środa, 30 stycznia 2013

Okiem Ruby c.d.


Nie,alchemia nie jest dziedziną prostą do nauki,gdyby ktoś byłby ciekaw.
  Suczka otarła łapą osmolony pysk,mrucząc pod nosem słowa,które raczej kulturą i subtelnością nie grzeszyły,ale kto by się tym przejmował tuż bo wybuchu,godnym umieszczenia w kreskówce?Raczej nie za wiele osób.
  Chwyciła w zęby rączkę kociołka,z którego ulatywał ciemnozielony dym,a w środku bulgotała obrzydliwie pachnąca i wyglądająca breja,w podobnym kolorze.Podeszła do wylotu z jej nory-którą,nawiasem mówiąc powiększyła  i  nieco ,,wyremontowała''-i chlusnęła ciecz na zewnątrz.
-Fuuj.-dobiegło do jej uszu.
.Raczej nikt z takiej kąpieli się nie ucieszy,Przełknęła ślinę,nie mniej jednak wychylając łeb,przeprosić wypada.Ale przeprosiny nie były pierwszą rzeczą,jaką zrobiła,bo było nią ciche  ,,ołł...''.
  Tuż obok jej nory stał szary wilk,o grubej i gęstej sierści,która prawdopodobnie lepiej prezentowała się bez spływającej po niej mazi.Tak jak suczka przewidywała,nie był za bardzo zachwycony.Rozglądał się wokół,z gniewnym błyskiem w brązowych oczach.
  -Przepraszam.-odezwała się w końcu,wyczołgując na zewnątrz.-To...to ja.-dodała,robiąc w powietrzu koło łapą,w którego centrum był wilk licząc,że zrozumie,że chodzi jej o tę breję.
   Obrócił się ku niej,z nieco zaskoczoną miną.
 - Ty?-spytał z niedowierzaniem,lekko zachrypniętym głosem.-Trudno mi w to uwierzyć.
 Ruby poczuła się trochę urażona,z resztą słusznie.Wygląda na za głupią,by być Alchemikiem?
 -Ale lepiej uwierz.-fuknęła.-Eliksir mi nie wyszedł,fakt,ale dopiero się uczę i mam prawo do błędów.
 Usiadł,owijając łapy ogonem.
 -Ależ naturalnie,że masz.-mruknął,niezbyt przekonująco.
 Wypuściła głośno powietrze z płuc,starając uspokoić.Niedawno odkryła,że jedną z najbardziej denerwujących ją rzeczy jest nie tylko ocenianie innych po wyglądzie czy płci,ale też wątpienie w czyjeś umiejętności.Właściwie samo to,że ktoś uważa się za na tyle idealnego,by oceniać innych doprowadzało do nagłych wybuchów gniewu.
 -Dobrze,więc może powiesz mi,co robisz na terenach naszego Stada?-spytała,mrużąc podejrzliwie lazurowe ślepia.-Wilków tak często tu się nie widuje.
 Basior zaśmiał się ochryple,na co suczka się wzdrygnęła.Dźwięk ten do najmilszych nie należał.
 -A czemuż to miałby ci to powiedzieć.-spojrzał na suczkę,wyraźnie rozbawiony.
  Właśnie,czemu?Przecież taka drobinka jak Ruby nawet gdyby chciała,to nic by mu nie zrobiła,a jak już zdołał zauważyć,z magicznymi umiejętnościami też najlepiej nie jest.
 -Bo  grzecznie pytam.-słaby argument,ale chyba jedyny,jak jest pozostał.
 -Też prawda.-odparł,podnosząc się powoli.-Więc mogę cię uspokoić,nic ważnego mnie tu nie przywiodło.Znalazłem się tu nawet nie przez ciekawość,a zwykły przypadek.Jeśli pozwolisz,pójdę już.A na przyszłość uważaj z tymi swoimi brejami.-oznajmił chłodno,odwracając się i znikając za ścianą drzew.
  Wróciła do nory.Wygląda na to,że musi zacząć od początku.
 -Zabawne.-mruknęła do siebie.
 Jeden głupi błąd potrafi zepsuć kilka dni pracy.Czasami nawet tygodni i dni.
 Dobrze,że na razie nie bierze się za coś poważniejszego.
___________________________________
I tak oto oddaje swe drugie,jeszcze bardziej pozbawione sensu opowiadanie na LO.
Następna część ,,Okiem Ruby'' z chwilowym gościem,który nic nie wnosi.Po prostu nie wiedziałam,co napisać.Wybaczcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz