piątek, 24 maja 2013

Jedno spojrzenie, a setki myśli w głowie. Cz. 3

Kolejny dzień. Wstałam z wielkim bólem głowy i nie, nie piłam nic gdyż nie jestem zwolenniczką alkoholu. Jestem takiego zdania, że jak pić to z umiarem i przy jakiejś ważniejszej okazji.
Sobota, dzień w którym mogę chociaż raz wyspać się i jakoś pozbierać po tym całym tygodniu. Naprawdę jak dla mnie to dużo się przez ten cały tydzień działo. Ciągle rozmyślałam o wczorajszej imprezie, nie mogłam pozbierać się. Przebrałam się w krótkie spodenki, umyłam zęby i poszłam biegać. Często biegam z rana ewentualnie wieczorem.
Założyłam słuchawki na uszy i włączyłam swoją ulubioną piosenkę biegnąc prosto przed siebie. Dzisiaj słońce tańczyło z chmurami chowając się za nimi. Wiatr lekko hulał rozwiewając moje długie, czekoladowo- kasztanowe włosy. Postanowiłam pobiec tą dróżką co zawsze biegam, a mianowicie przez park. Miałam cichą nadzieję, że spotkam Martina w parku, lecz nigdzie nie dostrzegłam Go. Zrezygnowana wróciłam do domu zachodząc jednocześnie do kuchni by coś zjeść. Nagle do kuchni weszła mama, która tak jak myślałam zaczęła wypytywać o wczorajszą imprezę.
-Jak tam było na imprezie? -Zapytała z zaciekawieniem.
-Dobrze. -Odpowiedziałam krótko.
Mama jeszcze przez chwilę przyglądała mi się, a potem sobie poszła. Można było powiedzieć, że moja mama zna mnie najlepiej jak potrafi i przed nią nie można nic ukryć. Nie chciałam nic mówić o Martini'e i o tym, że podoba mi się, bo zaraz byłyby pytania albo co gorsza teksty typu "Przyprowadź go do domu" czy coś. Wiem, że i tak prędzej czy później dowie się o Nim, bo jak wcześniej wspominałam nie da się przed nią czegokolwiek ukryć.
Moja okolica jest dosyć spokojna, a dom w którym mieszkam jest bardzo duży. Na górze znajduje się mój pokój i mojego młodszego brata Fabiana oraz łazienka, w której spędzam większość swojego czasu, szczególnie przed szkołą. Na dole zaś można zauważyć wielką kuchnię a obok niej dwie duże kanapy wraz z telewizorem przypominający salon. W pomieszczeniu obok widnieje sypialnia moich rodziców z wielkim wygodnym łóżkiem, na ktorym lubię leżeć gdy ich nie ma. Wchodząc do domu trzeba przejść przez długi korytarz. Na ścianach powieszone są obrazy, nasze zdjęcia rodziców i nie tylko. Na prawo od kuchni są drzwi, które prowadzą do wielkiego ogrodu. Uwielbiam przebywać w ogrodzie, gdyż śpiew ptaków, zapach drzew i kwiatów uspokaja mnie. Na drzewach wisi hamak, a obok jest wielki dmuchany basen, gdzie zawsze latem zapraszam koleżanki i urządzamy sobie imprezę w basenie. W tym momencie uśmiech na mojej twarzy znikł. Myśląc o tej imprezie, jaką chciałam zorganizować w moim ogrodzie, przeszła mi jedna, głupia myśl, dla której odechciało mi się tej niedoszłej imprezy. Mianowicie jeśli miałabym cokolwiek tam organizować to zaprosiłabym parę osób z klasy: Alexandrę, Sylvię, Katię. Skoro Alexandrę to i Martin'a. Nie pokażę się przecież w stroju kąpielowym dla Niego! Nie! Boże, jak ja panikowałam. Jeszcze daleko do lata i nigdy nic niewiadomo co się może wydarzyć.
Po obiedzie umówiłam się z Sarą, moją najlepszą przyjaciółką, z którą znamy się bodajże od siedmiu lat. Ma piętnaście lat, czyli jest o rok ode mnie młodsza, mieszka dwa domy dalej ode mnie, więc nie mamy do siebie zbyt daleko. Podoba się dla niej mój młodszy brat, który jest w jej wieku. Niestety Fabian nie zauważył tego iż Sara próbuje go poderwać, ale w sumie chłopak jak to chłopak. Poszłyśmy na planty, gdzie dostrzegłyśmy tam dużo ludzi, w końcu weekend, popołudnie i te sprawy. Kupiłyśmy sobie watę cukrową, bo zawsze ją kupujemy a dwa złote to jeszcze nie majątek. Uradowane usiadłyśmy na ławce by w spokoju zjeść. Przed nami były wielkie fontanny, które po chwili znikały pod wodą i tak w kółko. Sara rozglądała się za chłopakami, a ja myślałam o Martini'e.
-O czym tak myślisz, Kate? -Zapytała.
-Co? A tak, tak. -Mruknęłam coś pod nosem.
Sara zaśmiała się, zerknęłam na nią pytająco nie wiedząc o co chodzi. Wzięłam lusterko z torebki i zaczęłam przeglądać się w nim myśląc, że śmieje się ona z tego iż pobrudziłam się czy makijaż rozmazał się lub coś. Ku zdziwieniu nic takiego nie dostrzegłam.
-Czemu śmiejesz się? -Spytałam zdezorientowana.
-Już nic, heheh. -Uśmiechnęła się tylko lekko.
-Ej no powiedz! -Zaczęłam ją łaskotać.
Sara nigdy nie lubiła łaskotek, a zawsze jak coś ukrywała to wystarczyło ją połaskotać, a od razu powie o co chodzi. Nie myliłam się. Prosząc bym przestała uczyniłam to i oznajmiła iż jestem zamyślona, a jak zamyślona to zapewne zakochana. Może i miała rację, że jestem zakochana. Opowiedziałam jej o wczorajszej imprezie i o tym wszystkim. Sara zrozumiała mnie i również zaczęła zwierzać się ze swoich problemów. Co jak co, ale Sarze mogę powiedzieć wszystko, bo wiem że nie rozpowie tego i zawsze mnie wysłucha oraz pomoże.
-Widziałam ostatnio Fabiana w obecności dziewczyny, która była wyzywająco ubrana. Widać, że leciała tylko na jego skuter.
Fakt Fabian ma skuter, mimo to iż ma piętnaście lat, ale jeździ nim. Dostał na urodziny od rodziców.
-Co? Że Fabian i dziewczyna? Haha dobry żart! -Zaśmiałam się.
Fabian nigdy nie miał dziewczyny, a nie jednak miał tam jedną, ale nie wiem czemu rozstali się. Czy mój braciszek dorasta? Z resztą, co ja będę wtrącać się w jego życie. W sumie to mój brat to powinnam mieć oko na niego. Biedna Sara, zakochała się w nim a on ma inną.
Wracając zauważyłam znajomego chłopaka siedzącego na ławce z jakąś dziewczyną. To był Martin! Co?! Przecież on nie ma dziewczyny, a wyraźnie było widać jak obejmował ją. O nie! Okłamał wczoraj! Szybko zawróciłam się by pójść inną drogą, gdyż nie chciałam iść obok Niego. Czułam jak ktoś wbił mi nóż w serce, ale nie mogłam oderwać wzroku od Martin'a i tej dziewczyny. Sara wiedziała o co mi chodzi, szybko zabrała mnie stamtąd.
Wieczorem wróciłam do domu i od razu pobiegłam do swojego pokoju płakać. Nie chciałam by mama, tata, brat czy ktokolwiek zauważyli w jakim teraz jestem stanie. Zranił mnie, ale cóż mogłam poradzić. To gorzej boli, zakochałam się nieszczęśliwie, on ma kogoś, a ja? Siedziałam sobie na parapecie cała rozmazana i płakałam.


Ciąg dalszy nastąpi:
-Czy Kate zapomni o Martinie?
-Czego dowie się Kate?
-Martin przygnębiony, co się stanie?
[ Kolejna część jakże mojego nudngo, smętnego opowiadania. Jak widać w tej części opisałam bardziej życie rodzinne Kate, ale po prostu chciałam byście potrafili sobie wyobrazić miejsce gdzie mieszka Kate itd. Zauważyłam, że więcej chłopaków czyta moje opowiadania niż dziewczyny, ale bardzo mnie to cieszy, że ktokolwiek zechce je czytać. Jak wrażenia? Ciekawi co będzie dalej? ;3 ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz