niedziela, 24 marca 2013

Zadanie na Delthę.+historia Mawi

Nad niesamowitym terenem Stada Psich Serc wschodziło słońce. Słabe, aczkolwiek dodające otuchy promienie słoneczne nieśmiało wyłaniały się zza chmur. Tak, zaczynał się nowy dzień. 
Ciemnooka suczka rasy Golden retriever spacerowała spokojnym krokiem po tej majestatycznej krainie. Zmierzała ku jednemu z jej ulubionych miejsc, Jeziora Dusz. Goldenka napawała się radością z dawno nie widzianych promieni słońca, nadchodzącej wiosny i rozpoczynającego się dnia, który był dla niej szansą na kolejne piękne przygody.
Zanurzyła łapy w zimnej wodzie jeziora. Niska temperatura wody wcale jej nie przerażała. Dodawała jej jakby energii i chęci do życia. Idąc wzdłuż jeziora zastanawiała się nad ważnym pytaniem. Dlaczego tym razem mieliby ją wybrać na Deltę i co mogłabym zrobić? Nie zatruwała sobie tym pytaniem życia, ale nie mogła przestać o tym myśleć. Niedługo nadejdzie dzień, w którym to zapadnie decyzja o wyborze dwóch osób na dwa odpowiedzialne stanowiska. Pytań nasuwa się bardzo wiele. Dlaczego? Po co? Co zrobię? Czy mam szansę? Czy mi ufają? Wymieniać można jeszcze bardzo wiele pytań. Poza pytaniami dotyczącymi wyborów nasuwały się jej różne marzenia na przyszłość. Mawi już taka była. Lubiła czasem uciec w krainę marzeń, gdzie wszystko było poukładane i proste. martwiła się o swoją córkę, Yuki, która bardzo przeżyła rozstanie z ojcem. od tamtego czasu Goldenka próbowała dotrzeć do córki i zawsze głęboko zastanawiała się co może zrobić jako kochająca matka, a jednocześnie jako dorosła suczka.
Samica spojrzała na słońce. Znając czas, w którym to jej pociechy lubiły wstawać, postanowiła wrócić do jaskini.
Goldenka wróciła w samą porę. Szczenięta właśnie wstawały i chociaż były już na tyle dorosłe aby sobie poradzić, kochająca matka uwielbiała witać ich w kolejnym nowym dniu. Dzień zaczynał się normalnie, pytaniem "Jak się spało?". Tymczasem Lucky zadał jej pytanie, którego najwyraźniej się nie spodziewała.
-Mamo, jak to się stało, że dotarłaś do SPS?-zapytał malec. Mawi przez chwilę milczała, ale po chwili uśmiechnęła się ciepło do syna i rzekła:
-Cóż, sam moment odnalezienia tego stada nie byłby nadzwyczajny, gdyby nie to, co przeżyłam już wcześniej.-Tutaj na chwilę przerwała. Jej słowa spowodowały ogromne zaciekawienie i fascynację wśród szczeniąt. Grzech byłoby im teraz nie opowiedzieć wszystkiego.-Otóż tak, nie znam dokładnie swojego pochodzenia. Byłam bardzo mała kiedy zostałam sama.
-Sama?-zapytały maluchy ze zdziwieniem.
-Twoi rodzice Cię zostawili?-zapytała cichutko Yuki.
-Nie mam pojęcia co się z nimi stało. Czy mnie nie chcieli, czy zaginęli. Początkowo zastanawiałam się nad tym, ale później zostawiłam tę myśl. Czekałam na nich przez kilka dni. Później ruszyłam w drogę. Kilkukrotnie wracałam w tamto miejsce, ale nie pojawiali się.
-Zostawili tak jak tata nas...-przerwało jej szczenię rasy husky.
-nie kochanie-odpowiedziała do córki.- Dobrze wiesz, że tata na pewno was nie zostawił. Podobnie jak ja, nie wiecie co się z nim stało i czekacie na niego.-powiedziała nie zrzucając uśmiechu. Było jej żal, bo dokonywała wszelkich starań, by jej maluchy nie miały dzieciństwa podobnego do początków życia Mawi.
-I nigdy ich nie widziałaś?-Lucky spojrzał na nią spuszczając uszy.
-Niestety nie, ale kto wie, może jeszcze gdzieś są, może dopisze mi szczęście i znajdę ich kiedyś. W każdym razie musiałam żyć dalej. Do miejsca moich narodzin przybywało coraz więcej obcych psów. Postanowiłam z bólem serca pożegnać się z tamtą krainą i wyruszyłam samotnie w poszukiwaniu jakiegoś stada. Nie miałam szczęścia. Trafiałam do różnych stad. nie pamiętam wszystkich nazw. przerzucano mnie z łap do łap. Nigdzie nie zagrzałam miejsca. tak spędziłam dzieciństwo, odrzucona przez wszystkich, samotna goldenka.-Maluchy z zaciekawieniem słuchały jej historii. Ku zdziwieniu Mawi, Yuki bardzo wczuła się w opowiadanie. Szczenięta poganiały ją słowami "A co było dalej?". Z uśmiechem na pysku kontynuowała historię.-Byłam nieco starsza gdy całkiem porzuciłam tamte tereny. Pobiegłam dalej szukając nowego stada. Pomimo wszystkich wydarzeń nie traciłam nadziei na to, że gdzieś na świecie będzie dla mnie miejsce. Pewnego razu trafiłam tutaj. W sumie chciałam zostać tylko trochę, wylizać niewielki rany, odpocząć trochę. Jakoś jednak się stało, że zostałam tutaj. W końcu poznałam waszego ojca, pojawiliście się wy.. a dalej już sami wiecie.-Szczenięta spoglądały na nią. Raczej nie spodobało im się to, że historia dobiegła końca, ale wciąż dopytywały jakichś szczegółów.-Ej, jeśli wam opowiem wszystko teraz to nic nie zostanie na później.-zauważyła dorosła samica.
-Ale super!-zakrzyknął Lucky.- Niedługo nasza mama zostanie Deltą!-powiedział z radością Lucky. Mawi zaśmiała się i spoglądnąwszy na syna dodała:
-No wiesz, Na deltę startują jeszcze 3 inne psy, które mają takie same szanse jak i ja.-Szczenię jednak wiedziało swoje. Lucky odziedziczył po matce nie tylko wygląd, ale także tzw. "cholerny optymizm".
I ta minął jej poranek. Mawi cieszyła się, że jej córka zaczyna poznawać świat, przed którym przez długi czas starała się ukryć. Lucky pobiegł bawić się z innymi szczeniakami, a Yuki została z matką i zapytała:
-Czemu zgłosiłaś się na Deltę?
-Hm..-zamyśliła się przez moment.- Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Dobrze wiesz, że ja i Lucky jesteśmy osobami, które chętnie poznają świat i dają sobie nowe wyzwania. Wybory na Deltę są właśnie takim wyzwaniem. Kiedyś, zanim jeszcze się urodziliście próbowałam zająć to stanowisko, ale nie udało mi się. czemu więc nie próbować znowu? Z resztą mam kilka pomysłów na to, co zmienić w tym stadzie.
-Zmienić?-zapytała sunia.
-Kiedyś to stado było inne, wszyscy mieli do siebie jeszcze więcej miłości niż teraz. Jak to zmienię? Jeszcze nie wiem. Najtrudniej zmienić siebie i kogoś innego. Możesz zmienić wszystko co Cię otacza z łatwością, ale żeby zmienić samą siebie i innych potrzeba o wiele więcej pracy.-Sunia spojrzała w ziemię. Podobnie jak jej matka głęboko się zastanawiała. Z tą różnicą, że dorosła Mawi myślała jak zmienić stado, zaś Yuki planowała zmianę samej siebie.
Mawi wyszła na spacer, zostawiając córkę samą ze swoimi myślami. Powędrowała na łakę. O tej porze nie było tam wielu osób.
Goldenka zastanawiała się cały czas co zmienić w stadzie. Co zrobić aby było lepiej?
Niebo przykrył już granatowy płaszcz przystrojony lśniącymi gwiazdami. Nocny latarnik- księżyc oświetlał drogę. Mawi postanowiła, że nawet jeśli nie zostanie Deltą to pomoże stadu i zmierzała ku stadu aby przedstawić wszystkim swoje propozycje.
Goldenka wdrapała się na skałkę, gdzie ogłaszano wszystkie wiadomości. Gdy wokół niej zebrała się już znaczna część stada, postanowiła zaczynać Wzięła głęboki oddech i zaczęła.
-Cześć wam.- przywitała się z uśmiechem.- Dobrze wiecie, że niedługo są wybory i chciałam wam, członkom stada, jak i przyszłym osobom, które będą pomagać w tworzeniu stada, przedstawić moje pomysły. Po pierwsze, chciałabym zażegnać te bezsensowne kłótnie i dyskusje, Nie złośćmy się na siebie, jeśli ktoś nie zgadza się z naszą opinią. I nie wmawiajcie mi, że tak nie jest. Obrażanie się za wymienienie imienia osoby, której akurat się nie lubi i za to jakieś obrażanie się? Nie bądźmy szczeniakami tylko zachowujmy się doroślej. Każdy wie, że trzeba szanować siebie nawzajem i zdanie każdego, to się wmawia już od dziecka, ale jak mówią "Czemu to widzisz drzazgę w oku bliźniego, a we własnym oku belki nie dostrzegasz?". Tak, robimy to nieświadomie, ale przypomnijcie sobie co niektórzy jak było kiedyś. Wszyscy ze sobą współpracowali, a teraz się podzieliliśmy w dziwny sposób. Bądźmy tacy jak dawniej! Zapomnijmy o krzywdach jakie sobie wyrządziliśmy i spróbujmy na nowo. W końcu wiecie, nowa Betha, nowa Deltha to i zacznijmy od nowa? Stwórzmy nowe relacje. Dzisiaj, w tym miejscu uroczyście wam obiecuję, że każdemu ze stada zapominam krzywdy i winy jakie mi uczynił, a jeśli kiedyś o tym zapomnę to mnie bić po łapach!
Może i jestem nieco dziwna, bo nie odpuszczam, bo dla mnie honor, "rycerstwo" i rodzina są wciąż bardzo ważne i nie dam poniżać ani siebie ani swoich przyjaciół! Nie jestem ustępliwa, ale moim zdaniem każdy, kto chce chociażby próbować coś zmienić, musi być nieustępliwy i nieuległy. Tyczy się to każdego. Osobom z hierarchii wyższej, z Rady Starszych, ale także wszystkich! Stado nie musi być prowadzone tylko przez RS i Alphę. Każdy z was może to stado zmienić, bo to my je tworzymy! Wszyscy, każdy z nas jest częścią stada! Dlatego też chcę prosić szanowną Radę Starszych i hierarchię wyższą, aby o wszystkim co ma być wprowadzone do stada informować. Nie tylko napisać, że to już jest i macie się cieszyć albo sobie iść. Tylko może w niektórych kwestiach dać się wypowiedzieć, pozwolić coś wprowadzić.
Chcę być Delthą, bo chcę pomóc każdemu z was. Nie dzielmy stada jako władca i poddani. Bądźmy równi sobie!-Było późno, a suczka czuła się zmęczona całym dniem. Uśmiechając się do wszystkich dodała tylko.-Za wszystkim przykrości jakie wam wyrządziłam... przepraszam. Zapomnijcie mi tego, a jeśli coś źle robię to mi powiedzcie. Ja jestem tylko prostym psem, jak każdy z nas, ale jednocześnie jestem dumna, że mogę nazywać się członkiem tego stada.-Mawi ukłoniła się przed wszystkimi, zeszła ze skały i wróciła do jaskini.

_______________________
Notka długa, jeśli ktoś ją całą przeczytał to brawo. Nie mam ostatnio weny twórczej do takich rzeczy, więc przepraszam za wszelkie błędy. Postanowiłam opisać tutaj także historię Mawi, bo każdy wolałby chyba wiedzieć co nieco o postaci, która ma zamiar zostać Delthą.

Mam kilka pomysłów i nawet jeśli nie zajmę tego stanowiska to chciałabym przedstawić wam moje propozycje.
1. Poczta
Każdy z nas ma jakieś zażalenie do kogoś albo odważne zdanie na temat jakiegoś postępowania. Jednak nie wszyscy mają odwagę powiedzieć to prosto w twarz. Mam więc pomysł aby wprowadzić pocztę, na którą każdy może wysyłać swoje zażalenia, problemy itd.. Może być podpisane, może anonimowe. Co jakiś czas osoba prowadząca mogłaby umieszczać ciekawsze e-maile na blogu, np. raz w miesiącu. Wtedy dowiemy się tego, co myślą członkowie naszego stada.

2. Jak już wspomniałam w notce. O przyjmowaniu kogoś do RS najlepiej informować stado. Nie kiedy już są wybrane osoby, ale przedstawić kandydatów i zapytać czy stado zgadza się na to. Wtedy będzie sprawiedliwie, bo przecież każdy ma równe prawa, tak?


Ogółem mogłoby być więcej jakichś konkursów i wypraw. Ostatnio coraz mniej widzę gry na chacie. Przeważnie kończy się na powitaniu, czasem nawet się nie zaczyna tylko wszyscy albo offtopują, albo nic nie piszą. Sama czasem offtopuję, każdemu wolno, ale bez przesady. ^^'


Co mogłabym powiedzieć jeszcze o postaci Mawi, żebyście wiedzieli jaka ona jest... na pewno jest optymistą, jest nieustępliwa w ważniejszych sprawach, lubi sobie pożartować, nie lubi chamstwa i kłótni. Co by tam jeszcze. Stara się być dla wszystkich miłą i przyjacielską, każdemu pomagać. I mam wrażenie, że jest o wiele bardziej konkretna[mówić prosto z mostu, nie owijać w bawełnę] niż ta notka. Rozpisałam się, ale na niskim poziomie, miałam lepsze zamysły, przepraszam. Zawsze możecie na mnie liczyć, wiecie, żę często bywam na chacie, a na GG jestem prawie 24h/na dobę. 
Jeśli przypomni mi się jeszcze coś, co dla stada będzie polepszeniem to na pewno was poinformuję.
Chciał jeszcze życzyć wszystkim uczestnikom powodzenia.
W sumie uczestnikom i osobom, które mają zamiar przeczytać ze zrozumieniem tą notkę.



EDIT!
Zapomniałabym! Przecież 1. marca Rebekah obchodzi urodzinki. Przepraszam, że zapomniałam. Życzę wszystkiego dobrego, zdrowia, szczęścia, dużo optymizmu, przyjaciół, miłości, szczeniaków czy czego tam jeszcze sobie zażyczysz!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz