poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Złap królika- Amika [Amika]

Amikę obudziły pierwsze promienie słońca. Z początku zasłaniała pyszczek łapami, ale nic jej to nie dawało. W końcu wstała. Pierwsze co jej przyszło na myśl to co będzie dziś robić. Postanowiła poszukać zajęcia, niż o nim myśleć. Ruszyła między krzaki. Nagle przed jej oczami mignęło coś lub ktoś. Nie był to na pewno nikt z stada. Zaciekawiona, tym kto jest owym sprinterem pobiegła za nim. Nagle przystopowała, bo gdy tylko minęła krzaki zauważyła obiekt zainteresowań. Stał w trawie i coś robił. Zaczęła się skradać, jak to robią dorośli. Gdy była nieco bliżej przyjrzała się temu czemuś. Miało długie uszy, jedno białe, drugie zaś szare jak reszta futra. W bieli miało też puszystą małą kitkę. Wstrzymała oddech. To zając!! I to nie byle jaki!! WIELKANOCNY!! Podeszła jeszcze bliżej, by zobaczyć co robi. Niemal natychmiast ujrzała brązowy koszyczek pełen kolorowych jajek. Nagle nadepnęła na gałąź. Zajączek podniósł głowę znad koszyka i spojrzał w jej stronę. Spojrzała w jego nieduże niebieskie oczy. Patrzył tak chwilę i nagle zniknął. Szczenie rozejrzało się zdezorientowane. Gdzie on?! Podeszła do miejsca, w którym stał kilka chwil temu. Leżało tam fioletowe jajko w różowe kropki z doczepioną karteczką. Amika nawet nie zerknęła na napis, ale wiedziała jedno. Zając zgubił czyjeś jajko, pomyślała i delikatnie je podniosła. Oddam mu je, dodała w myślach jeszcze po chwili. Pobiegła za nim, ale go nie było. Nagle wpadła na pomysł. Wykopie dół i zasłoni go gałęziami. Zając jak będzie przebiegał to wpadnie i wtedy oddam mu jajko, pomyślała zadowolona. Wzięła się do roboty. Dół nie był głęboki. 1/4 metra nie więcej. Zaczaiła się w krzakach i czekała na Zająca. Minęła godzina i suczka już prawie spała. Nagle usłyszała krzyk. To zające krzyczą, spytała sama siebie w myślach. Podeszła do dołka. Ale po chwili jej radość zmieniła się w rozczarowanie, a następnie w rozbawienie. Zaczęła się śmiać, niemal tażać na ziemi.
-Pomoż mi wyjść!!- krzyknął Jacob próbując wyjść z dołka.
W końcu opanowała się i pomogła mu. Co prawda dalej chichotała. Gdy był już na górze nic mu nie tłumacząc wpadła w krzaki, wzięła jajko i pobiegła dalej. W głowie latały tylko pomysły gdzie może być Zając. Może w noże, bo mu jajek zabrakło. Może komuś jajko właśnie wręcza. Pomysłów było tysiąc pięćset sto dziewięćset. W końcu po pół godziny biegania straciła nadzieję, że go znajdzie. Wbiegła na polanę gdzie go pierwszy raz zobaczyła i stanęła oko w oko z.... Zającem?! Spojrzała na niego i podsunęła mu jajko.
-Zgubił je pan.- powiedziała zadowolona, że jej się udało.
Ten tylko machnął łapą na karteczkę przy prezencie. Amika zdziwiła się, ale postanowiła przeczytać co tam pisze. A pisało tak:
Dla Amiki od Zająca. Wesołej  Wielkanocy.
Jej zdziwienie przeszło w rozśmieszenie. Zaśmiała się z samej siebie. Próbowała oddać swoje jajko z powrotem Zającowi. Wiedziała, że pod tym kolorem kryła się niespodzianka, więc nieco uchyliła papierek. Poczuła zapach... Czekolady...
-Dziękuje ci Zajączku.- powiedziała, ale tylko powietrzu, bowiem adresata już nie było.
Ma chyba dużo tych jajek tam, pomyślała. Wzięła swoje jajko i pobiegła szukać rodziców, by opowiedzieć im co się stało..
Koniec
~*~
To wszystko ode mnie. Jacob ciebie wybrałam przypadkowo jak coś :3 ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz