Idę samotnie,
gdzieś pośród lasu.
Nie ma w okół mnie hałasu..
Jest cisza.
Brakuje Twego Śmiechu uciesznego,
potoku słów,
uśmiechu mego.
Potem kolorowych snów,
nadziei na kolejny dzień..
Dlaczego się tak skończyło?
Czy musiało?
To co mnie kiedyś bawiło -
przestało.
To co mnie kiedyś koiło -
już nie jest tym, czym było.
Teraz się wszystko zmieniło.
Ty o tym zadecydowałaś,
przy okazji serce mi złamałaś..
Siedzę samotnie,
pośród osób uśmiechniętych,
noszę maskę markotnie
tracąc wspomnienia bezpowrotnie.
Staram się zapomnieć o tym co było
i o tym,
co się nie narodziło.
Żałuję bardzo mocno,
w sobie,
w środku.
I co więcej, nie mam już na to siły.
Czarne myśli mnie powiły -
skutecznie mnie zniszczyły.
Czy Ciebie też to przybija,
Cara mia*?
Długo na odpowiedź, czekać
nie muszę.
Na swoje blade myśli się pokuszę;
Nie możemy żyć zgodnie,
jak kochanków para.
Nie! Moja droga życiowa na przekór mnie,
chce być szara.
Bo po prostu tak musiało być.
Czy muszę w tej rzeczywistości żyć?!
Obudź mnie, proszę, szybko,
póki nie zatraciłem się w niej na stałe,
Pośpiesz się, póki nic nie znikło
z mego serca.
Gdy zaś nie chcesz tego zrobić;
zdmuchnę skierkę uczucia,
i zakończę te nudne już snucia.
_______________________________________________________________
Ale długi. o_o'
* Cara mia - moja droga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz