''Gdyby życie szło Ci na przeciw, poddałbyś się?''
Leiko
Życie jest
jedną wielką porażką, tak myślała kiedyś Leiko rozpaczając przy
śmietniku w mieście Valley. To tam urodziła się, i została porzucona
przez matkę która chciała ją ochronić... ale przed czym? Jednak Leiko
nigdy nie umiała się z tym pogodzić, myślała że matka jej nie chciała,
że bała się opiekować szczenięciem. Wtedy usłyszła jak coś spadło na
ziemię, z ciekawości wychyliła łebek. Ujrzała przed sobą starszą panią
która szukała laski, prawdopodobnie była niewidoma. Szczenię natychmiast
pomogło kobiecie.
- Dziękuje,
ci... - Dotknęła główki Leiko, pogłaskała ją. - Oh witaj piesku,
dziękuje. - Uśmiechnęła się do niej. - Jesteś chyba sama, może
zamieszkasz ze mną? - Ktoś chciał zaopiekować się szczeniakiem z ulicy, i
to w dotatku niewidoma starsza kobieta.
- Co mi szkodzi? - Pomyślała
i szczeknęła na tak. Szła obok staruszki, razem szły w stronę domu.
Kobieta nigdy nie była dla Leiko niepełnosprawną osobą, a kobieta nigdy
nie uważała swojej podopiecznej jako kundla z ulicy. Tak mijały dni,
tygodnie, miesiące...
- Leiko!
Musimy iść do sklepu! - Zabrzmiał głos kobiety w starym domku, suczka
rasy Border Collie założyła swój ''strój'' który otrzymała po dość
długim szkoleniu z siostrzeńcem kobiety, który prowadził szkołę psów dla
niewidomych. Ukończyła do wręcz na 5, jednak nie to liczyło się dla
niej liczyły się dla borderki tylko szczęście jej opiekunki.
-
Gdzie jest moja torebka... - Leiko znała dobrze zapach torebki,
pachniała rumiankiem, czyli ulubionym perfumem kobiety. Suczka bardzo je
uwielbiała, nigdy nie drażniły jej noska. Po ktrótkich poszukiwanich
Border Collie znalazła torbę, nieco potargana, ale to była jedyna
torebka starszej kobiety. Chwyciła suczkę za szelki i razem wyszły.
Wiatr wiał przyjemnie, słońce również świeciło przyjemnie.
- Do skelpu po buł... - Staruszka chwyciła się za serce, nie umiała nic powiedzieć. Suczka zaczęła głośno szczekać.
-
''Pomocy!'' - Szczekała, jednak nikt nie chciał jej zauważyć, dlaczego
musiało jej się to zdażyć? Jednak ona nie ustępowała, do jej orzechowych
oczu napłynęły łzy. I wtedy pewien mężczyzna pomógł im, to był według
Leiko cud.
***
Gdy
znaleźli się w szpitalu, Leiko czuwała przy łózku swojej opiekunki,
pomimo tego że była odciągana nie ustępowała. Wiedziała, że jej pani
wyzdrowieje. Jednak... tak się nie stało. Znalazła się w stanie
krytycznym, z każdą minutą jej szanse na przeżycie malały. Gdy przez
chwilę znajdowały się same, Border Collie położyła łeb na jej dłoni. Łzy
spadały na ręke.
- Nie
płacz... ja zawsze pozostanę przy tobie... - Mówiąc ostatnie słowa, jej
serce przestało bić. Odeszła... Leiko już nigdy nie miała jej zobaczyć,
już nigdy nie będzie słuchać historii z jej życia, już nigdy nie będzie
przy niej...
Pogrzeb odbył się
3 dni po tym wydarzeniu. Pojawiła się tam mała grubka osób, w tym dwa
psy - Leiko oraz Balto, jej psi przyjaciel. Oni zostali najdłużej.
-
Nie płacz. - Popatrzał w jej stronę Balto, suczka pokiwała przecząco
głową i stała nad grobem. Deszcz powoli padał, łzy Leiko mieszały się z
nim. Balto za proźbą Leiko zostawił ją samą.
- ''Dlaczego odeszłaś tak szybko?'' - Dała na ziemię kwiat, jeden z jego płatków został niesiony przez wiatr daleko.
Przez
kilka lat tułaczki Leiko poznała Blue, chihuahue która stała się dla
niej siostrą, pomimo ich odmiennych charakterów były sobie bliskie.
Po dołączeniu do SPS poznała również Lenę, której również mogła się zwieżać.
Miłość zapukała do Leiko niespodziewanie, stanął w nich Lewis, jej obecny mąż z którym jest szczęśliwa.
Jej
trzej synowie - Tash, Ravel oraz Wess są dla niej najważniejsi, nigdy
nie darowałaby sobie gdyby coś się im stało. Czasami jest nadopiekuńcza.
Jej
rodziną stało się również całe SPS, z którymi zawsze się dobrze bawi,
zawsze wymyślają jakieś zwariowane zabawy. Z którymi dzieli troski i
obwawy.
''Więc proszę mi nie mówić, że życie to najgorsze co was spotkało!''
______________________________________________
Wiem
że trochę krótko, jednak nic innego nie przyszło mi do głowy. Za
wszelkie błędy przepraszam, ale mój taki jeden program odmawia mi
posłuszeństwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz