Obsada:
Cheese- opowiadający
Akyes- ojciec
Lori- matka
Grim- córka
Rainfall- nauczycielka
Fanta- psycholog
Alathen- znajomy Grim
Li- koleżanka Grim
Lionel- kolega Grim
W poprzednim odcinku: Grim
wracając ze szkoły zachowuje się przez najbliższe kilka dni nieznośnie.
Lori nie może dojść do porozumienia z córką. Następnego dnia Grim nie
idzie do szkoły. Lori w końcu wybiera się do szkoły, miejąc nadzieję, że
czegoś się dowie, lecz niestety nie dowiedziała się niczego.
Zdenerwowana matka wraca do domu i nie zastaje córki w domu. Wkrótce
dzwoni do koleżanki Grim- Li.
-Halo? Kto mówi?- Odbiera koleżanka Grim- Li.
-Dzień
dobry jestem mamą Grim i z tego co wiem to jesteś jej najlepszą
koleżanką z klasy. Czy mogłabyś mi powiedzieć co się ostatnio dzieje z
Grim?
-Jak to co? Wszystko jest z nią w porządku. -Odpowiedziała Li spokojnym głosem.
Lori
wkurzyła się. Nic nie było w porządku. No jak mogło być skoro Grim nie
wróciła nadal do domu i nie chodzi do szkoły a co gorsze nie chce
powiedzieć. Matka rozlączyła się i rzuciła komórką na łóżko. Usiadła
zdesperowana nie wiedząc co robić.
Lori wypowiada się do kamery: Nie wiem co robić, nadal nic. No cóż czekam.
Minęła
godzina. Grim nadal nie ma, lecz Akyes wrócił z pracy. Wszedł do pokoju
zmęczony i polożył się ja tapczanie. Lori podeszła do niego wściekła.
-A Ty co? Nawet się nie przywitasz tylko rozpłaszczysz swoją dupę i już do telewizora.- Usiadła obok niego kiwając głową.
-Jestem zmęczony! Gdzie obiad?!- Spytał oburzony Akyes.
-Może
spytałbyś gdzie nasza córka jest? To chyba ważniejsze od obiadu. Ja tu
godzinami siedzę i płaczę a ty mi z takim tekstem wyskakujesz, że gdzie
obiad.
Akyes przekręcił się na bok i zasnął.
Lori
wypowiada się do kamery: Do tego głąba też nic nie dociera. Zapiszę go
chyba na terapię do psychologa bo normalnie nie wytrzymam już w tym
domu! Czuję się tu jak w wariatkowie.
Po kilku
godzinach wróciła Grim do domu. Jak zwykle poszła do swojego pokoju i
zamknęła się w nim. Przypominamy, że dziewczyna ma 14 lat. Lori
natychmiast wstała i szybkim krokiem weszła do pokoju Grim nie pukając.
Usiadła obok niej, lecz ta znów nie chciała z nią rozmawiać.
-No moja droga panno należą mi się wyjaśnienia. Gdzie byłaś?-Spytała matka.
-Nie twoja sprawa.-Grim wzruszyła ramionami włączając komputer.
Lori wyłączyla z kontaktu wtyczkę i usiadła by ponownie zacząć rozmowę.
-A
właśnie, że moja bo jestem twoją matką i denerwujemy się z ojcem. Gdzie
się podziewalaś? Odpowiesz?-Spojrzała na córkę błagalnym wzrokiem.
No
i błagalny wzrok Lori zadziałał. Wreszcie Grim odważyła się powiedzieć
gdzie była, lecz dlaczego nie chce chodzić do szkoły nie powiedziała.
-Byłam u Lionel'a- kolegi z klasy, spisywałam lekcje.- Uśmiechnęta Grim wzięła komorkę i zaczęła pisać smsy.
Lori
spojrzała na nią dziwnie zastanawiając się co ją tak śmieszy. Nie
wiedziała nadal o co chodzi więc zaczęła wypytywać o szkołę.
-A co ze szkołą? Co tam się stało? Powiesz mi?
-Nic ci nie będę mówić, możesz już sobie iść?-Grim podniosła ton.
Kobieta bez wahania wyszła z pokoju. Ujęliśmy w kamerze zdziwioną Lori.
Lori
wypowiada się do kamery: Jest lepiej, ale wciąż nienajlepiej. Lionel?
Nigdy mi nie mówiła o chłopakach. Muszę się czegoś więcej dowiedzieć.
Mam nawet pewien pomysł.
Nazajutrz Lori pojechała
ponownie do szkoły. Musiała o coś poprosić wychowawczynię. Klasa Grim
pojechała dzisiaj na wycieczkę. Grim też pojechała. Wreszcie Lori weszła
do szkoły i znalazła na korytarzu nauczycielkę.
-Dzień dobry, ja przepraszam, że panią znów nachodzę ale teraz to już naprawdę pilna sprawa.
Lori miała nadzieję, że nauczycielka pomoże jej.
-Witam ponownie. A cóż takiego się stało?- Rainfall zerknęła na matkę.
-Chodzi
mi o to czy mogłaby pani podać adres Lionel'a? To jest bardzo ważne, bo
tylko od niego będę mogła dowiedzieć się co dzieje się z
Grim.-Przełknęła ślinę Lori.
Nauczycielka pokiwała głową przecząco.
-Wybaczy
pani, ale nie mogę od tak sobie podawać adresu bez zgody. Mogę co
najwyżej podać numer komórkowy mamy Lionel'a, bo w dzienniku mam
zapisane, ale tak to nie.
Lori ucieszyła się. Od
ponad czterech dni naprawdę pojawił się uśmiech na jej twarzy. Zatem
zapisala numer i podziękowała Rainfall.
-Dziękuję. Jest pani wielka! Przepraszam za kłopot. Do widzenia.
Nauczycielka odprowadziła wzrokiem ucieszoną kobietę.
Lori wypowiada się do kamery: Udało się! Teraz tylko muszę zadzwonić i spotkać się. Obym się czegoś dowiedziała.
Wychodząc ze szkoły Lori zadzwoniła do mamy Lionel'a.
-Dzień
dobry jestem mamą Grim. Nasze dzieci przyjaźnią się z tego co wiem, czy
miałaby pani chwilkę czasu by porozmawiać? Chciałabym się czegoś od
pani dowiedzieć.
Mama Lionel'a zamilkła przez chwilę, lecz okazała się tak miła, że zaprosiła Lori do domu. Ta zaś pojechała od razu.
Pół
godziny później. Lori weszła do domu Lionel'a i rozgościła się siadając
na kanapę, a mama Lionel'a przyniosła gorącą herbatę i zaczęłu
rozmawiać.
-Więc przyszlam tu po to, bo może pani
syn coś dla pani mówił czy coś niedobrego dzieje się dla mojej córki w
szkole? Może dokucza jej ktoś? Nie wiem sama. Córka nie chce rozmawiać w
domu ze mną ani z mężem.-Lori mało co się nie popłakała.
-Mhm.
Lionel tylko wspominał o tym, że bardzo lubi Grim. Nic złego nie mówił
na pani córkę. Może pani chciałaby sama z nim porozmawiać? Z tego co
wiem to zaraz powinien wrócić z tej wycieczki.
Lori uśmiechnęła się ponownie.
-Z przyjemnością, o ile to nie byłby kłopot.
Godzię później. Lionel wraca z wycieczki i jest zdziwiony tym, że mama Grim siedzi u nich w pokoju. Grzecznie wita się z Lori.
-Dzień dobry.-Mówi Lionel.
-Dzień dobry. Jestem zapewne już wiesz mamą Grim czy mogłabym z Tobą porozmawiać i prosić o szczerość?-Spojrzała na niego.
-Jasne, a co pani chce wiedzieć?-Zaciekawiony zerknął na Lori.
-Czy Ty wiesz co się dzieje z Grim i...
Ciąg dalszy nastąpi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz