
Występują:
Chaps- Ojciec
Luffiera- Matka
Lena- Córka
Bella- Córka
Jack- Tajemniczy sąsiad
Lorens- Policjant
Ravel- Bezdomny
W niewielkim miasteczku obok Radomia mieszka rodzina Sandomierskich. Chaps jest głową rodziny, wiecznie zapracowany, zaś Luffiera jest gospodynią. Małżonkowie mają dwie córki, Lenę i Bellę. Lena ma szesnaście lat, a Bella czternaście. Obie dziewczynki chodzą do szkół, mają dużo znajomych, często nie słuchają się rodziców i robią co chcą. Pewnego dnia, Luffiera wracając z zakupów spotyka przystojnego, młodego mężczyznę, którego jeszcze tutaj nigdy nie spotkała. Sandomierscy i reszta mieszkańców zna się chociażby z widzenia, jednak tego mężczyznę Luffiera nie mogła za nic na świecie skojarzyć. W pewnym momencie Luffierze wypadły jabłka z reklamówki, które zaczęły zabawnie turlać się po chodniku. Tajemniczy mężczyzna widząc to od razu zabrał się za zbieranie jabłek, po czym podszedł do Luffiery i wręczył jej wrzucając owoce do reklamówki.
-Dziękuję. -Powiedziała lekko zmieszana kobieta.
-Nie ma za co. Takiej ślicznej Pani to mógłbym zawsze pomagać. -Mężczyzna puścił do niej oczko nie odwracając od niej wzroku.
Luffiera nic nie odpowiedziała tylko zawstydziła się. Przecież miała męża i dzieci, więc nie mogła sobie pozwolić na podryw. Skinęła tylko głową w geście podziękowania, po czym poszła przed siebie zupełnie ignorując mężczyznę.
Luffiera wypowiadająca się do kamery: "Co on sobie myśli, że znalazł sobie panienkę na podryw? Przecież mam kochanego męża i dwie wspaniałe córeczki. Ja się pytam, co to miało być i kim do cholery jest ten facet?!"
Mężczyzna postanowił nie poddawać się, chciał za wszelką cenę wiedzieć, gdzie mieszka kobieta. Szedł w dalekiej odległości za Luffierą, nie spuszczając z niej wzroku. Widząc, że ta wchodzi do domu, wyjął szybko komórkę i zaczął robić zdjęcia z ukrycia.
Jack wypowiadający się do kamery: "Taka piękna kobietka musi być moja! W końcu uda mi się ją zdobyć! Ja jeszcze tu wrócę!"
Jeszcze tego samego dnia, wieczorem tajemniczy mężczyzna postanowił odwiedzić Luffierę. Na tą okazję kupił czerwone wino, które było zapakowane w ładną, ozdobną torebkę. Miał nadzieję, że Luffiera w końcu przekona się do Niego, jednak było zupełnie inaczej...
Puk puk *pukanie do drzwi*
-Idę otworzyć. -Powiedział Chaps wstając z kanapy.
Chaps wypowiadający się do kamery: "Kto to może być o tej porze? Przecież nikogo nie spodziewamy się."
-Tak? -Chaps otworzył drzwi zerkając na mężczyznę nieco zdziwiony.
Jack wypowiadający się do kamery: "No nie.. Ona ma męża? Przecież widzę, że ten facet ma obrączkę! A myślałem, że spędzę z nią miły wieczór.. Chociaż... mam pewien pomysł."
-Dobry wieczór, jestem nowym sąsiadem tu w okolicy, dopiero przeprowadziłem się, więc pomyślałem, że przyjdę w odwiedziny by poznać nowych sąsiadów. -Uśmiechnął się szarmancko podając dłoń w kierunku Chapsa.
-Witamy, proszę wejść. -Chaps odwzajemnił uścisk mężczyzny zapraszając tym samym do środka.
Jack rozgościł się rozglądając się uważnie po domu. Podał wino Chaps'owi, aż nagle zauważył Luffierę, Ta widząc go, osłupiała. Nie miała ochoty rozmawiać z nim, więc poszła na górę do sypialni.
Luffiera wypowiadająca się do kamery: "Co on tutaj robi? Jak ma czelność tutaj przychodzić i pić z moim mężem wino. To jest nienormalne! Poza tym.. skąd on wie, gdzie ja mieszkam?!"
-Ahh wie Pan, moja żona nie ma dziś nastroju na rozmowy, przepraszam za nią. -Chaps wziął kieliszek biorąc kolejny łyk wina.
-Nic się nie stało. Nie przedstawiłem się, jestem Jack. -Mężczyzna uśmiechnął się nalewając wino do szklanki.
-Jack! Mogę Ci mówić po imieniu, co? Znamy się nie od dziś brachu!
Po mężczyznach najwyraźniej było widać, że są już podpici, ponieważ zaczęli śpiewać piosenki. Zainteresowane - Lena i Bella wyszły ze swoich pokoi by zobaczyć co tam w salonie się dzieje.
-Tato? -Zapytała Lena widząc ojca podpitego.
-O córeczki! Chodźcie poznajcie mojego przyjaciela Jack'a! -Machnął ręką w kierunku córek.
Lena tylko pokręciła głową idąc wracając do pokoju, zaś Bella podeszła i przedstawiła się.
-Hej, jestem Bella. -Uśmiechnęła się słodko.
-Jaka piękna jesteś! -Jack zaczął zachwycać się Bellą.
Lena wypowiadająca się do kamery: "Co za dziwolągów ojciec tutaj sprowadza! Nie dziwię się, że mama nie chciała z nim rozmawiać, a Bella? Aż brak mi słów."
-Mają urodę po mnie. -Chaps wskazał ręką na siebie będąc dumny z córki.
Mężczyźni balowali do późna w nocy. Chaps, pomimo to, że krótko zna Jack'a od razu go polubił i znalazł w nim dobrego kompana do rozmowy i do .. picia.
Dzień później Lena wraca ze szkoły spotykając po drodze Jack'a. Po jej twarzy można było poznać, że jest wkurzona, jednak widok samego mężczyzny jeszcze bardziej ją zdenerwował.
-Witaj Lenko piękna. -Jack objął swoją prawą ręką ramię Leny.
-Odczep się zboczeńcu! Najpierw moją mamę podrywasz, potem siostrę a teraz mnie?! -Powiedziała lekko oburzona strącając z siebie rękę mężczyzny.
-I tak wiem, że podobam Ci się. -Jack puścił oczko przesyłając w stronę Leny słodkiego całuska.
Lena bez wahania zaczęła biec w stronę domu.
Jack wypowiadający się do kamery: "Przecież wiem jak działam na kobiety, ehh żadna mi się nie oprze. Ja jeszcze je wszystkie będę miał!"
Lena wróciwszy do domu opowiedziała o wszystkim matce rzucając torebką w kąt ze zdenerwowania. Emocje poniosły, jednak nie tylko samą Lenę, ale i Luffierę.
-Nie odpuszczę mu! Idę powiedzieć temu typkowi by odczepił się od mojej rodziny. -Zbulwersowana Luffiera założyła buty, po czym wyszła z domu i zaczęła iść przed siebie mając nadzieję, że spotka Jack'a. I nie myliła się. Ujrzała Jack'a zagadującego do innej, młodej kobiety. Luffiera bez żadnych skrupułów dała plaskacza Jack'owi.
-Przepraszam panią. -Powiedział do kobiety obok, po czym odszedł na bok by porozmawiać z Luffierą.
-Kochanie, ja wiem, że podobam Ci się, ale nie rób mi takich scenek gdy rozmawiam z koleżanką. -Jack próbował pocałować Luffierę.
Jack wypowiadający się do kamery: "Ona mnie kocha! Kochana Luffiera jest o mnie zazdrosna!"
-Odczep się od mojej rodziny raz na zawsze, rozumiesz? Jeżeli jeszcze raz zbliżysz się do mnie, moich córek czy męża to zadzwonię na policję! -Powiedziała ze złością w oczach odpychając Jack'a, tak by uniemożliwić pocałunek.
Nagle coś poruszyło się w krzakach obok robiąc przy tym głośny huk. Luffiera i Jack od razu podeszli do krzaków, by sprawdzić co tam się dzieje.
Bum bum.
-Ło jezu moja głowa. -Staruszek próbował wstać, lecz nie mógł.
-Nic panu nie jest? -Zapytała Luffiera.
Oboje pomogli dla starca wstać tym samym próbując dowiedzieć się czegoś więcej o nim. Mężczyzna, który przewrócił się był w podartych ciuchach , brudny jak i czuć było od niego specyficzny gnilny zapach.
-Dziękuję dzieci wy moje dobre. Jestem Ravel i nie mam domu. Spałem sobie tutaj w krzakach i szukam jedzenia. -Starzec podrapał się po brodzie siadając na pieńku.
-Nie ma sprawy, zawsze do usług. -Jack podał rękę w kierunku Ravel'a.
-Jak wy pięknie razem wyglądacie kochani, życzę Wam długiego, radosnego życia! Dbajcie o siebie i kochajcie się. -Ravel uśmiechnął się do Jack'a i Luffiery zupełnie nie wiedząc o tym, że owe osoby nie są małżeństwem czy też parą.
Ravel wypowiadający się do kamery: "Jaka ta młodzież teraz jest mądra i nawet pomoże! Nie wiem co bym bez nich zrobił."
Jack zaproponował Ravel'owi nocleg u siebie do czasu, aż ten nie znajdzie sobie mieszkania. Luffiera wróciła do domu... Tyle czasu zleciało, a nie przygotowała nawet obiadu. Chaps nie był zadowolony z tego powodu, zaczął robić awanturę Luffierze.
-Gdzie obiad? Zawsze był, a teraz co? I gdzie Ty w ogóle byłaś?! -Zapytał zdenerwowany Chaps.
-Chaps, miałam parę spraw do załatwienia. -Kobieta nadal ukrywała, że Jack to zwykły zboczeniec i podrywacz.
-Taa... sprawy, dobra idę do baru coś zjeść, po drodze wezmę mego najlepszego przyjaciela -Jacka!
Chaps wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Załamana Luffiera usiadła na kanapie i zaczęła płakać. Lena i Bella słysząc całą kłótnię rodziców, postanowiły pocieszyć matkę.
Chaps wypowiadający się do kamery: "Co to ma być? Zawsze był przygotowany obiad, a dzisiaj co ja dowiaduję się? Że nie ma! Luffiera od paru dni jest jakaś inna, ale to, że ma okres czy coś to nie znaczy, że ma mieć nas gdzieś!"
Małżonkowie nie odzywali się do siebie przez kilka dni, aż nagle któregoś dnia pod nieobecność Chaps'a i dzieci ktoś zapukał do drzwi. Luffiera poszła sprawdzić kto to był, lecz kiedy otworzyła drzwi zauważyła wielki bukiet czerwonych róż, a z nimi stał... Jack.
-Dzień dobry. Wpuścisz mnie do środka? -Zapytał podając bukiet róż dla Luffiery.
-Wyjdź stąd, mówiłam coś byś Nas zostawił w spokoju! -Wzięła kwiaty rzucając pod nogi mężczyzny.
-Proszę porozmawiajmy, to nie zajmie nam długo. -Spojrzał na nią błagalnym wzrokiem.
Luffiera wypowiadająca się do kamery: "Nie wiem po co ten głupek tutaj przyszedł. Powiedziałam mu coś by odczepił się, jednak skoro to nie poskutkowało to wpadłam na pewien pomysł."
-Dobra, ale nie na długo. -Luffiera przesunęła się na bok tak by wpuścić Jack'a do domu.
Oboje rozmawiali o wszystkim i o niczym, aż nagle Jack zaczął całować Luffierę. Ta zaczęła przekręcać głowę na boki mówiąc.
-Poczekaj, pójdę do toalety przebrać się w inne ciuchy. -Uśmiechnęła się chytrze idąc do toalety.
-Dla mnie możesz i być bez ciuchów! -Zaśmiał się głośno Jack kładąc na kanapie.
Jack wypowiadający się do kamery: "W końcu Luffiera jest moja! Tak długo na to czekałem, ale wiedziałem, że na mnie leci!"
Luffiera wchodząc do toalety wyjęła komórkę z kieszeni, po czym wykręciła numer "997"
-Halo? Policja? Proszę przyjechać na... (Piiip) mężczyzna chce mnie zgwałcić, szybko! -Powiedziała rozłączając się.
Kobieta posiedziała jeszcze przez parę minut w toalecie, aż nagle Jack zaczął niecierpliwić się wołając.
-Kochanie! Długo jeszcze?! -Zapytał.
-Za chwilkę wyjdę, poczekaj. -Odpowiedziała mu.
Puk puk.
Nagle do drzwi zaczął ktoś pukać, Jack wstał i otworzył drzwi. To co zauważył za drzwiami, był lekko zdziwiony.
-Witam. Z tej strony sierżant Lorens. Dostałem zgłoszenie pod ten adres, że ktoś chce zgwałcić w tym domu kobietę.
-To musi być pomyłka! Na pewno Pan policjant pomylił adresy. -Przewrócił oczyma Jack.
Nagle do domu wróciły dziewczynki. Lena widząc policjanta i Jack'a postanowiła powiedzieć o ostatniej zaistniałej sytuacji.
-Panie policjancie.. Ten pan ostatnio nachodzi moją mamę i mnie. Zróbcie coś z nim.
Jack wypowiadający się do kamery: "Co tu się dzieje? Co robi ten policjant tutaj? Czy to jakaś podpucha?!"
-To prawda. -W tym momencie ze schodów zeszła Luffiera. Widząc policjanta od razu zaczęła z nim rozmawiać przedstawiając mu zaistniałe sytuacje jakie miały miejsce z przed kilku dni.
-Jest Pan zatrzymany, proszę wziąć swoje rzeczy i idziemy do samochodu. -Oznajmił policjant wyczekując na mężczyznę.
-Dziękuję bardzo za szybką interwencję. -Powiedziała Luffiera odprowadzając wzrokiem Jack'a.
Luffiera wypowiadająca się do kamery: "W końcu ten koszmar się skończy! Jack odczepi się od Naszej rodziny raz na zawsze!"
Jack został ukarany za nachodzenie, od dziś nie ma prawa zbliżać się do rodziny Sandomierskich. Gdy Chaps dowiedział się o tym, natychmiast zerwał wszelkie kontakty z Jack'iem. W końcu rodzina Sandomierskich może czuć się bezpieczna.
Koniec.
***********
I
jak Wam podobało się? Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem tymi
tekstami, a miało to na celu rozśmieszenia Was. Czekam na komentarze i
opinie na temat tych "Trudnych Spraw". To właśnie miało być to, co już
wcześniej obiecywałem, czyli coś specjalnego. Jeżeli chcecie więcej
takich opowiadań to piszcie <D
Osobiście to śmiać mi się chce jak to czytam, haha xD
Pozdrawiam Was, Seru ;3
PS: Jak będzie 10 komentarzy , to piszę kolejny odcinek. ;3 - tak na zachętę
PS: Jak będzie 10 komentarzy , to piszę kolejny odcinek. ;3 - tak na zachętę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz