środa, 30 stycznia 2013

Sekrety czerwonego wisiorka cz.I

Zimno,mróz.Otaczające rozległą polanę drzewa pokryte były migoczącą,białą kołdrą i to ten właśnie kolor dominował,w którą stronę by nie patrzeć.Białe były również krzewy,nie ważne czy to  dostojne  róże,czy
zwyczajne chaszcze ,których wszędzie pełno.Właściwie nawet w tamtym momencie,z nieba sypał delikatny pył,z gracją osiadając na kolejnych gałązkach,
W skrócie:dominował biały i dlatego właśnie tak bardzo rzucał się w oczy zalegający na jednym z powalonych drzew,czarny kłębek,który obserwował coś z tak wielką uwagą,że swoją widoczność miał po prostu w nosie,czy może raczej miała,bo owy kłębek zwał się Alis i był trzy letnią sunią.
 Pociągnęła głośno nosem.Tak,katar to nic przyjemnego.Owinęła się szczelniej ogonem,kuląc trochę bardziej,ale dalej przyglądając się niewielkiemu,czerwonemu wisiorkowi,który kształtem do złudzenia przypominał wilka.Albo wielkiego psa,w sumie było to jej bez różnicy.Bardziej interesowała ją historia błyskotki,którą znalazła na jednej ze stadnych wypraw.Łatwo  się domyśliła,że nie jest ona ot taką sobie zwyczajną ozdobą,głównie dlatego,że zwykłe ozdoby raczej nie próbują udusić noszących.I w środku nocy nie zaczynają od tak sobie świecić.I nie wspomagają halucynacji.No po prostu nie są takie jak ta.Westchnęła.
 -No co ty takiego możesz ukrywać.-szepnęła,stukając pazurem w jego  rdzawą powierzchnie.Zdawało się,że pod wpływem dotyku przedmiot zabłysł na krótką chwilę czerwonym blaskiem,ale szybko pojawił się myśl,że to ze zmęczenia,spowodowanego zapewne zbliżającą się  chorobą.-Szukałam cię chyba we wszystkich możliwych księgach,zwojach i w ogóle wszystkim co mam pod łapą i dalej nic.-Skrzywiła się.Może dać sobie spokój?Przecież ta wiedza w sumie nie jest jej do niczego potrzebna.Może by go wyrzucić?Wyrzucić?Żeby znalazł go ktoś inny,ktoś,kto może nie mieć tyle szczęścia co ona?Nie,nie może tego zrobić.Poza tym,ciekawość by ją zeżarła.
 -Kto może coś wiedzieć?-mruknęła do siebie,spoglądając na jasne niebo,po którym błąkały się szare chmury.
 Pewne szansę ma u tych członków stada,którzy interesują się magią i innymi tego typu rzeczami.Pewne,ale nadal niewielkie,bo w tych ,,tradycyjnych'' księgach poświęconych magii raczej nic na ten temat się nie znajdzie,niestety.Alis chwilo potrzebuje kogoś o niepowtarzalnym podejściu,jednocześnie dysponującego ogromną wiedzą,a oprócz tego mającego swojego rodzaju bzika na punkcie biżuterii.Ale czy zna kogoś takiego?
 -Oczywiście.-zerwała się na równe łapy i niesiona nagłym przypływem energii pobiegła do jaskini.
Znała kogoś idealnego i wybaczyć sobie nie mogła,że nie pomyślała o nim wcześniej.Co prawda mieszkał daleko i nie widzieli się bardzo długi czas,ale miała nadzieję,że jeszcze ją pamięta.Musi spróbować.
 Jakiś czas krzątała się po jaskini,zgarniając do torby potrzebniejsze rzeczy,a przynajmniej te,które za potrzebniejsze uważała.
 Gdy ponownie wyszła na zewnątrz,światem władał wieczór.Powietrze było zimne,a każdy jej oddech zamieniał się w biały obłoczek.Niebo miało granatowy kolor,a przystrojone zostało migoczącymi gwiazdami i pięknym,bladym,roztaczającym bajeczny,magiczny wręcz blask księżycem.W oddali majaczyły ciemne sylwetki Gór,równie dostojnych,co napełniających strachem.Było bardzo cicho,tylko wiatr co jakiś czas ruszał gałęziami drzew,strącając z nich śnieg,a i z polany dało się słyszeć strzępki rozmów.Suczka westchnęła,kierując swe kroki ku Górą..Miała nadzieję,że zdąży wrócić,nim zauważą jej nieobecność.
_________________________
Tak,krótkie,trochę nudnawe i w ogóle zero napięcia,ale chyba aż tak potworne to nie jest...
No na L.O. się nada i szczerze to nie wiem,czy będę je kontynuować.Na razie to tyle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz