja tam mam robić? Mam na imię Cake i jestem 5
miesięcznym szczeniakiem rasy golden retriever.W tej mojej hodowli
nudziłem się ciągle, a później jeszcze bardziej bo moje rodzeństwo
zostało sprzedane. Matki całe dnie nie było, chodziła na wystawy i
konkursy. Przychodziła z medalami, pucharami, wstążkami późno w nocy. A
ojciec? On tam się mną nie interesował. Nie wiem czemu. Pewnego z dni,
gdy się nudziłem leżąc w swoim legowisku, usłyszałem pukanie do drzwi.
Zaciekawiony uniosłem puchaty łeb, wlepiając wzrok w drewniane drzwi. Po
chwili nastroszyłem uczy, słysząc moją panią schodzącą szybko po
schodach. Już po paru sekundach klęczała przy mnie jakaś kobieta.
Uśmiechała się do mnie ciągle, podała mi rękę. Pogładziła po głowie,
zamachałem wesoło ogonem. Uniosłem się, przyglądając się dwunożnej z
zaciekawieniem, swoimi czekoladowo-czarnymi oczami. Podrapała mnie za
uchem, a po chwili znalazłem się w jej ramionach. Nie podobało mi się to
na początku, wierciłem się i wyrywałem. Ale i tak po chwili zrobiło mi
się dobrze. Może to dlatego że przytuliła mnie do siebie i podrapała po
grzbiecie? Powiedziała ona coś do mojej właścicielki. Zaczęły rozmawiać.
A ja? Leżałem tylko w ramionach tej pani, przyglądając się wszystkiemu
dookoła. Byłem tak wysoko! Nagle, ta pani która mnie trzymała zaczęła
iść do drzwi. Szybko założyła buty i wyszła. Nic w tym dziwnego nie
było, gdyby nie to że ona mnie wzięła ze sobą! Bałem się potwornie, nie
wiedziałem co robić, gdzie ona mnie niesie. Otworzyła bagażnik w swoim
samochodzie, po czym włożyła mnie tam. A dokładniej do niebieskiego
transportera. Zamknęła od niego drzwiczki, po czym bagażnik. Ruszyliśmy.
Przez całą drogę leżałem skulony w kącie i piszczałem cicho ze strachu.
Nigdy się tak nie bałem....
Po
godzinie jazdy, auto zatrzymało się. Ta Pani która mnie " porwała ",
wyjęła mnie z samochodu. Weszliśmy do domu. Położyła mnie na ziemi.
Niepewnie zacząłem się rozglądać. To jednak nie było porwanie....Ona
mnie zaadoptowała. Podskoczyłem z radości. Przytuliłem się do nóg mojej
nowej pani.
Teraz
wszystko się zmieniło. Robiłem co chcę, pozwalała mi się pobrudzić,
kochała mnie i ciągle robiliśmy coś razem. Było, jest i będzie
wspaniale. Wiem to. Skąd? Bo moja Pani to moja Najlepsza Przyjaciółka.
Zawsze i na zawsze.
------------
Takie tam krótkie opko wyskrobałem xd Nie patrzcie na tytuł, nie miałem pomysłu xD
Ps. Poproszę nb do końca września.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz