sobota, 19 kwietnia 2014

Złap Królika! ~ Fallon [Fallon]

Borderke obudziła spadająca kropla na nos. Otworzyła oczy i przeciągnęła się. - Ostatnio wszyscy polują na królika. - Mruknęła do siebie i rozejrzała się po polanie, nic charakterystycznego nie było widać, by on tu przebywał. - Nie istnieje.. Czemu oni tego nie rozumieją? - Znów rzuciła cicho do siebie, dzisiaj na głos myślała. Postanowiła, że przejdzie się po lesie, a raczej pójdzie do strumienia napić się zimnej wody, gdy po kilku minutach doszła po chyliła łeb i w rozmazanym odbiciu ujrzała coś kolorowego. Podniosła łeb i spojrzała na przeciwny brzeg, leżało tam czekoladowe jajko. - Uh? Ktoś to zostawił? - Rozejrzała się, mając nadzieje kogoś ujrzeć. Ale nie zauważyła, westchnęła i schyliła ponownie łeb i przebiła taflę wody językiem, tym razem do jej nosa doszła wyraźna woń czekolady. - Ej! - Podniosła łeb i zobaczyła więcej jajek. - Ktoś sobie ze mnie żarty robi. - Syknęła do siebie i ruszyła za kolorowymi jajkami, były różne barwy zielone, żółte, niebieskie wszystkie kolory, pomieszane i jednokolorowe. Co chwila coś mruknęła do nosem niezadowolona. Minęło z dziesięć minut i usłyszała jakieś nucenie, nie był jej to znany głos, więc zaczęła się skradać. Bardzo cicho i bardzo ostrożnie kroczyła po leśnej ściółce wyjrzała zza drzewa i ujrzała Brązowego Królika z białym brzuchem i czarną łatą na oku, pośpiewywał sobie i malował jajka. - Ej. Ty. - Warknęła do niego myśląc, że ktoś sobie z niej żartuje dalej, zajac odwrócił łebek i postawił uszy na sztorc.
- Witam. - Uśmiechnął się do samki i zlustrował ją wzrokiem i przy kicał do niej.
- Kim jesteś ? - Zjeżyła futro na karku i grzebiecie, ukazała śnieżnobiałe kły.
-Zającem wielkanocnym. - Zaśmiał się. - Spokojnie. Nikt sobie z Ciebie żartów nie robi. Nie lubie jak ktoś wątpi w to, że istnieje. - Borderka rzuciłą się na królika z zębiskami, a on przeskoczył ją bez problemu. - Nie szukam problemu, mam Wielkanoc za niedługo! Więc nie potrzebuje problemów. - Rzucił i odbiegł tak szybko jak sie pojawił. Jednak Samka nie chciała dać za wygraną i pobiegła w ślad za nim, tylko problem polegał na tym, że go zgubiła. Przybliżyła nos do ściółki i zaczęła węszyć, niestety nie skupiła się na jego woni i zgubiła go.
- Gr... Wredny.. - Burknęła i ruszyła tam gdzie go ostatni raz widziała i o dziwo siedział na skale i malował pisanki zwykłym pędzlem.
- O witaj ponownie. - Zaśmiał się i podszedł do niej, tym razem już nie warczała na niego. - Zaczęliśmy dość źle.. Hehe.. - Uśmiechnął się bardzo wesoło, że samka nie mogła powstrzymać uśmiechu. - Widzisz.. Wielkanoc jest dla zająca, Święta różne, które odbywają się w grudniu należą do Mikołaja każde święto od kogoś jest.
- Nic takiego nie istnieje. - Pokręciła łbem.
- Fallon, uwierz bo znam Ciebie wszystkich.
- Co.. Skąd znasz moje imię? - Mruknęła lekko przerażona, jednak zając nie chciał odpowiedzieć i odbiegł, chciała pobiec za nim ale.. coś ją trzymało. Postanowiła się ukryć w krzaczorach, połozyła się pod jakimś krzewem i jej powieki same się zamknęły. Może nie minęła chwila, ale obudziło ją stukanie w jej łeb.
- Fallon obudź się. - Znów ten zając! A ona zasnęła! Jakim cudem? - Pokażę Ci coś. - Była już noc, dość późna. Wstała i ruszyła za zającem, doszli na polane. Ku jej kolorowym ślepią ukazał się piękny widok. Małe żółte, puchate kurczaczki biegały po polanie z pisankami i czekoladowymi jajkami układając je pod krzaki, do jaskiń wszędzie gdzie się dało. - Widzisz, one tylko zanoszą to, ja to maluje, robie. Rano wstajesz i widzisz przed sobą jajko i pewnie myśl "Znów mama mi podrzuciła jajko.. Eh." Dlatego zwątpiłaś. - Otworzyła szeroko oczy, skąd on to wiedział? Teraz była pewna, widziała prawdziwego królika i do tego Wielkanocnego.
- To zawsze Ty dawałeś te jajko?
- Oczywiście. - Spojrzał na małe żółte pisklaki, które zasnęły w drodze powrotnej. - Oh.. Jak ja je męczę. - Westchnął.
- Pomogę Ci. - Uśmiechnęła się i pozbierała pisklaki do koszyka. - Gdzie je zanieść? - Żółte kuleczki się do siebie przytuliły i cicho popiskiwały.
-Oh dziękuje! Chodź. - Weszli w głąb lasu i maszerowali przez około godzinę. - Tutaj je postaw. - Borderka postawiła koszyk koło kamienia, nawet kojarzyła ten kamień, często się na nim wylegiwała. Królik znikł... Co teraz? Uciekł? Nie.. Nie mógł.. Westchnęła i odwróciła się, by wrócić na polane do swojej nory, ale przed jej pyskiem ukazał się wielki kosz, a za nim królik. - Pomożesz mi to dać na polane? I ogólnie porozstawiać?
- Oczywiście. - Wrócili na polane i zaczęli robotę, gdy skończyli na horyzoncie pojawiało się słońce. - Ostatnie jajko.. Uf.. Męczące to.
- No właśnie.. A ja jestem sam. - Uśmiechnął się lekko do niej i pokicał w stronę Jeziora, dotarł tam i umył łapki. - No właśnie.. Ten.. Tobie też coś się należy. Dla Twojej rodziny. - Puścił jej oczko i wręczył koszyk z czekoladowymi jajkami.
 - Dziękuje. - Uśmiechnęła się i chwyciła koszyk. Pożegnali się i wróciła na polane, wnet ujrzała Allex, Nacka, Nukri, Rudego, Cere i reszte szeczniaków, którzy siedzieli i zajadali sie czekoladowymi jajkami. Oczywiście Ravel podszedł do partnerki i trącił ją nosem.
- Coś Ty przyniosła? Skąd?
- Dostałam od kogoś. - Położyła koszyk obok rodziny i pokazała mu język zaczepnie. - To Dla was, od Królika. - Uśmiechnęła się i przytuliła do partnera.
- Mamo tu coś dla Ciebie! -Uśmiechnęła się Cera i podała jej czekoladkę z napisem " Pomocnik Królika."  Zaśmiała się i przyjęła jajko. Po kilku godzinach całe stado szukało czekoladek i pisanek. Fallon była zadowolona w duchu z poznania Królika. Wszystko było na czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz