~*~
- Hejże, ten pokład miał lśnić! - Zawył pies, który zamiast lewej łapy miał srebrny, połyskujący hak. Jego łeb zdobiła czerwona chusta z czaszką i skrzyżowanymi piszczelami. Miał również czarny pas, do którego przypięta była szabla. - Nie obijaj się kamracie!
Wyglądał jak... Raegan! Zamrugałam kilkakrotnie powiekami, gdy nagle zrozumiałam, że trzymam w pysku szczotę. Co ja w ogóle robiłam na tej... łajbie?! Natychmiastowo się uniosłam i rozejrzałam wkoło, szeroki ocean wszerz i wzdłuż nigdzie lądu! Znajdowałam się na Galeonie, tak osądziłam po budowie i wielkości okrętu, który cechował się wysoką, zwężającą się ku górze nadbudówką rufową oraz galionem - figurą na dziobie okrętu. W tym przypadku na dziobie znajdowała się syrena z głową wilka bez oka i jednej piersi trzymająca łuk. Kto wpadł na pomysł zrobienia kobiety z jedną piersią?! Boże, gdzie ja jestem?!
- Słyszałaś? Kapitan życzył sobie pokład na błysk! - Warknął tym razem spoglądając na mnie z zmarszczonym pyskiem. Rozpoczęłam szorowanie podłogi, nie chciałam mieć kłopotów. - A Ty, Sasho przywiąż liny!
- Ai! Ai! - Dalmatynka skłoniła się nisko i uchwyciła w szczęki sznur. Spojrzałam na nią zdziwionym spojrzeniem.
- Sasha...? - Suczka miała zamiast nogi drewniany kij, nosiła również białą opaskę na prawym oku. Obserwowałam ją aż... poślizgnęła się na wymytej na błysk podłodze i wywaliła się na grzbiet. Ruszyłam w kierunku dalmatynki by jej pomóc, gdy nagle ktoś złapał mnie za kark.
-Szorować albo do kapitana na dywanik! Nie trać czasu! - Uniosłam pysk by zobaczyć kto mnie trzyma... co tu robił mój ojciec?! I to do tego ubrany w czarną chustkę z czaszką i doczepioną długą rudą brodą i wąsami! Co to jest?! Gdzie ja jestem?! - No już! - Puścił mnie, a ja wylądowałam na zadzie.
Podniosłam się i zaczęłam ponownie szorować pokład, w jeszcze większym strachu. Ja chcę do domu! To nie są moi przyjaciele i prze...! - Ałł! - Warknęłam gdy ktoś wskoczył na mój grzbiet. Uniosłam patrzałek by zerknąć na ciężar na plecach.
- Sorry memory, kamracie! - Zawołała rozweselona Luffiera, która po kilku minutach śmiechu zeskoczyła ze mnie. Miała sprawne łapy, za to opaskę na jednym oku i kolczyki w uchu. Obserwowałam ją jeszcze moment. Czy ja jestem w jakimś wariatkowie?!
~*~
- Wypijmy za naszego dzielnego kapitana! - Ozwał się głos Luffiery, łajbą zakołysało, a z jej kielicha wylało się trochę piwa. - I smak waszych ust hiszpańskie dziewczyny, w noc ciemną i złą nam będzie się śnił! Leniwie popłyną znów rejsu godziny, wspomnienie ust waszych przysporzy nam sił! - Wskoczyła na stół wesoło śpiewając. Sasha nuciła melodię tej pieśni.
Piosenka utkwiła mi w głowie. Wchodziła bardzo łatwo w ucho i nawet ja zaczęłam tupać łapą w rytm melodii. Rozejrzałam się, byli chyba wszyscy oprócz kapitana; Raegan, Armanii, Luffiera, Sasha, Carmell, Arrow i Mawi, która podała mi piwo i mrugnęła jednym okiem.
- La la la la laaaa! - Husky wirowała na stole.
Drzwi otworzyły się gwałtownie, a w nich stanęła kundelka. Wyglądała jak prawdziwy pirat! Miała dwa srebrne kolczyki i złoty kieł, do tego jej łeb zdobił wielki czarny kapelusz z czaszką i skrzyżowanymi piszczelami oraz zielonym piórem, długa czarna broda - to przecież była suczka! - i piękne szklane oko! Już chyba rozumiem dlaczego figura zdobiąca dziób miała wydłubane oko... Do tego na jej ramieniu siedziała zielono-czerwona papuga.
- Sathana...? - Szepnęłam cicho przerażona jej szyderczym uśmiechem skierowanym do reszty.
- Kamraci, wymarsz, atakujemy Flotę Hiszpańską! - Usłyszałam wesołe szczeknięcia, oraz okrzyki zwycięstwa.
- Idź sobie zobacz... - Podała mi lornetkę widząc moją zdziwioną minę.
Oczywiście skorzystałam z okazji, uchwyciłam przedmiot w szczęki i wyszłam na pokład. Zbliżyłam się do dziobu i przyłożyłam lornetkę do jednego oka, pośród rozszalałych, błękitnych fal ujrzałam drugi statek. Jednak ten był bardziej zadbany, maszty zdobiła kobaltowa barwa oraz podobizna głowy psa, a na mostku stał subtelnie odziany owczarek niemiecki. Na jego głowie była błękitny kapelusz z piórem, jeden złoty kolczyk zdobił jego ucho. Wyostrzyłam trochę obraz... czy to nie był przypadkiem Ravel? Wytrzeszczyłam oczy, a lornetka, którą trzymałam wyślizgnęła się i wpadła z pluskiem do oceanu. Ujj... to był przedmiot pani kapitan, pewnie mi się dostanie za to... Ale o co tu chodzi? Yyym...
______
Więc to jest pierwsza część. Wiem, że trochę rozszalała mi wyobraźnia z innymi "ja" niektórych i jeśli kogoś w ten sposób zraniłam to przepraszam. Długo myślałam nad tematem i czegoś takiego jeszcze nie zauważyłam na blogu. Mam nadzieję, że choć troszkę się spodobają moje wypociny.
Występują: Raegan, Armanii, Sasha, Luffiera, Carmell, Arrow, Mawi, Sathana i Ravel.
Mam nadzieję, że się nie gniewacie. ^^"
Występują: Raegan, Armanii, Sasha, Luffiera, Carmell, Arrow, Mawi, Sathana i Ravel.
Mam nadzieję, że się nie gniewacie. ^^"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz