piątek, 17 sierpnia 2012

Opowiadanie na Samicę Betha.

No właśnie... Dlaczego? Hm... Trudno to powiedzieć... Przecież jestem jak każdy normalny pies. Miewam napady ,,głupawki", czasem biorę sprawy w swoje łapy... Nie wiem czy umiem dowodzić. Jedni stwierdzą, że tak inni, że nie. Nie lubię oceniać sama siebie. Jedną z moich wad jest też nie łamanie obietnic... STOP!!! Dla Was jestem gotowa to zrobić. Zawsze i bez namysłu. Nie musicie się bać, że odejdę. Nie robię tego bez powodu, oczywiście dla mnie powodem do odejścia nie jest jedna mała kłótnia. Nie popełnię takie błędu jak kiedyś. Nie zostawię Was całkiem samych nigdy, zawsze
będę z Wami chociaż w myślach ;). Kiedyś moja koleżanka powiedziała, że jestem dziecinna. Ale po co mam to zmieniać? Mogę być przecież sobą i sobą jestem. Nie lubię udawania, kłamstw, kłótni i walk. Obiecuję Wam z tego miejsca, że będę z tym walczyć. Kiedy wszystko jest ok, zaczyna się nuda. To mój kolejny wróg. Siedzimy na chacie i nagle rozmowa się urywa. Jest cicho. Siedzimy tak, czekamy, aż ktoś się odezwie... A tu nic. Cicho... Chciałabym to zmienić. I jeszcze to, że tak na prawdę to na chacie nie ma żadnej akcji. Takiej po za butelką i porodem (xD). Myślałam o czymś takim, jak program akcji do zrealizowania. Co tydzień ktoś będzie ją układał. Np. Poniedziałek- robimy mega bałwana; Wtorek- strojenie choinki; Środa- Bitwa na śnieżki; Czwartek- robimy zapasy
na święta; Piątek- szykujemy Wigilię; Sobota- wielkie porządki; Niedziela- Wigilia. Wiem, że plan się nie zgadza, ale to taki przykład. Przyda się też zobaczyć kto nie napisał notki powitalnej. Albo można to zrobić w formie konkursu. Podliczymy kto ile napisał notek i zwycięzca otrzyma nagrodę. Myślę, że to dobry pomysł, nie trzeba się zgłaszać i nic... Po prostu liczymy ile jest notek napisanych w danym miesiącu i już. Myślę, że coś takiego by Was zmotywowało. Kolejne rzeczy które możemy zmienić to ciągłe kłótnie. Chyba już było kiedyś coś takiego, ale nie przyniosło skutków. Chodzi o zebranie się na chacie i powiedzenie sobie co kto ma do kogoś i pogodzenie się. Kolejny punkt. Większa integracja. Wiecie zapewne, że nie wszyscy się w stadzie dobrze znamy. Więc możemy co piątek robić małą imprezę. Lepiej się poznamy i będziemy się dobrze bawić. Czasem wydaje mi się, że lepiej gdyby SPS było neutralne. Prawie wszyscy którzy znają SPS i do niego nie należą są naszymi wrogami... Zapytajmy zatem, dlaczego? Większość z Was zdaje sobie sprawę, że o naszym stadzie krąży kiepska opinia. Jest nas dużo, ale to nie wszystko. Przecież mamy wrogów więcej niż jedno stado. Gdyby wybuchła wojna, na pewno nie wszyscy sojusznicy będą walczyć. Może zdarzyć się, że będą nawet będą przeciw nam. Co wtedy? Wtedy będzie koniec? Chyba tego nie chcecie? Zacznijmy szukać porozumienia z wrogimi stadami. Nie mówię, że ze wszystkimi. Ale możemy przecież przeanalizować z kim możemy się porozumieć. Nasi wrogowie są nierzadko postaciami wędrującymi, szukającymi domu. Często są oni przyjmowani na chacie źle. Wiem, że to nie takie łatwe, ale przecież nie na tym polega idea stada, żeby się zamykać na nowych. A my często tak właśnie postępujemy. To do niczego nie prowadzi... Wielu z Was pomyśli teraz, że to co mówię jest głupie, bo to nie nasza wina, że ktoś spamuje. Ale czy naszą winą nie jest zachowanie typu: ,,Oni nas teraz obgadują. Idziemy do nich i im wygarniemy wszystko"? Przecież równie dobrze możemy ich ignorować. Dopóki nie siedzą u nas na chacie co nas to obchodzi co robią gdzie indziej? Większość stad jest na tyle rozgarnięta żeby zrozumieć, że tacy ludzie są po prostu głupi albo nie mogą się pogodzić z tym, że ich stado są mniej aktywne. Słyszałam kiedyś coś takiego: ,,Ludzie w HONT i NV są strasznymi egoistami. Ale SPS jest jeszcze gorsze..." - zastanówcie się nad tym. Dlaczego ktoś mógł tak o nas powiedzieć?
Trochę się zagalopowałam... Zapomniałam napisać dlaczego tak właściwie mogę być Bethą... Hm... Twierdzę, że potrafię zachować zimną krew i jestem na tyle odpowiedzialna, że mogę objąć to stanowisko. Biorę to całkiem na poważnie, choć nie daję sobie dużych szans na wygranie tych wyborów. Zawsze spoglądam na resztę zanim o czymś zadecyduję. Przekonałam się o tym jednak dopiero nie dawno. Myślę, że skoro nie zmieniam siebie i w RPG jestem taka jak w rl to potrafię pełnić funkcję wodza. Uświadomiły mi o tym koleżanki z klasy... Chcę by wszyscy mnie lubili i nie mam w RPG otwartych wrogów o których wiem. Może to o czymś świadczyć. Nie lubię kiedy ktoś do stada wraca tylko dlatego żeby znowu odejść, tak samo jak denerwują mnie ludzie którzy nie piszą notek powitalnych, albo siedzą cicho i wcale się nie odzywają. Staram się nie popełniać błędów z przeszłości. Nie kryję, że czasem jestem ze stadem do którego należę i jednocześnie przyjaźnię się z wrogiem, zawsze jednak będę z Wami, nawet jeśli mój przyjaciel z wrogiego stada będzie chciał abym odeszła. Będę jedynie dążyć do pokoju. Było tak już raz, ale na innym stadzie. Do zawarcia pokoju faktycznie doszło, ale najpierw rozegrała się wojna w której nie mogłam wziąć udziału (szlaban). Jeśli chodzi o nowych, zawsze przyjmuję ich z otwartymi łapami. Bez względu na ich przeszłość, jeśli się zmienili nie ma ona dla mnie wielkiego znaczenia. Choć zawsze pamiętam by za bardzo im nie zaufać. Tylko jedna osoba zostawiła za ostry ślad by o nim zapomnieć. Nie chcę mówić kto to, ale nie ma go w SPS i mam nadzieję, że nigdy tu nie dołączy; proszę nie pytajcie mnie o tą osobę, to naprawdę nie jest dobry temat na rozmowę ze mną. Staram się być konsekwętna i nie łatwo zmienić moje postanowienia.
Raczej to nie forma opowiadania ale cóż... *westchneła* Myślę, że opowiadanie nie byłoby tu dobrą dla mnie formą... Jest długie, ale takie być już musiało. Inaczej nie mogłabym przekazać Wam wszystkiego. Myślę, że to wszystko co powinnam Wam przekazać o sobie i tym dlaczego mogę być Bethą. Nie koniecznie napisałam dlaczego chcę nią być. Ale przecież każdy wie, że wszyscy chcemy dobrze dla SPS bo je kochamy, ja chcę być Bethą żaby móc lepiej je wspomóc, by lepiej je rozwinąć. To mój cel. I będę do niego dażyć nawet jeśli nie zostanę Bethą. Przecież i tak mogę nas zmienić. Po co mi władza? Co prawda będzie mi trudniej, ale przecież jeśli pójdę pod wiatr będę lepiej widziała co zrobiłam, a czego nie. To wszystko. Dziękuję za wysłuchanie. *biało-ruda suczka wstała i uśmiechneła się ciepło, po krótkiej chwili odwruciła się i puściła biegiem w stronę lasu*
Sojusze:
- wataha-ziemskich-wilków.blog.onet.pl
Na razie czekam na odpowiedzi z zapytaniem o resztę sojuszy, pojawią się wkrótce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz