Gdy się odwróciłam byłam cała w łzach.
-Co się stało?!-krzyknął i mnie przytulił.
-Nie mogę powiedzieć...-odpowiedziałam i wtuliłam się w futro Pepsi...
...w futro Pepsi.
Wiedziałam ,że nie mogę im tego powiedzieć. Dla dobra stada. Poszłam do jaskini razem z Pepsi. Płakałam cały czas przez około 2h. Pepsi był cały czas przy mnie. Nikogo nie wpuszczał do jaskini. Jedynie Lene i Ravel'a. Myślałam tylko o jednym...
Muszę go zabić. Jeśli ja na tym ucierpię ,to będzie to za całe stado SPS. Miałam tylko jedno w głowie. "ŚMIERĆ KRÓLIKA".
-Ines. Wszystko dobrze ?-zapytał Pepsi niosąc na plecach sarenkę.
-Tak.. Oczywiście. Może nawet stąd wyjdę.-powiedziałam i cicho się śmiałam.
-No.. Na pewno. Ja Cię sam stąd wyniosę. Taka ładna pogoda tam jest.-odpowiedział.
Gdy próbowałam wstać nagle coś rzuciło we mnie kamieniem. Wiedziałam co to znaczy. Królik mnie śledzi. Obserwuje mnie cały czas.
-Widziałeś coś podejrzanego? -zapytałam Pepsi.
-Nie nic. Wszyscy teraz poszli na łąkę się pobawić. Dołączysz do nich?-zapytał.
-Wiesz. Chyba raczej jeszcze tu zostanę. Nie chciałabym się pokazywać tam w takim stanie. -uśmiechnęłam się.
-Dla mnie zawsze ślicznie wyglądasz.-odpowiedział Pepsi po czym pocałował mnie w nosek.
-Ale obiecuje ,że stąd wyjdę.Może długo to zajmie ,ale wyjdę! -odpowiedziałam.
-Mam nadzieję ;p -powiedział Pepsi po czym pobiegł w stronie polany.
Gdy zauważyłam ,że już nikogo nie ma w okolicy położyłam się i zasnęłam.
Mój sen zaczynał się od czarnej mgły. We mgle ta wielka jaskinia. Gdy zbliżałam się powoli do jaskini zauważałam powoli jakieś części psa. Szłam i płakałam. Serce miałam rozdarte. Gdy zauważyłam tego Królika wszystko mnie kusiło żeby go zabić. Jednak nie mogłam. Nie umiałam opanować snu. Czułam się jakby to ON nad nim panował. Nie wiedziałam co robić. Czułam jakby mnie coś od środka rozsadzało. Podeszłam do Królika. Uderzyłam go z łapy. On jednak uderzył mnie trzy razy mocniej. Upadłam na ziemie. Tylko na tyle było mnie stać. On podszedł do mnie. Nagle w śnie pojawiła się 1/4 stada. Zaczęłam panować nad snem. W ostatniej chwili. ON już trzymał nade mną nóż. Odepchnęłam go od siebie i szybko wstałam. Podeszłam do niego mając w sobie "moc". Skoczyłam na niego i....
Obudziłam się. Obudziły mnie szczeniaki Leiko i Lewisa. Chciały mnie rozweselić. Przytuliłam je i podziękowałam za odwiedziny. Zaczęłam z nimi rozmawiać. Opowiadały mi tak śmiesznie co się stało na łące. W co się bawiły. Powiedziały mi nawet ,że Ravel zamiast chwycić Latający Talerz to upadł do tyłu i tak śmiesznie leżał. Wtedy wszyscy się na niego położyli. Mówili też ,że szkoda ,że mnie nie było.
-Na pewno jutro pójdziemy na łąkę razem się pobawić.
-Ale fajnie! Zobaczysz! Będzie fajnie!-odpowiedzieli razem.
-Heh. Dobrze. Idźcie już spać. Za niedługo noc. -powiedziałam i odprowadziłam ich do jaskini Leiko i Lewisa.
Oni już czekali na tych rozrabiaków. Poszłam do swojej jaskini. Weszłam do niej i zaczęłam rozmyślać plan. Musiałam to zrobić. Postanowiłam wziąć ze sobą kilku pomocników to zabicia i uratowania stada. Poprosiłam o pomoc takie osoby jak: Pepsi ,Lena ,Zeev i Shet. Wiedziałam ,że to zły pomysł. Mogło na tym ucierpieć 1/4 SPS. Jednak sama bym nie dala rady. Byli oni najsilniejsi. Lewisa i Leiko zostawiliśmy ,żeby pilnowali stada. O 22;00 mieliśmy wyruszyć. Wszyscy zjedliśmy pożywną kolację i wyruszyliśmy. Na przodzie szła Lena. Potem Ja z Shet. Na końcu szedł Zeev z Pepsi. Weszliśmy do lasu. Nagle coś zaczęło się ruszać w krzakach. Podeszliśmy razem do tego krzaka gdy nagle wyskoczyła z nich Avril. Nasza znajoma. Ulżyło nam.
-Siemka. Co tam u Was ?-powiedziała.
-Nic. Idziemy szukać 2/4 SPS.-odpowiedziała Lena.
-A co się stało?-zapytała.
-Ktoś ich porwał.-odpowiedziała.
-Aha.. Szkoda. Mogę Wam pomóc ?-zapytała znowu Avril ;d
-Jasne. Każdy się przyda.-odpowiedziała Lena.
Gdy szliśmy tak około 30 min. nagle Avril zarzuciła :
-A co jeszcze ciekawego powiecie ?- zapytała śmiejąc się.
Wszyscy rzucili na nią dziwny wzrok.
-No przecież żartowałam- powiedziała.
Idziemy dalej. Robi się coraz ciemniej. Księżyc już w pełni. Nagle słyszymy głośni pisk i wycie psów... I jeszcze do tego śmiech Królika.
On już wie...
-Co się stało?!-krzyknął i mnie przytulił.
-Nie mogę powiedzieć...-odpowiedziałam i wtuliłam się w futro Pepsi...
...w futro Pepsi.
Wiedziałam ,że nie mogę im tego powiedzieć. Dla dobra stada. Poszłam do jaskini razem z Pepsi. Płakałam cały czas przez około 2h. Pepsi był cały czas przy mnie. Nikogo nie wpuszczał do jaskini. Jedynie Lene i Ravel'a. Myślałam tylko o jednym...
Muszę go zabić. Jeśli ja na tym ucierpię ,to będzie to za całe stado SPS. Miałam tylko jedno w głowie. "ŚMIERĆ KRÓLIKA".
-Ines. Wszystko dobrze ?-zapytał Pepsi niosąc na plecach sarenkę.
-Tak.. Oczywiście. Może nawet stąd wyjdę.-powiedziałam i cicho się śmiałam.
-No.. Na pewno. Ja Cię sam stąd wyniosę. Taka ładna pogoda tam jest.-odpowiedział.
Gdy próbowałam wstać nagle coś rzuciło we mnie kamieniem. Wiedziałam co to znaczy. Królik mnie śledzi. Obserwuje mnie cały czas.
-Widziałeś coś podejrzanego? -zapytałam Pepsi.
-Nie nic. Wszyscy teraz poszli na łąkę się pobawić. Dołączysz do nich?-zapytał.
-Wiesz. Chyba raczej jeszcze tu zostanę. Nie chciałabym się pokazywać tam w takim stanie. -uśmiechnęłam się.
-Dla mnie zawsze ślicznie wyglądasz.-odpowiedział Pepsi po czym pocałował mnie w nosek.
-Ale obiecuje ,że stąd wyjdę.Może długo to zajmie ,ale wyjdę! -odpowiedziałam.
-Mam nadzieję ;p -powiedział Pepsi po czym pobiegł w stronie polany.
Gdy zauważyłam ,że już nikogo nie ma w okolicy położyłam się i zasnęłam.
Mój sen zaczynał się od czarnej mgły. We mgle ta wielka jaskinia. Gdy zbliżałam się powoli do jaskini zauważałam powoli jakieś części psa. Szłam i płakałam. Serce miałam rozdarte. Gdy zauważyłam tego Królika wszystko mnie kusiło żeby go zabić. Jednak nie mogłam. Nie umiałam opanować snu. Czułam się jakby to ON nad nim panował. Nie wiedziałam co robić. Czułam jakby mnie coś od środka rozsadzało. Podeszłam do Królika. Uderzyłam go z łapy. On jednak uderzył mnie trzy razy mocniej. Upadłam na ziemie. Tylko na tyle było mnie stać. On podszedł do mnie. Nagle w śnie pojawiła się 1/4 stada. Zaczęłam panować nad snem. W ostatniej chwili. ON już trzymał nade mną nóż. Odepchnęłam go od siebie i szybko wstałam. Podeszłam do niego mając w sobie "moc". Skoczyłam na niego i....
Obudziłam się. Obudziły mnie szczeniaki Leiko i Lewisa. Chciały mnie rozweselić. Przytuliłam je i podziękowałam za odwiedziny. Zaczęłam z nimi rozmawiać. Opowiadały mi tak śmiesznie co się stało na łące. W co się bawiły. Powiedziały mi nawet ,że Ravel zamiast chwycić Latający Talerz to upadł do tyłu i tak śmiesznie leżał. Wtedy wszyscy się na niego położyli. Mówili też ,że szkoda ,że mnie nie było.
-Na pewno jutro pójdziemy na łąkę razem się pobawić.
-Ale fajnie! Zobaczysz! Będzie fajnie!-odpowiedzieli razem.
-Heh. Dobrze. Idźcie już spać. Za niedługo noc. -powiedziałam i odprowadziłam ich do jaskini Leiko i Lewisa.
Oni już czekali na tych rozrabiaków. Poszłam do swojej jaskini. Weszłam do niej i zaczęłam rozmyślać plan. Musiałam to zrobić. Postanowiłam wziąć ze sobą kilku pomocników to zabicia i uratowania stada. Poprosiłam o pomoc takie osoby jak: Pepsi ,Lena ,Zeev i Shet. Wiedziałam ,że to zły pomysł. Mogło na tym ucierpieć 1/4 SPS. Jednak sama bym nie dala rady. Byli oni najsilniejsi. Lewisa i Leiko zostawiliśmy ,żeby pilnowali stada. O 22;00 mieliśmy wyruszyć. Wszyscy zjedliśmy pożywną kolację i wyruszyliśmy. Na przodzie szła Lena. Potem Ja z Shet. Na końcu szedł Zeev z Pepsi. Weszliśmy do lasu. Nagle coś zaczęło się ruszać w krzakach. Podeszliśmy razem do tego krzaka gdy nagle wyskoczyła z nich Avril. Nasza znajoma. Ulżyło nam.
-Siemka. Co tam u Was ?-powiedziała.
-Nic. Idziemy szukać 2/4 SPS.-odpowiedziała Lena.
-A co się stało?-zapytała.
-Ktoś ich porwał.-odpowiedziała.
-Aha.. Szkoda. Mogę Wam pomóc ?-zapytała znowu Avril ;d
-Jasne. Każdy się przyda.-odpowiedziała Lena.
Gdy szliśmy tak około 30 min. nagle Avril zarzuciła :
-A co jeszcze ciekawego powiecie ?- zapytała śmiejąc się.
Wszyscy rzucili na nią dziwny wzrok.
-No przecież żartowałam- powiedziała.
Idziemy dalej. Robi się coraz ciemniej. Księżyc już w pełni. Nagle słyszymy głośni pisk i wycie psów... I jeszcze do tego śmiech Królika.
On już wie...
C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz