Pewnego dnia
,zimą,18 stycznia urodziła się trójka pół wilczych szczeniąt.Dwóch
samców i samiczka.Ja,czyli Togan ,mój brat Drey i siostra Elevey.Moi
rodzice mieli na imię Saphira i Kewood.Saphira byłą suczką rasy Siberian
husky a Kewood był dzikim wilkiem.Pewnego razu gdy szczeniaki pod okiem
matki bawiły się,ojciec wrócił z polowania.
Za
krzakami czaił się człowiek.Podniósł swoja strzelbę w kierunku
wilka.Saphira była kiedyś jego psem i myślał że wilk chciał ją
skrzywdzić.
Strzelił.
Patrzyłem jak ciało mojego ojca upada, a wokół niego pojawiła się kałuża krwi.Matka przestraszona odbiegła kilka kroków od taty.
Nie
rozumiałem co się stało i pomyślałem że tata się zmęczył i upadł.Jako
szczeniak nie wiedziałem co to krew więc zmoczyłem w tym łapkę i się
odsunąłem.
-Dzieci..wasz..wasz tata nie żyje.-odezwała się mama bardzo przerażona.
-Mamo..co to znaczy?-odezwała się siostra.
-To znaczy..że już nigdy się nie obudzi i..i nie będzie go z nami.
Przypomniałem
sobie wspomnienia z tatą i zrobiło mi się smutno.Nie wierzyłem że on
już nie powróci.Że nie będzie się ze mną i rodzeństwem bawić.Uczyć mnie
polować..Rozpłakałem się i ułożyłem się pod futrem ojca.
Zza krzaków wyszedł były właściciel mojej mamy.Zabrał ją razem z moim rodzeństwem.Mnie nie
i zauważył bo byłem przy tacie.
Wziął mamę na smycz a rodzeństwo powrzucał do pobliskiego jeziora.Matka płakała i wyrywała się ze smyczy.Daremnie.
Straciłem i ojca,matkę i rodzeństwo.Całą moją rodzinę.
Leżałem
przy tacie całą noc.Słyszałem wycie wilków,warczenie rysiów,ale się nie
bałem.Byłem przy tacie i..poczułem że mimo tego że umarł jest przy mnie
i mnie pilnuje.
Rankiem postanowiłem odejść od ciała i szukać pomocy i schronienia.
Po kilku tygodniach chodzenia o głodzie padłem na jeszcze zaśnieżoną trawę i trzęsłem się z zimna.
Usłyszałem
czyjeś kroki ,ale nie miałem siły podnieść łba.Poczułem że coś mojego
rozmiaru zaczyna się do mnie łasić.Nagle coś białego i dużego wzięło
mnie w pysk.Zasnąłem.
Obudziłem się w miękkim białym futerku jakiejś wilczycy z potomstwem które spało przy mnie.
-Nie bój się mały,już jesteś bezpieczny..będę o ciebie dbała.-wilczyca odezwała się gdy zauważyła że otwieram oczy.
Przez
kilka lat wychowywałem się z wilkami ,które nauczyły mnie
wszystkiego.Biała wilczyca zastąpiła mi matkę a jej
młode,rodzeństwo.Nadal pamiętałem co przez ludzi stało się z moją
rodziną.
Postanowiłem odejść od wilczego stada i wyruszyć w poszukiwaniu rodziny i przygód.
Wędrowałem trzy tygodnie kiedy nagle podczas jedzenia kolacji ciepłym wiosennym wieczorem zaatakował mnie ryś.
Ledwo wyszedłem z tego żywy ,ale rany szybko się zagoiły,prócz tej na nosie.
I
w końcu dotarłem do SPS.Najpierw nikogo nie znałem a potem znalazłem tu
prawdziwych przyjaciół.Zacząłem cieszyć się z życia,a moi przyjaciele
są wspaniali!Kocham te stado..poznałem tutaj też suczkę którą
pokochałem..Nisterię.
Chciałbym podziękować kilku osobom ze stada.
Tasha-zawsze mnie zagadasz i zawsze jest wesoło z tobą.Dziękuję.
Lena-rozsądna alfa i bardzo miła.Dziękuję
Ravel-zawsze wesoły,umie rozśmieszać.Dziękuję.
Li-przyjazna i zagadana.Dziękuję.
Ashanti-kochana córka,zawsze chce się bawić.Dziękuję.
Lomix-Aktualnie na mnie wkurzona, ale zawsze uśmiechnięta.Dziękuję.
Ines-wesoła,zabawna,nigdy nie traci humoru.Dziękuję.
Felina-kurde ty świrze xD.Dziękuję.
Leiko-ty mega świrze xD.Dziękuję.
Nisteria-Kocham Cię.Jesteś wyjątkowa.Dziękuję.
Dziękuje wam wszystkim że jesteście ze mną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz