poniedziałek, 17 listopada 2014

Wojna cz. VI [Ragnar]

'Bitwa rozgorzała, a więc  zarówno rzucasz się w jej wir, by pomóc stadu odzyskać tereny. Towarzyszy ci inny wojownik, którym jest *tu wstaw imię*. Jednakże w pewnym momencie dostrzegasz, jak gdzieś w pobliżu w wyniku nierównej walki, twoja siostra, Nukri, zostaje ciężko raniona. Wnet rzucasz się na pomoc, bez namysłu zostawiwszy kompana sam na sam z przeciwnikiem, który znienacka go zaatakował. Wpierw pomagasz samicy i zanosisz ją czym prędzej do Cheese'a, gdy jednak powracasz na miejsce bitwy, widzisz nieprzytomnego i poturbowanego przyjaciela. Zabierasz go do Allex, po czym zrazu wracasz do walki.'

    Może i wojna nie była tym, co było stadu potrzebne i czego stado chciało. Może i wojna nie była absolutnie żadnym powodem do radości - bo jak radość może sprawiać fakt, że tyle psów zginie, niezależnie z jakiego stada - ale on osobiście się cieszył. Emocje roznosiły go od środka już od momentu, w którym usłyszał, że ktokolwiek wtargnął na te ziemie. Nie mógł usiedzieć na tym ciężkim zadku, ciągle chciał biec, atakować, wbijać kły w szyje i rozrywać nim gardła w kilku ruchach, wszystko dookoła ochlapując ciepłą posoką, a następnie szukać kolejnej ofiary. Czuł się odpowiedzialny za bezpieczeństwo na tych ziemiach jako dog, a jako wojownik odczuwał ogromną potrzebę działania. Był w tym czasie nieznośny; warczał nieustannie na obu swoich synów, kiedy ci bawili się zbyt swawolnie, a dla Desiree nie był tak czuły i ciepły, jak zawsze. Dopiero kiedy biała suczka, sfrustrowana jego zachowaniem, ofuknęła go porządnie, zaszył się gdzieś w głębi jaskini i czekał na wieść o tym, że to już czas, by stawić się do ataku.

    Długo to trwało, zanim ktoś przyszedł. Choć minęło tylko kilka dni, Ragnarowi wydawało się, że minęło z pół wieczności. Snuł się po czarnych odmętach głębokiej jaskini, by później z niej wyjść i biec wiele godzin przed siebie, by zużyć jakoś choć część tej energii, która rozpierała jego wielkie, szare cielsko. Podczas jednego z takich wyjść zauważył nieznanego mu psa i pełen obaw, skoczył w jego stronę, szczerząc kły. Biały pies popatrzył na niego przez chwilę i zaparł się na wszelki wypadek łapami w ziemi, wbijając w niebo bursztynowe spojrzenie. Czekał, aż dog zaatakuje, gotów, by bronić się w razie potrzeby. Nie wiedział, do którego stada należy szary, a teraz nie bardzo było jak zapytać, kiedy nie wiedział, czy nie będzie musiał z nim walczyć. Biały nie szczerzył kłów, stał tylko i spokojnie czekał. I to było jedynym powodem, dla którego Ragnar zatrzymał się, gdy tylko doskoczył w miarę blisko. Patrzył na niego dumnie, chcąc mu pokazać, że to on dominuje.
- Kim jesteś, co tu robisz, skąd się wziąłeś i dlaczego mam Cię od razu nie zabić. - Wywarczał dog. Drugi pies milczał jeszcze przez chwilę. W końcu przekrzywił lekko łeb.
- Jestem Shad, w tej chwili stoję i czekam, aż się łaskawie zdecydujesz, czy chcesz mnie stąd przepędzić czy nie, przyszedłem z zachodu i nie podam Ci powodu, póki nie podasz mi, z jakiego stada jesteś.
- Stado Psich Serc.
- Więc nie powinieneś mnie od razu zabić, ponieważ wiem o Waszym konflikcie ze Stadem Psów Nocy i chcę Was wspomóc. Mam z nimi kilka starych spraw do załatwienia, albo raczej do odegrania się za kilka spraw na nich.. - Ragnar spojrzał na psa nieco przychylniej.
- Mnie nazywają Ragnar, jestem indywidualnym wojownikiem i obrońcą delthy w Stadzie Psich Serc. Skoro chcesz wspomóc nas w walce, chodź ze mną, zaprowadzę Cię do dowódcy wojowników.

    Nie zamierzał dać psu czasu na zmianę decyzji czy jakiś większy namysł. Jeśli był szpiegiem, to i tak nic się nie stało, bo nie zostanie już wypuszczony z ziem Stada Psich Serc przed końcem wojny, a później to już nie będzie miało żadnego znaczenia. Biegł przed siebie dość szybko, a biały podążał za nim, czasem nie nadążając na zakrętach, ale ogólnie nie mając wielkich problemów z dogonieniem szarego. W końcu, lekko zdyszani, obaj wpadli na polanę. Ragnar rozejrzał się po znajdujących się tam znajomych, próbując wyłowić z tłumu psich pysków ten, który należał do Ravela. Najpierw jednak zauważył Sathanę, a dopiero później leżącego obok niej ojca. Podszedł do nich spokojnie, a Shad szedł za nim.
- Cześć, Sath, Tato. Tato, spotkałem kogoś na terenach stada. Nazywa się Shad i twierdzi, że chce nas wspomóc w wojnie z tymi paskudnymi jak noc listopadowa kundlami..
Owczarek podniósł się do siadu i przyjrzał białemu psu. Był duży i dobrze zbudowany, widać było, że musi dobrze dawać sobie radę jako wojownik.
- Jest kilka spraw, za które chcę się na nich odegrać. Pewnie wiecie, że zemsta jest najlepszym motorem do działania na wojnie.. - Przekrzywił łeb, patrząc na Ravela. Miał szczere intencje, naprawdę chciał pomóc. Sathana obserwowała go od kiedy pojawił się z Ragnarem na polanie i dojrzała w jego spojrzeniu dobre chęci. Trąciła nosem szyję owczarka i mruknęła mu cicho kilka słów.
- W takim razie zostań z nami, Shad. Czuj się swobodnie na tych ziemiach, inni będą traktować Cię jak swojego. Tylko nie daj się wciągnąć w konwersację z moim wnukiem, Bjornem, nie wiem, po kim to takie złośliwe.. Jeszcze by niepotrzebnie sprowokował.
Wszystkie siedzące w pobliżu psy parsknęły śmiechem, z Ragnarem włącznie.

    Zostawił Shada na polanie, by ten zapoznał się z innymi psami, a sam ruszył w stronę swojej jaskini. Zdecydowanie wystarczyło mu już wrażeń na dzisiaj, a coś mu cichutko podpowiadało, że jeszcze następne będą. Rozglądał się, szukając wszelkich oznak czegoś niezwykłego - chciał zająć się myśleniem o czymkolwiek innym niż o wojnie. Od dawna wiedział, że coś go do wojen i walk ciągnie, w końcu właśnie dlatego najpierw został wojownikiem, a później indywidualnym wojownikiem. Nie bez powodu chciał też zostać obrońcą delthy - chciał chronić Nukri, a jeśli miało to dodatkowo przynieść dla niego korzyść w postaci walk...

    Nie zdążył dojść do domu. Desiree niemal na niego wpadła, wybiegając z jaskini w towarzystwie Bjorna. Krzyknęła mu coś o rozpoczęciu walk, więc zawrócił niemalże w miejscu i pognał za narzeczoną i synem, by samemu dołączyć do pokonywania przeciwników - bo przecież było pewne, że sobie poradzą. Stado Psich Serc miałoby przegrać z jakimiś nocnymi kundlami? Phee, jeszcze czego.

    Kiedy znalazł się na miejscu, widział, że walki już ruszyły. Wszędzie dookoła psy szarpały się ze sobą. Dostrzegł Shada, który również dopiero dobiegł i kiwnął mu pyskiem, a biały zaraz do niego podszedł. Nie mówili nic do siebie, rzucili się ku psom.

    Walka nie była raczej równa. Stado Psich Serc miało więcej członków i nawet ci, którzy nie byli wojownikami, brali udział w walkach, radząc sobie dość dobrze. Inna sprawa, że zdarzało się, że dwa psy ze Stada Nocy atakowały jednego z SPS. Ragnar rozejrzał się, a chwilę później już musiał bronić się przed dużym, czarnym psem, który najwidoczniej miał chrapkę na jego gardło i tętnicę. Warknął głośno i odskoczył w tył, tracąc z zasięgu wzroku Shada, a w zamian obejmując spojrzeniem całość czarnego. Kudły miał dość długie, ale nie na tyle gęste i puszyste, by mogły przeszkodzić dogowi dobrać się do skóry i mięśni.

    Czarny warknął, jeżąc sierść i skoczył w stronę Ragnara. Ten odsunął się nieco w bok, podnosząc ciężką łapę i uderzając nią mocno w bok przeciwnika. Ciemniejszy zaskamlał i wycofał się, ale tylko po to, by z rozdziawioną mordą skoczyć ku szaremu. Tym razem dog miał odrobinę mniej szczęścia i nie zdążył zrobić żadnego uniku - odrobina skóry i sierści z prawej strony klatki piersiowej została w kłach czarnego, wyrywając z Ragnara wściekły warkot. Odskoczył do tyłu i zaparł się wielkimi łapskami w ziemi, obserwując dokładnie przeciwnika. Wykonał w jego stronę skok z rozdziawioną paszczą, łapiąc mocno za jego łapę i raniąc boleśnie, po czym wycofał się, gdy tamten skamlał. Zanim czarne psisko zdążyło zareagować znów znalazł się przy nim, tym razem atakując jedną z tylnych łap i silnym uderzeniem ścinając z nich psa. Oderwał przednie łapy od ziemi i opadł nimi na żebra czarnego, łamiąc je z dosyć głośnym trzaskiem. Dobił go jeszcze, wbijając zęby w tętnicę kundla i rozszarpując ją.

    Shad radził sobie całkiem dobrze. Walczył z rudą suczką o dokładnie tych samych rozmiarach, co on, ale nieco smuklejszą. Łatwiej jej było więc wykonywać wszelkie uniki. Raz po raz wyskakiwała do przodu, ażeby lśniącymi kłami atakować białego, ale ten dobrze się bronił. Za którymś razem i on wyskoczył w jej stronę, zahaczając zębami o skórę na jej policzku i rozdzierając ją. Suczka pisnęła głośno, zaskoczona nagłym, ostrym bólem tuż pod okiem. W odwecie zaatakowała gardło samca, ale sama nadziała się pyskiem na jego kły, gdyż ten chronił je, opuszczając własny pysk jak najniżej. Złapał jej nos i ścisnął mocno, a ona szarpnęła się do tyłu, tracąc w ten sposób skórę. Skuliła się, a Shad przewrócił ją.

    Ragnar obserwował walkę białego. Musiał przyznać, że dobrze mu idzie. Rozejrzał się po wszystkich innych walczących psach, po czym znów wbił spojrzenie w Shada. Ten miał już pozbawić życia rudą suczkę, kiedy rozległo się głośne wycie i obaj zwrócili spojrzenia na Nukri. Była atakowana przez dwa psy i najwyraźniej straciła przytomność.

    Shad nie mógł zareagować tak, by pomóc suczce. Przez zagapienie się sam oberwał od rudej, która rozorała pazurami skórę na jego klatce piersiowej. Ragnar natomiast rzucił się, by ratować siostrę. Najpierw doskoczył do mniejszego psa, łapiąc zębami za jego ucho i ciągnąc mocno. Oderwał ucho od psiego łba, brudząc wszystko dookoła krwią i powodując okropny hałas - zraniony pies piszczał, bo tak uszkodzone zakończenia nerwowe musiały, po prostu musiały spawiać ogromny ból. Korzystając z chwilowego szoku, szary złapał zębami za kark małego w porównaniu do niego psa i szarpnął mocno, zaraz go przewracając. Naparł łapami na niego, ażeby nie mógł się ruszyć i rozszarpał jego gardło. Odskoczył w stronę drugiego, większego psa.

    Większy pies był chyba zbyt zaszokowany tym, jak szybko dog poradził sobie z jego kompanem. Albo w ogóle tym, że dog się tak nagle pojawił..! Stał nad Nukri, patrząc z dziwnym wyrazem pyska na szarego. Cofnął się tylko, kiedy Ragnar pojawił się tuż przy nim. Dog zaatakował od razu. Rzucił się z rozdziawioną mordą w stronę pyska przeciwnika, ale ten zamachnął się łapą, zostawiając cztery głębokie rozcięcia na boku pyska Ragnara. Krwi było z tego dużo, bólu również, ale dog był tak wściekły atakiem na jego siostrę, że nie zwrócił na to wielkiej uwagi. Wycofał się na chwilę i warknął głośno. Tym razem to przeciwnik zaatakował, próbując podciąć długie łapy doga, ale ten skorzystał z okazji i szarpnął zębami za jego kark. Pies zaskamlał, a dog przewrócił go i stanął nad nim. Pochylił się, sięgając kłami jego gardła, ale pies ułożył na jego żebrach łapy i odepchnął go mocno, w efekcie tracąc sporą część skóry z podgardla. Zawył, ale wstał i warczał głośno, patrząc na Ragnara. Szary zamachnął się łapą i uderzył w jego bok, po czym odskoczył do tyłu. Zaatakował znowu, tym razem uderzając lewą łapą pysk przeciwnika, a prawą godząc w zgięcia przednich łap. Pies Nocy zawył i upadł, na co dog tylko czekał - uderzył znów łapskiem w psią mordę nocnego i zatopił kły w tętnicy, powodując okropny krwotok i śmierć psa.

    Shad ciągle walczył z rudą suczką, która nie była wcale od niego słabsza. Oboje mieli coraz więcej ran po swoich kłach i pazurach, ale żadne z nich nie chciało się poddać. Ragnar przez ułamek sekundy oceniał ich walkę, po czym stwierdził, że samiec ma większe szanse. Pochylił się nad Nukri i trącił ją zimnym nosem. Ta obudziła się zaraz. Pomógł jej wstać i odprowadził ją do Cheese'a.
- Aleś mi stracha napędziła.. - Powiedział cicho do siostry. - Nigdy więcej nie dopuszczę, żeby coś Ci groziło, Nukri.. Nigdy więcej.. Ale wiesz, co..? Tak odważnej suczki jak Ty dawno nie widziałem.. - Mruknął jej jeszcze na pożegnanie, zostawiając ją pod 'skrzydłami' Cheese'a. Skinął mu pyskiem na powitanie i truchtem powrócił na pole walk.

    Przystanął, zdziwiony. Co to miało być?! Dwa psy, ruda suczka i jakiś inny, szary pies leżały martwe, a na nich ledwie dychający Shad. Biała sierść cała była we krwi, a oddech psa płytki i szybki. Ragnar warknął głośno i ugiął łapy, wsuwając pysk pod ciało białego. Chwilę później miał go już na grzbiecie i niósł, powarkując cicho. Dookoła niego pełno psów jeszcze walczyło, ale on chciał najpierw zapewnić pomoc Shadowi. Zdążył go polubić. A z tego, co widział, Shad musiał powalić dwa psy na raz..

    Znaleźli się tuż przed jaskinią Allex. Ragnar wciąż traktował ją jak siostrę i nadal za nią uważał, mimo że Ravel nie był już z Fallon. Po prostu polubił tę suczkę. Zostawił pod jej opieką Shada i wrócił na pole walki, ażeby nie stać bezczynnie i wspomóc stado, którego był częścią - Stado Psich Serc.

___________________________
Przepraszam, że tak długo. Powody? 
1. Remont.
2. Brak internetu, dopiero dzisiaj naprawiłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz