poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Pechowe polowanie.

Jak co dzień Shadow zbierał się do polowania. Z jednej strony, był to sposób na zabicie czasu, z drugiej zaś ważna misja, mająca na celu wykarmienie Stada. Bardzo chciał doczekać się własnych szczeniąt, o które by dbał i szkolił w przetrwaniu. Bardzo zależało mu na Ukochanej Lorelei i całym Stadzie. Dlatego całkowicie potrafił im się oddać i oferować wszelaką pomoc. Dlatego też był gotów wychodzić daleko poza terytorium Stada, by zdobyć jak najlepszą zwierzynę do wykarmienia innych członków.

Tego dnia, postanowił zbliżyć się do ludzkich osad. Upatrzył sobie tutaj stado bydła, ograniczonego płotem. Uznał, że zwierzyna hodowana przez ludzi będzie utuczona i przede wszystkim zdrowa. Shadow bardzo cenił niechlujność ludzi, gdyż wypatrzył w płocie sporą dziurę. Podkopując od dołu, zdołał ją na tyle powiększyć, by następnie móc wyciągnąć przez nią swoją zdobycz. Wiedział, że ryzykuje. Wiedział, że ludzie są niebezpieczni i zabiją intruza. Domyślał się też faktu, że bydło może być strzeżone przez psy pasterskie, które może go wydać. Przewidywał też możliwość ciężaru zdobyczy, którą ciężko będzie mu przezwyciężyć podczas ciągnięcia jej na teren Stada.

Po zwiadzie i ocenie sytuacji, oddalił się w las na odpoczynek.

Gdy zapadał zmrok, powrócił do hodowli, by rozpocząć podkop. Gdy wydrążył pod płotem wystarczającą dziurę, przeszedł na drugą stronę i wciąż obserwując sytuację, podczołgując się ku stadu. Upatrzywszy wystarczającą ofiarę, przygotował się do skoku.

Wtem wydarzyło się dużo, w bardzo krótkim czasie. Ktoś jakimś cudem okazał się wiedzieć o poczynaniach Husky. Rozległy się szczekania, jakieś trzaski, bydło się spłoszyło. Szczekanie słychać było z każdej strony. Zewsząd rozbłyskiwały dziwne źródła światła. Shadow zlękną się, i pozostając pozycją przy ziemi, kurczowo rozglądał się powarkując. Wtem uczuł silne kłucie w okolicach uda, które szybko zamieniło się w przeszywający ból. Shadow pisnął głośno, po czym opadł na ziemię. Ostatnią myślą jaką przyszła mu do głowy, był słodki pyszczek Ukochanej, a piśnięcie było zwyczajnym jednym i prostym słowem: "Przepraszam".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz