Wtorek na szczęście był dniem luźniejszym od pozostałych, gdyż miałąm tylko cztery lekcje i o dwunastej praktycznie jestem zawsze w domu. Dzisiaj było inaczej, bo nie dość że w szkole nie było Martin'a i Alexandry to po szkole Katia i Sylvia wyciągnęły mnie na zakupy. Nie miałam najmniejszej ochoty iść z nimi, ale nie mogłam odmówić. Musiałam jak zwykle udawać tą wesołą, pełną życia dziewczynkę.
Zaszłyśmy do pobliskiego centrum handlowego, w którym było pełno sklepów z ubraniami. Katia od razu wyprzedziła i zaszła do H&M a Sylvia za nią, ja byłam jak zwykle na końcu.
-Którą bluzkę przymierzyć? Białą czy czarną? -Spytała Katia trzymając w obu rękach koszulki.
-Przymierz dwie. -Powiedziała Sylvia rozglądając się za spodniami.
-Tak, Sylvia ma rację. -Przytaknęłam, żeby nie było.
Katia poszła do przymierzalni, Sylvia wzięła dwie pary spodni, a ja czekałam na nie przed przymierzalnią patrząc smętnie w wielkie lustro, które wisiało na ścianie obok. Patrzyłam cały czas na komórkę i usuwałam smsy, od tak o by wyczyścić skrzynkę odbiorczą. Pierwsza wyszła Sylvia pytając mnie czy pasują do niej te spodnie, odpowiedziałam, że tak na odczepnego. Sylvia zaczęła przeglądać się w wielkim lustrze.
-Patrz tam Alexandra i Martin są! -Pokazała ręką w lustrze.
-Co? Boże. -Odwróciłam szybko głowę.
-Czekaj, zawołam ich tutaj! -Pobiegła w nowonałożonych spodniach.
Nie, jeszcze ich tu brakowało. Po co ona pobiegła ich wołać? Nie miałam największej ochoty z nimi rozmawiać i to na dodatek z Martinem. Po chwili cała czwórka przyszła by przywitać się ze mną i z Katią.
-Cześć. -Wpierw odezwała się Alexandra.
-Hej- odpowiedziałyśmy jednocześnie z Katią.
Zerknęłam na Martina, a on na mnie. Widać, że był zmieszany bo z nimi była Mery. Tak, z tą Mery z którą czule obejmował się w parku. Chciałam stąd jak najszybciej wyjść. Nie mogłam znieść widoku tej blond laluni. Miałam ochotę jej przywalić, lecz tego nie zrobiłam. Kipiałam cała ze złości. Katia zauważyła, że coś ze mną jest nie tak, pociągnęła mnie za rękę i odłożyla ubrania. Chwała jej za to!
-Co się stało? -Nagle spytała.
Nie mogłam jej powiedzieć prawdy, że ta cała Mery mnie irytuje i że podoba mi się Martin. Tylko Sara wiedziała o tym i obiecałam sobie, że nikomu innemu nie powiem. Miałam jednak nadzieję, że nie domyśli się. Wymyśliłam na poczekaniu odpowiedź.
-Nic takiego, źle się poczułam. -Uśmiechnęłam się blado do niej.
-Nienajlepiej wyglądasz, może odprowadzę Cię do domu? -Zaproponowała.
-Z chęcią. -Powoli szłam w kierunku wyjścia.
Katia poszła do Sylvii i reszty by pożegnać się i powiedzieć iż źle się czuję oraz, że mnie odprowadza. Martin spojrzał z tą całą Mery w moim kierunku.
Gdy wracałyśmy z Katią, ciągle wypytywała mnie jak się czuję i zwierzała mi się ze swoich problemów. Pytała mnie czy ktoś mi się podoba, ale skłamałam jej i powiedziałam, że nie. Ciągle zadawałam sobie pytania: Kim jest Mery i czego chce od Martin'a?
Pół godziny później byłam już w domu, gdy nagle zadzwonił do mnie telefon. Na wyświetlaczu mojego telefonu ukazał się numer Sary, mogłam domyśleć się co ona chce.
-Hej Kate, wyjdziesz? -Spytała
-W sumie czemu nie.
Wyszłyśmy na dwór i dziwnym trafem nie poszłyśmy na planty, tylko Sara szła w stronę mojej szkoły. Ciekawo, czemu skoro ona tam się nie uczy? Co znowu wymyśliła?
-Czemu idziemy do mojej szkoły? -Zapytałam zdziwiona.
-Zaraz zobaczysz, muszę ci coś pokazać. -Zaśmiała się.
Nie no, nie lubiłam takich niespodzianek, wolałam wiedzieć co i jak. Nie chciała mi nic powiedzieć. Co miałam zrobić? Zawrócić się i pójść w przeciwną stronę? To byłoby totalnie glupie z mojej strony. Gdy w końcu doszłyśmy na miejsce na drzwiach mojej szkoły widniał plakat z napisem: "Impreza szkolna, piątek start o 20." Może jeszcze chciała wkręcić mnie na tą imprezę? Nie, nie uda się jej to, a jednak.
-Widzisz ten plakat? -Wskazała ręką na niego.
-Widzę, przecież nie jestem ślepa, no i co że jest impreza? -Spytałam patrząc na nią.
-To, że na nią idziesz, kumasz?
W tym momencie uśmiech z jej twarzy znikł. Co ona knuła? Po co miałabym iść na tą imprezę? Jestem w pierwszej klasie i nie znam za bardzo ludzi z tej szkoły, co najwyżej z mojej klasy i kojarzę parę osób z równoległych klas.
-Po co mam na nią iść? -Skrzywiłam się.
-Zobaczysz, a teraz poznaj mojego nowego chłopaka, który uczy się w twojej szkole i ma na imię Andre. Jest w drugiej klasie.
Zza murka wyszedł wysoki ciemnowłosy brunet o zielonych oczach. Można było powiedzieć, że był przystojny, ale że to chłopak Sary to w głowie mi się nie mieściło. Ona i Andre? Dziwnie się czułam w ich towarzystwie, gdy nagle przytulili się i pocałowali. Byłam lekko zmieszana. Sara z chłopakiem podeszli do mnie,a ten podał mi rękę witając się.
-Cześć, jestem Andre, a ty Kate zgadza się? -Spojrzał na mnie.
-Tak. -Podałam nieśmiało rękę.
Widać, że Sara była szczęśliwa. Cieszyłam się jej szczęściem, lecz dalej nie wiedziałam co wymyślila Sara, bo to że wkręciła mnie na imprezę to jedno, a drugie? Właśnie o co jej chodziło?
-Miło mi cię poznać. Zapewne spotkamy się na imprezie szkolnej, wraz z Sarą wybieramy się na nią, ty też? -Zapytał.
-Owszem, idę. -Wymieniłam mordercze spojrzenie z Sarą, ta tylko zaczęła się śmiać.
-W takim razie miło było poznać. -Andre pożegnał się z Sarą i poszedł gdzieś.
Sara odprowadziła go wzrokiem i poszłyśmy w końcu w stronę plant, tam gdzie zawsze chodzimy. W końcu mogłam opowiedzieć jej o dzisiejszym dniu.
-Dzisiaj byłam z koleżankami na zakupach i był on z tą Mery. -Westchnęłam.
-Znowu z nią? Co za podła jędza. Ciekawo czy przyjdzie na imprezę Martin. -Zdenerwowała się nieco Sara.
-Tego nie wiem, ale wiem że wyszłam stamtąd prędzej niż przyszłam. Koleżanka odprowadziła mnie, bo skłamałam że źle się czuję, także wiesz. Nie miałam ochoty patrzeć na tą blondowłosą.
-Nie dziwię ci się.
Usiadłyśmy na tej ławce co wtedy, Sara opowiadała mi o swoim chłopaku. Chciałam płakać, słuchając tego wszystkiego, jaka ona jest szczęśliwa, jaki on jest romantyczny. Boże, takiego chłopaka to i ja chciałam mieć, ale dosyć tego rozczulania się. Nie mogłam ciągle myśleć o Martinie. On ma tą swoją Mery, więc trzeba iść przez życie dalej. Tak właśnie chciałam uczynić, a kim jest ta Mery to mało mnie już obchodziło.
Wróciłam jak zwykle późnym wieczorem, sprawdziłam pocztę, gdzie miałam parę wiadomości od Sylvii i Katie, odpisałam im, poszlam do toalety a potem zasnęłam.
Ciąg dalszy nastąpi:
-Co stanie się na imprezie?
-Kto nowy pojawi się w szkole?
-Czy wszystko się ułoży?
[Przepraszam, że tak zwklekałam z tą częścią, ale nie miałam zbytnio
czasu ostatnio by napisać, próbowałam przysiąść z dwa dni temu by
napisać, ale nie miałam weny. Wiem, że zabijecie mnie za tą część, bo
dalej nie wyjaśniło się kim jest ta Mery, ale niestety będziecie musieli
jeszcze trochę poczekać c: W następnej części przewiduję więcej
atrakcji :3 Podobało się Wam? Jesteście ciekawi co będzie dalej?]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz