niedziela, 13 października 2013

Jedno spojrzenie, a setki myśli w głowie. Część VII

Obudził mnie krzyk dobiegający z kuchni. Od razu wstałam i pobiegłam by zobaczyć co się tam dzieje. Gdy weszłam tam zauważyłam, że mama krzyczała na Fabiana, a gdy chciałam ich uspokoić usłyszałam tylko trzaśnięcie drzwiami. Mama usiadła na krześle załamana, a Fabian sobie wyszedł. Super, jeszcze tego tu brakowało. Nie dość, że Fabian narobił mi niezłych kłopotów w szkole, to jeszcze z mamą pokłócił się, a ja? Ledwo już wytrzymywałam humorki swojego brata.
-Mamo co się stało? Dlaczego tak krzyczałaś? -Spytałam przerażona.
Mama naprawdę nie wyglądała za dobrze, miała łzy w oczach. Musiałam dowiedzieć się co jest grane.
-Spytałam się go jak tam w szkole, a on jak gdyby nigdy nic zaczął stukać ręką o blat i bulwersować się. Nie wiem co w niego wstąpiło. Może Ty wiesz? -Zerknęła na mnie.
Może i wiedziałam, ale nie mogłam przecież wydać swojego brata. Z drugiej strony nie pozwolę też, aby Fabian traktował tak mamę i innych, bo jakaś dziewczyna go zdradziła. Wymyśliłam coś szybko.
-Mamo, Fabian dorasta i wiesz, że ma te swoje humorki. Pamiętasz jak też tak miałam, gdy byłam w jego wieku? Po prostu dostał złą ocenę w szkole i poklócił się z kimś, a z kim to nie wiem.
Mama przyglądała mi się jeszcze przez dłuższy czas, ale zanim zdążyła coś powiedzieć to znikłam już z jej oczu, gdyż poszłam do toalety przyszykować się do wyjścia. Miałam dzisiaj spotkać się Sarą, ale gdy przeczytałam jej sms'a to aż zamurowało mnie. Sara naprawdę zmieniła się odkąd jest z Andre. Ciągle nie miała zbytnio czasu dla mnie, swojej najlepszej przyjaciółki, gdzie zawsze spotykałyśmy się w sobotę i rozmawiałyśmy dosłownie o wszystkim. Martwię się, że wpadnie w złe towarzystwo, nawet w dzisiejszym sms'ie napisała, że idzie na dyskotekę ze swoim chłopakiem. Skoro ta nie ma dla mnie czasu, postanowiłam umówić się z Sylvią. Jednak wiedziałam, że nie mogę jej o wszystkim powiedzieć.
Poszłam tam gdzie zwykle spotykamy się, konkretniej w stronę niewielkiego mostu.
-Hej! -Sylvia zauważając mnie podeszła nieco szybszym krokiem.
-Cześć. -Odpowiedziałam cicho.
Poszłyśmy przejść się po parku. Sylvia ciągle coś opowiadała, a ja głównie milczałam, nawet nie wiem o czym zbytnio mówiła. Ciężko mi było skupić się. Nic dziwnego, skoro nic mi się nie układa. Fabian wyżywa się na wszystkich w domu, Sara wpadła w złe towarzystwo, a Martin... pewnie jest gdzieś teraz z Mery świetnie bawiąc się. Najgorsze było to, że nie mogłam o tym wszystkim powiedzieć Sylvii. Tylko Sarze zwierzam się dosłownie z wszystkiego, ale podejrzewam, że skończy się to. Odpłynęłam myślami gdzie indziej zupełnie zapominając, że jestem z Sylvią na spacerze. Usiadłyśmy na ławce i nagle dostrzegłam znajomą posturę chłopaka. To był Andre, ale nie z Sarą.
-O mój Boże. -O mało co nie krzyknęłam, musiałam powstrzymać się.
-Co? -Sylvia spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
Cały czas lustrowałam wzrokiem Andre i dziewczynę, która zupełnie nie przypominała Sary. Nie, no. On ją zdradza. Właśnie objął ją i czule pocałował. Myślałam, że podejdę tam i strzelę mu w twarz. Musiałam pożegnać się z Sylvią i pójść do Sary powiedzieć jej wszytko. Kilka minut później byłam już pod domem Sary. Czekałam aż ona wyjdzie myśląc ciągle o tej sytuacji.
-Siemka! -Uradowana Sara podeszła do mnie.
-Cześć. Słuchaj widziałam Andre i...
-I co z tego? -Przerwała mi Sara w połowie zdania.
-Nie chcę się wtrącać, ale Andre był z jakąś dziewczyną z którą obściskiwał się.
Wzięłam głęboki oddech patrząc na przyjaciółkę. Wiedziałam, że zaraz rozpłacze się, gdyż jest tak samo wrażliwa jak ja, byłam przygotowana nawet by ją pocieszyć, lecz tym razem tego nie zrobiła.
-Mogla to być jego siostra albo kuzynka, on mnie nigdy nie zdradzi! Obiecywał mi to nawet. Nie zniszczysz mi związku, Kate. -Spojrzała na mnie dosyć surowym spojrzeniem.
-Nie wierzysz mi? -Spytałam.
-Wybacz, ale nie, muszę iść, gdyż za godzinę jestem umówiona z Andre.
Zawróciła się do domu, a ja aż zbladłam. Musiałam aż usiąść na ławkę by to wszystko przemyśleć. Przecież nie chciałam jej zniszczyć związku, tylko powiedziałam jej to co widziałam. Przyjaciółki mówią sobie wszystko. Pomyliłam się co do niej i jednak miałam rację, że zmieniła się. Szkoda, że mi nie wierzy, ale mam nadzieję, że w końcu ocknie się  i przejrzy na oczy. Czuję, że straciłam przyjaciółkę. W tym momencie zrobiło mi się smutno, że aż sięgnęłam po chusteczkę wycierając łzy. Nie chciałam wracać do domu. Wstałam i poszłam przed siebie. Samotny spacer może dobrze zrobi. Naprawdę nie miałam ochoty rozmawiać z kimś, chciałam być sama.
Idąc ulicami miasta rozglądałam się tylko na boki. Akurat przechodziłam obok fryzjera, gdzie zauważyłam Mery, a obok niej siedział Martin. Nie no, jeszcze tego widoku mi brakowało. Chwilę przyjrzałam się Martinowi no i wpadłam. Zauważył mnie, podszedł do Mery szepnął coś i skierował się w stronę wyjścia. Szybko odwróciłam się tyłem zerkając w komórkę. Może mnie nie pozna, zaczęłam powoli iść, gdy nagle usłyszałam znajomy głos.
-Kate! -Krzyknął Martin biegąc w moją stronę.
Jego głos zawsze rozpoznam. Głupio byłoby iść dalej udając, że nie słyszę, a jeszcze gorzej uciekać. Skoro wpadłam, to musiałam teraz z nim rozmawiać, a naprawdę nie miałam na to ochoty. Jeszcze jak widziałam tą całą Mery. Normalnie we mnie gotowało się coś w środku, czułam, jak serce mi łomocze, nie wiedziałam co mam zrobić.
-Cześć. -Powiedziałam patrząc na niego.
-Hej, wszystko w porządku? Co tam? -Spytał.
Cały czas patrzył się na mnie, a ja myślałam, że spalę się ze wstydu. W dalszym ciągu wstydziłam się tej ostatniej sytuacji jaką narobił mój brat. Od tamtej pory nie widziałam Martin'a, więc byłam mile zaskoczona, że pobiegł za mną.
-Wszystko okej. Wybacz za tą sytuację z bratem, przegiął, wiem. -Speszona odwróciłam wzrok.
Martin cały czas patrzył się na mnie. Bałam się Jego spojrzenia, bałam się tego że coś źle powiem i bałam się w ogóle wszystkiego.
-Nic nie szkodzi. Co robisz w środku miasta zupełnie sama? To do Ciebie niepodobne.
W sumie racja, co ja mogłam robić sama w wielkim mieście? Powiem, że przeszłam się bo nie chciałam rozmawiać z Sylvią, po tym co zobaczyłam w parku, a Sara się na mnie chyba obraziła? Bez przesady, musiałam coś wymyśleć na poczekaniu.
-Wracam od koleżanki, a Ty? -Uśmiechnęłam się lekko patrząc w Jego niebieskie oczy.
Nie wiem czemu, ale Martin poprawił mi humor i przez chwilę naprawdę zapomniałam o problemach i o Mery. Może Martin tak na mnie działał? Nie wiem.
-Jak widzisz byłem z Mery u fryzjera, prosiła bym potowarzyszył jej. -Odpowiedział.
Uśmiech z mojej twarzy znikł. Ciągle tylko Mery i Mery, nie chciałam o niej słyszeć a co dopiero na nią patrzeć. Może serio jest z nią? Może powinnam Go o to spytać? Miałam mnóstwo pytań w myślach, lecz żadnego z nich mu nie zadałam. Pomyślałam sobie, że sam powie, nie będę w końcu nahalna.
-To fajnie. Wybacz, ale muszę już iść. -Widziałam jak Mery płaci i wiedziałam, że zaraz wyjdzie, musiałam szybko iść stamtąd. Powoli zaczęłam iść.
-Kate?
-Tak? -Usłyszałam swoje imię i natychmiast odwróciłam się by spojrzeć pytająco na Martina.
-Trzymaj się. -Powiedział odprowadzając mnie wzrokiem.
-Dzięki, Ty również.
Poszłam dalej czując na sobie wzrok Martina, słyszałam z oddali głos Mery i udałam się w stronę domu. Naprawdę chciałąm przytulić się do Niego i może nawet bym to zrobiła, ale odrzucało mnie to, że był z Mery u fryzjera i w ogóle ta cała sprawa jest niewyjaśniona. W dalszym ciągu nie wiem kim jest dla Martina. Wróciłam do domu wieczorem lekko zmęczona. Poszłam do kuchni coś zjeść, gdy nagle usłyszałam głos Fabian'a.
-Możemy porozmawiać? -Usiadł na krześle wyczekując na odpowiedź.
Ciąg dlaszy nastąpi:
-Co Fabian ma do powiedzenia Kate?
-Co stanie się z Sarą?
-Co się wydarzy?
W skrócie dla tych co nie wiedzą o co chodzi w opowiadaniach:
Kate mieszka w miasteczku w jednorodzinnym domu z mamą, tatą i bratem Fabianem. Chodzi do 1kl liceum, gdzie poznaje swoich znajomych z klasy: Katię, Sylvię, Martin'a i Allexandrę. Od razu wpada jej w oko Martin, ciemnobrązowy chłopak o niebieskich oczach. Będąc na imprezie u Sylvii Kate przytuliła Martina, lecz kilka dni później widzi go z niejaką Mery, której nie trawi. Kate mówi swojej młodszej o rok przyjaciółce Sarze o zauroczeniu do Martina i o Mery, którą poznała w sklepie gdy była z Sylvią i Katią. Sara poznaje Andre, który od jakiegoś czasu jest jej chłopakiem. Tego samego dnia kiedy Kate poznaje chłopaka przyjaciółki z którą miała iść na szkolną imprezę spotyka tam Martina, zupełnie samego. Dochodzi do rozmowy, lecz niestety przerywają tą rozmowę krzyki dobiegające z korytarza. Kate zauważa tam swojego młodszego brata Fabiana, który zaczął bić się z chłopakiem, uczący się w liceum. Szybko odciąga brata i wyprowadza go ze szkoły, towarzyszyjej przy tym Martin. Martin proponuje swoją pomoc, lecz Kate odrzuca ją i natychmiast idzie do domu z nieznośnym bratem. Nazajutrz Fabian staje się coraz bardziej agresywniejszy, nawet w stronę mamy, która próbowała z nim porozmawiać, gdyż o niczym nie wiedziała, jednak Kate uspokaja ją mówiąc, że ten dostał złą ocenę w szkole. Kate idzie przejść się do parku z Sylvią, gdy nagle zauważa Andre- chłopaka Sary z inną dziewczyną. Od razu idzie powiedzieć o tym przyjaciółce, lecz ta nie wierzy w podejrzenia Kate. Zmartwiona Kate wybiera się więc na samotny spacer aż dochodzi do miasta, gdzie zauważa Mery siedzącą u fryzjera, Martin jej towarzyszy. Zauważając Kate chłopak szybko wybiega i rozmawia z przygnębioną Kate.
[Witam wszystkich po wakacjach :3 Z góry przepraszam za wszelką nieobecność, gdyż szkoła, praktyki i ostatni rok, który kończy się maturą. Ale nie martwcie się, jestem na bieżąco ze sprawami stada i mam zamiar napisać notkę organizacyjną by wyjaśnić parę spraw. Najpierw więc chciałabym porozmawiać z osobami z Rady Starszych. Co do opowiadania, to mam zamiar je kontynuować tak jak to robiłam dotychczas i mam nadzieję, że Wam podoba się w dalszym ciągu i jesteście ciekawi co będzie dalej. Dziękuję za dotrwanie do końca i czekam na Wasze opinie. :3 Dobranoc. ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz