" Serce SPS"
Kolejny
ciepły dzień mijał na zabawie i wygrzewaniu się na słoneczku. Całe SPS
rozleniwiło się. Większa cześć stada spędzała upalne dnie nad brzegiem
jeziora,ci,którzy nie wybrali tej opcji zajmowali się swoimi sprawami.
Tak było i w moim przypadku. Chodziłam po terenach SPS i zbierałam
zioła. Lato było idealną porą,na wykonanie zapasów i uzupełnienie
zielnika. Popatrzyła z oddali na siedzących nad jeziorkiem. Ines
rozmawiała z Fantą i obserwowała bawiące się dzieci.Nieopodal, na skale,
leżał Zeev i Lumi.Patrzyli na
siebie z miłością. Przeniosłam wzrok na Lenę i Leiko żarliwie nad czymś
dyskutujące. Justa i Sathana przechadzały się po polanie, patrząc
nabiegającego Ravela, usilnie próbującego złapać młodszego z synów.
Podeszłam bliżej wodospadu, spojrzałam w jego kierunku. Nad wodą
siedział Usher, Luff i Li. W krzakach siedziała Kei, najwidoczniej
chciała ich przestraszyć. Nie pomyliłam się- wyskoczyła z krzaków z
głośnym krzykiem i oczywiście Usher,wpadł do wody. Zaśmiałam się cicho.
Wszędzie pełno było tych zwariowanych psiaków ze stada. Kiedy tak na
nich patrzyłam przypomniało mi się, to, że chciałam zostać Deltą SPS.
Tylko tak w właściwie, dlaczego? Właściwie, to nie ma wielu powodów.
Jest za to jeden i bardzo ważny- kochałam to stado. Wszystkich na razi
każdego z osobna. Darzyła ich wielką przyjaźnią i chciała, żeby żyło im
się tu dobrze. Mogłam o każdym powiedzieć tak wiele, miałam też cichą
nadzieję, że oni, choć trochę mnie lubią. Popatrzyłam na trawę i
przypomniało mi się, że miałam przecież nazbierać jeszcze trochę ziół.
Ruszyłam, więc w stronę lasu.Doszłam do zagajnika, gdzie zawsze
zbierałam rośliny. W pewnym momencie snop światła padł na wejście do
jaskini. Pomyślałam chwilę, ale postanowiłam sprawdzić, co tam jest.
Byłam zdziwiona faktem, że wcześniej jej nie zauważyłam,a przecież
bywałam tu tak często. Weszłam do jaskini. W środku było przepięknie.
Ściany, zbudowane jakby z milionów kryształków, połyskiwały, gdy padły
na nie promienie słoneczne. Po prawej ściance spływała woda, tworząc
miniaturowy wodospad. Oczarowana, szłam dalej. W pewnym momencie, ściany
przybrały niebieskawy odcień. Spojrzałam w głąb jaskini, zauważyłam, że
w oddali widać jasne światło. Ciekawość sprawiła, iż szłam dalej.
Stawiałam niepewnie kroki,dotykając twardych skał. Gdy oddalałam się od
wejścia, ściany stawały się bardziej solidne. Widocznie zwężały się, bo w
pewnym momencie dotykałam obu skalnych murów. Nie były już tak piękne
jak przy wejściu- teraz przybrały szarawą barwę, a przynajmniej takie
wydawały się w żółtawym świetle. Nagle oślepiło mnie coś. Potknęłam się o
głaz i runęłam na skalną podłogę. Szybko podniosłam się i otrzepałam
futro. Zmrużyłam oczy i spojrzałam w źródło światła. Na środku okrągłej
komnaty, lewitował kryształ, z którego emanował oślepiający blask. Kiedy
dobrze się mu przypatrzyłam, okazało się, że jest błękitny, ale
sprawiał wrażenie przezroczystego. Miał
piękny kształt serca. Podeszłam bliżej.Zauważyłam, że na jego
powierzchni widniał niewielki złoty napis- „SPS”.Zdziwiona popatrzyłam
na te trzy litery. Niczym w transie zbliżyłam łapę do niezwykłego
przedmiotu. Już miałam go dotknąć, gdy nagle usłyszałam ciche
warknięcie. Szybko cofnęłam łapkę i rozejrzałam się po jaskini. Niespodziewanie
z cienia wyłoniła się postać.Przypominała wielkiego wilka, ale na jej
grzbiecie widniała para smoczych skrzydeł. Z wielkich łap wystawały
srebrne pazury, a końcówka ogona paliła się niebieskawym ogniem. Dziwny
basior zbliżył się do mnie, więc odruchowo cofnęłam się do ściany. Byłam
przekonana, że zaraz rzuci się na mnie i rozszarpie na strzępy. On
jednak usiadł, zasłaniając mi drogę do kryształu. Popatrzyłam na niego i
usiadłam pod ścianą.
-Kim jesteś?- Zapytałam, chociaż nie wiedziałam jak zareaguje.
-Strażnikiem
Serca- Usłyszałam odpowiedź. Wydawało mi się, że dobiega ze wszystkich
stron, jedyne, po czym poznałam, że odezwał się basior, było to, że
poruszył pyskiem.
-A czym jest ten kryształ?- Wskazałam na lewitujące serce
-To
jest Serce SPS, serce dające życie całemu stadu, każdemu jego
członków.Tobie również- odpowiedział. Najwidoczniej był dobrze
poinformowany, bo wiedział, że należę do stada.
-Mogę go dotknąć?- Ta pokusa, była tak silna, że nie mogłam się jej oprzeć
-Nie!-
Ryknął głośno, ale natychmiast zmienił ton na nieco łagodniejszy-
Jeżeli ktoś dotknie Serca, jeden z członków stada umiera, a jeżeli
Kryształ opuści jaskinię Życia stado zginie. Nie zostanie z niego nic, a
wszelki ślad po nim zaginie.Nawet ja nie mogę go dotknąć.
Popatrzyłam
na niego zaskoczona i mimowolnie przybliżyłam łapy bliżej tułowia. Nie
mogłam wyobrazić sobie, że ktoś z naszego SPS miał nas opuścić. Przed
moimi oczami stanęło martwe ciało Kei, potem Ushera, Allie, Leny...
Zacisnęłam mocno powieki, po moim futrze spłynęła łza. Nie mogłam na to
patrzeć, coś okropnego.Cieszyłam się, że nie dotknęłam tego przeklętego
Kryształu. Nie wybaczyłabym sobie nigdy, gdybym pozbawiła kogoś z moich
bliskich życia.
-Dlaczego nie widziałam tej jaskini wcześniej?- Zadałam kolejne pytanie,przerywając czarne myśli.
-Wejście otwiera się tylko w specjalnych okolicznościach, a ujrzeć je może jedynie wybrana osoba.- Odpowiedział strażnik
-W jakich okolicznościach?- Zapytałam coraz bardziej zaciekawiona.
-Nie
mogę Ci zbyt wiele wyjawiać. To, że zostałaś wybrana, nie oznacza, że
jestem zmuszony powiedzieć ci o wszystkim.- Machnął ogonem i ogień na
jego krańcu zmienił barwę na zieloną.
-Co więc muszę zrobić, skoro zostałam wybrana?- Zapytałam.
-Na razie nic Bueno la Karte- odrzekł- Do zobaczenia…
-Do zobaczenia?- Popatrzyłam na niego zdziwiona.
Nagle
ogarnęła mnie fala senności, oczy same mi się zamknęły, czułam się
jakbym leciała. Kiedy ocknęłam się byłam na powrót w zagajniku.
Rozejrzałam się w poszukiwaniu wejścia do jaskini, ale nigdzie go nie
było. Postanowiłam szybko wrócić do SPS i o wszystkim opowiedzieć Lenie i
reszcie. Zabrałam moje zioła i pobiegłam w stronę polany stada. Kiedy
zobaczyłam Lenę szybko do niej podeszłam.
-Hej Lena. Mam ważną sprawę- powiedziałam szybko, ciężko dysząc, bo przed chwilą biegłam.
-Tak, słucham Bueno?- Spojrzała na mnie.
Już
chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam dobrać słów. Nie pamiętałam, co
chciałam jej przekazać. Popatrzyłam zdziwiona w stronę, z której
przybiegłam, ale nie mogłam sobie przypomnieć, o co mi chodziło.
Odeszłam od Leny bez słowa wyjaśnienia.
Odniosłam
zioła do mojej jaskini. Byłam nieco roztrzęsiona, bo w mojej pamięci
była czarna dziura, nic nie mogłam sobie przypomnieć. Zirytowało mnie to
bardzo.Wróciłam na polanę i szybko powrócił mi dobry humor. Przebywanie
z członkami stada sprawiało mi wiele radości. Podeszłam do najbliżej
siedzących: Leny,Ushera, Allie, Kei, Zeev’a, Shatary,Ravela i Leiko i przytuliłam ich ( miałam tylko nadzieje, że ich nie udusiłam xD).
- Kocham Was wszystkich, moje cudaki!-Powiedziałam i popatrzyła na całe SPS.
()()()()()()()
Opowiadanie
wyszło nieco chaotyczne. Chciałam wyprodukować coś lepszego, ale
niestety czas mnie naglił i wena opuściła. Pomimo to zawarłam, w nim
najważniejsze- to, że wy wszyscy jesteście dla mnie bardzo ważni i
uwielbiam spędzać z Wami czas.
Zamieściłam
w nim to, czemu chcę być Delthą, po prostu lubię nasze stado i chcę
brać aktywny udział w jego życiu. Chętnie będę pomagała Lenie, jak
choćby w przypadku tworzenia Menu i RS.
Za wszelakie błędy i literówki przepraszam i czekam na opinie. Jak podobało się wam to opowiadanie?
To Tyle. Mówiła do Was, Bueno ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz