Oto historia Fallen Angel.
Krótka, lecz zawiła.
Pochodzenie, czyli Prolog
Blue Flower, kremowa charcica mieszkająca w hodowli psów, była zakochana w czarnym charcie, Black Angelu. Nie wyobrażała sobie życia bez niego. Wkrótce miały urodzić się ich szczenięta. Blue już cieszyła się na myśl, że będą mogli razem się nimi opiekować i patrzeć jak dorastają. Jej właściciele chcieli jednak inaczej.
Pewnego dnia Black został komuś sprzedany. Kiedy odjeżdżał, suczkę zamknęli w klatce, by nie pobiegła za nim. Gdy w końcu ją wypuścili, pobiegła na wybieg, siadła przy ogrodzeniu i patrzyła długo w stronę, w którą odjechał.
Przygnębiona Blue postanowiła uciec. Przy odrobinie wysiłku pokonała ogrodzenie i pobiegła przed siebie, do lasu. Wybrała wolność. Nie miała pojęcia czym to grozi. Chciała tylko już nie być zależna od człowieka. Nie zdawała sobie sprawy, że ryzykuje życie swoje i swoich nienarodzonych szczeniąt.
Był grudzień. Po śniegu nie było śladu, ale po zwierzętach też. Była głodna i zmarznięta i nie miała pojęcia co robić. Górę wziął instynkt. Wykopała norę wśród korzeni starego rozłożystego dębu i zaszyła się w niej, by poczekać do rana.
Tak oto jej wybiegiem stały się rozległe łąki, legowiskiem mała nora pod dębem, a miską otaczający ją las ze zwierzyną leśną. Teraz to ona była panią swojego lasu. I od niej zależało, czy będzie miała co z tej miski zjeść.
Charty od lat były wykorzystywane do polowań. Suczka szybko odkryła, że odziedziczyła zdolności po przodkach. Następnego dnia wytropiła zająca, dopadła go i zabiła. Nie przypominał w smaku karmy dla psów, którą zawsze jadła. Dziwne.
Tak Blue udało się przeżyć kolejne kilka dni na wolności. Aż w nocy 28 grudnia przyszedł czas narodzin szczeniąt. Pierwsze było czarne, drugie rude, a trzecie białe. Czwarte narodziło się minutę po północy. Była to trójkolorowa suczka, najmniejsza z miotu i chorowita. Jej właśnie matka nadała imię Fallen Angel.
Charcica leżała w wykopanej przez siebie norze, ogrzewając swym ciałem czwórkę szczeniąt. Na ziemię powoli spadały pierwsze płatki śniegu tej zimy, przykrywając świat białym puchem.
Dzieciństwo, czyli Pierwsze rozstania
Blue nie chciała porzucić najsłabszego ze szczeniąt. Młodej suczce udało się jakoś przeżyć pierwszą noc. Potem miało być już lepiej.
Ale charcicy nie dane było w spokoju wychować szczeniąt. Minęły już dwa miesiące od tamtej grudniowej nocy. Młode widziały już i słyszały bardzo dobrze, sporo urosły, uwielbiały się bawić, walcząc ze sobą lub się ganiając.
Wtedy do lasu przyszli ludzie na koniach z chartami u boku. Czarny saluki pierwszy zwęszył zapach, który był dziwnie znajomy. Ruszył za tropem, a ludzie pogalopowali za nim. Dobiegł nad rzekę. Niczego nie spodziewająca się suczka piła właśnie wodę. Niemalże na nią wpadł, zdezorientowany tym, że nie ucieka przed nim. Zaskoczona odwróciła łeb i popatrzyła z niedowierzaniem na psa.
-Ty nie jesteś wilkiem! Ty jesteś... Blue?!- zdziwił się i ucieszył.
-Black!- zawtórowała mu.
-Tak bardzo za tobą tęskniłem.
-Nie wiesz jak ja bardzo. Co się z tobą stało?
-Mój właściciel ma masę innych chartów. Wykorzystuje nas do tropienia wilków, a potem te wilki zabija.
-Wilki? Ale przecież wilki są zupełnie niesmaczne. Bo gdyby były, nasza pani na pewno by nam dała karmę z wilków- tłumaczyła sobie suczka ludzki świat, wedle psiej logiki- A po za tym to przecież nasi przodkowie!
-Ależ oni nie zabijają wilków dla nas tylko dla siebie. Oni im zabierają futro!
Blue spojrzała na swoją długą kremową sierść i urocze pióra na uszach i aż zadrżała.
-Nie próbuj uciekać, udawaj, że jesteś jednym z nas. Wtedy cię nie zastrzelą... O, królik!
Black obrócił się na tylnych łapach i pognał za zającem.
-Co ty robisz?- zawołała za nim suczka.
-No co? Nigdy nie widziałem królika poza puszką z karmą.
-No to zostałam sama- ucieszyła się Blue i westchnęła po psiemu.
***
Tymczasem młode charty wybiegły dawno z nory. Mister Blue, czarne szczenię, chodził z nosem przy ziemi, tropiąc coś. Ruda Shooting Star bawiła się z białą Super Star. Najmłodsza Fallen położyła się z boku i, z uśmiechem na pyszczku, obserwowała rodzeństwo. Nagle powietrze przeciął huk wystrzału. Przerażone szczenięta w popłochu zaczęły uciekać. Mister i Star pobiegli w stronę wodopoju, tam gdzie zawsze szła ich matka. Shooting usiłowała wejść na drzewo, co nie należy do psich umiejętności. Fallen Angel schowała się do nory.
***
Osamotniona Blue nie miała pojęcia co robić. Ze zdenerwowania nie myślała sensownie. Kiedy nadjechał jeździec wystraszyła się go.
'Muszę ratować szczenięta' pomyślała.
Pognała do nory, w której pozostawiła swoje potomstwo. Człowiek skierował konia za nią. Była pewna, że ją goni. Pędziła co sił w łapach. Dopadła do nory. Jadący za nią mężczyzna zobaczył rudą Shooting pod drzewem i wziął ją z daleka za zająca. Wycelował i... Suczka padła nieżywa. Blue przypadła do córki, gotowa bronić ją do końca.
-Zostaw- nakazał człowiek, pewny, że pies chce zabrać zdobycz dla siebie.
Zszedł z konia i podszedł do martwego zwierzęcia. Zdziwił się na widok szczeniaka. Blue rzuciła się na niego i wbiła mu zęby w ramię, ale mężczyzna szybko zrzucił ją z siebie. Uderzyła głową o twardą ziemię i leżała ogłuszona.
-Co to ma znaczyć, Jack?- dziwił się, przyciskając dłoń do rany.
Nagle zorientował się, że to nie jest jego chart, tylko jakiś zdziczały pies, który w dodatku się oszczenił. Wściekły z bólu wymierzył do niej ze strzelby.
Pognała do nory, w której pozostawiła swoje potomstwo. Człowiek skierował konia za nią. Była pewna, że ją goni. Pędziła co sił w łapach. Dopadła do nory. Jadący za nią mężczyzna zobaczył rudą Shooting pod drzewem i wziął ją z daleka za zająca. Wycelował i... Suczka padła nieżywa. Blue przypadła do córki, gotowa bronić ją do końca.
-Zostaw- nakazał człowiek, pewny, że pies chce zabrać zdobycz dla siebie.
Zszedł z konia i podszedł do martwego zwierzęcia. Zdziwił się na widok szczeniaka. Blue rzuciła się na niego i wbiła mu zęby w ramię, ale mężczyzna szybko zrzucił ją z siebie. Uderzyła głową o twardą ziemię i leżała ogłuszona.
-Co to ma znaczyć, Jack?- dziwił się, przyciskając dłoń do rany.
Nagle zorientował się, że to nie jest jego chart, tylko jakiś zdziczały pies, który w dodatku się oszczenił. Wściekły z bólu wymierzył do niej ze strzelby.
***
Fallen siedziała w norze, skulona ze strachu, i patrzyła jak człowiek morduje jej rodzinę. Kiedy wreszcie dosiadł konia i odjechał, długo nie chciała wyjść. Wkrótce odgłosy strzałów ucichły. Wszystko się uspokoiło. Wszystko wróciło do normy. Prawie wszystko. Dla Fallen już nigdy nic nie miało być takie samo.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz