środa, 22 maja 2013

Jedno spojrzenie, a setki myśli w głowie. Cz. 2

Piątek, dzień imprezy. Wstałam o szóstej rano strasznie niewyspana. Miałam tylko godzinę żeby ogarnąć się, umyć zęby, ułożyć włosy i zrobić makijaż, a już nie wspomnę o zjedzeniu śniadania, spakowaniu się.
Dzisiaj byłam myślami gdzie indziej, jak zwykle. Nie dość, że nie zjadłam śniadania to spóźniłam się na autobus i musiałam jechać późniejszym, o mały włos a bym spóźniła się na lekcje, lecz miałam pięć minut do dzwonka. Idąc korytarzem myślałam o dzisiejszej imprezie u Sylvii. Nie wiedziałam jak się ubrać na nią, czy Martin przyjdzie i czy zapoznam się z Nim bardziej.
Pod salą spotkałam Alexandrę, Katię i Sylvię, lecz Martina nie było. Mój uśmiech z twarzy znikł. Przywitałam się z nimi i zadzwonił dzwonek na lekcje. Matematyka, lekcja na której muszę skupić się. Nie wiem czy zdołam skoncentrować się. Najgorsze jest to, że jak Martin jest to nie potrafię uważać na lekcjach i jak go nie ma to też nie potrafię, bo zawsze myślę tylko o Nim.
Cholera, nauczycielka robi kartkówkę z układów równań. Świetnie, po prostu świetnie, teraz już byłam pewna, że dostanę jedynkę. Kiedy pani rozdawała kartki z przykładami drzwi od sali otworzyły się.
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie.
-Dzień dobry, siadaj i wyjmij kartkę. -Odpowiedziała.
W tym momencie dostrzegłam ciemnowłosego chłopaka przypominającego Martina. Czy to był na pewno on? Tak to był on, poznałam po głosie, ale miał inną fryzurę. Jak to możliwe? Później się nad tym zastanowię. Teraz miałam tylko piętnaście minut by napisać kartkówkę. Nie dość, że zapomniałam jak to się obliczało to nie mogłam skupić się.
-Dobrze, koniec pisania, proszę oddajcie kartki do przodu. -Oznajmiła nauczycielka.
Fakt, przede mną w pierwszej ławce od okna siedział Martin. Odwrócił się w moją stronę, a ja czekałam na kartkę od Sylvii. Kiedy już mi dała musiałam podać je dla Niego. Spojrzałam na niego, On na mnie i nasze spojrzenia znów spotkały się. Podałam kartki, on położył je na biurko. Lekcja jakoś szybko zleciała, może dlatego że pisaliśmy kartkówkę.
W końcu przerwa, wyszliśmy na dwór przed szkołę by usiąść na ławkach. Promienie słońca oświetlały moje włosy. Uwielbiałam taką pogodę, nigdy nie lubiłam deszczu czy śniegu. Taka pogoda jak dziś była idealna. Sylvia, Katia i Alexandra usiadły obok mnie a Martin stał naprzeciwko Nas opowiadając o śmiesznych filmikach. Zauważyłam, że Sylvia bardzo dobrze dogaduje się z Nim. Myślałam, że coś mnie zaraz strzeli, zacisnęłam pięść i czekałam na dzwonek, żeby szybciej zadzwonił. Nie mogłam znieść tego, a przynajmniej nie mogłam słuchać ich rozmów. Może i byłam zazdrosna, ale co z tego? Przecież nie jestem z Nim i na razie nie zamierzam, bo przecież go dobrze nie znam. Nie mogłam zabronić mu rozmawiać z innymi, bez przesady. W końcu nastała oczekiwana chwila. Zadzwonił dzwonek Kolejna lekcja, angielski. Na tej lekcji musieliśmy podzielić się na grupy. Byłam w grupie z Katią, Alexandrą, Martinem i Sylvią. Mieliśmy zrobić plakat na temat ulubionego zespołu. Ciekawe, lecz tutaj problem z muzyką, bo każdy co innego słucha. Wybraliśmy Justin'a Timberlake'a, bo tylko na Niego każdy się zgodził. Martin chciał Top One, Sylvia Britney Spears, Alexandra Enej'a, Katia Bukę a ja Nightwish.Niezła mieszanka disco polo z pop'em, rape'm i metalem. Mieliśmy wycinki z różnych gazet, a Martin znalazł w internecie informacje dotyczące Timberlake'a. Podczas naklejania i pisania Martin znowu rozmawiał z Sylvią o filmach. Miałam ochotę stamtąd wyjść. Wyjęłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki z Katią. Nawet ich nie słuchałam, lecz po chwili Sylvia szturchnęła mnie ręką.
-Przychodzisz dziś do mnie na imprezę o 18? -Spytała
-Co? Taa.. -Powiedziałam zniesmaczona.
Wiedziałam, że na imprezie nie zdołam zagadać do Niego. Nie po tym co dzisiaj się działo.
Wróciłam ledwo do domu. Strasznie serce mi kuło, wzięłam tabletkę i położyłam się. Myślałam o tym jak ubrać się na imprezę. Po chwili pomyślałam sobie, że co ja będę stroić się. Pójdę normalnie ubrana w zwykłe jeansy, bluzkę i tyle. Włosy lekko podkręcę lokówką i poprawię makijaż.
Po zrobieniu wszystkich tych czynności wyszłam z domu i zaszłam do sklepu by kupić ciastka. Wchodząc do Sylvii domu czekali już tam Alexandra z Martinem i Katią.
-Cześć. -Alexandra podeszła do mnie i zabrała ciastka.
-Hej. -Zdjęłam buty i weszłam po schodach by pójść do pokoju.
Sylvia zaparzała herbatę, Alexandra nakładała ciastka do miski, a Katia była w toalecie. Poszłam do salonu i ujrzałam tam Jego. Usiadłam na fotelu zerkając w Jego kierunku.
-Hej. -Powiedziałam nieśmiało.
-Cześć. Co tam? -Spojrzał na mnie.
Znów nasze spojrzenia spotkały się, lecz szybko odwróciłam, gdyż wiedziałam że zaraz zaczerwienię się. Jedną ręką zaczęłam odgarniać włosy, w drugiej zaś trzymałam komórkę, którą po chwili schowałam do torebki.
-Wszystko okay, a tam? -Uśmiechnęłam się do Niego.
-Też. -Odwzajemnił uśmiech.
Tą oto piękną chwilę przerwała Sylvia, która przyniosła herbatę. Włączyła muzykę i tak to się zaczęło. Na początku rzucaliśmy się balonami, potem Sylvia robiła jakieś wróżby, następnie zaczęła się gra w butelkę. Zrobiło się całkiem ciekawie. Wpierw zakręciła Katia i wypadło na Martina.
-Pytanie czy wyzwanie? -Zapytała
-Pytanie.
-No więc masz dziewczynę?
Patrzyłam uważnie na Martina, a kiedy zaprzeczył to odetchnęłam z ulgą. Martin zakręcił butelką i wypadło na mnie. Ups.
-Pytanie, wyzwanie?
-Hmm.. pytanie.
Wybrałam wtedy pytanie, bo bałam się wyzwania od niego, ale cóż. Pytanie nie było skomplikowane gdyż spytał mnie ilu miałam chłopaków. Odpowiedź prosta, że dwóch, ale co go to w sumie interesuje? Po co mu to wiedzieć? Po grze w butelkę wpadłam na pomysł by pobawić się w chowanego. Za oknami ściemniło się, co umożliwiało lepszą zabawę. Jako że Sylvia miała wielki dom, było dużo miejsc do chowania. Uznaliśmy, że ten kto będzie szukać nie ma prawa zapalić światła, dla utrudnienia. Stało się! Nastała moja kolej w szukaniu. Policzyłam do dwudziestu i poszłam szukać. Wpierw znalazłam Katię za telewizorem, potem poszłam do drugiego pokoju gdzie słyszałam czyjeś oddychanie dobiegające z dywanu. Schyliłam się by dotknąć osobę, którą znalazłam i okazało się, że to był Martin. Złapał mnie za rękę by wstać i tak wyszło, że przytuliliśmy się. To była najcudowniejsza chwila w całym tym dniu. Ledwo co znałam chłopaka, a u takie coś. Czułam na sobie jego wzrok i piękny zapach perfum. Zorientowałam się, że nie znalazłam jeszcze Sylvii i Alexandry. Nie chciałam wyrywać się z objęć Martina, ale musiałam. Puściłam go i zaczęłam szukać koleżanek. Późnym wieczorem wszyscy poszli do domu w tym i ja, gdzie przed snem myślałam o Nim i zasnęłam.


Ciąg dalszy nastąpi:
-Co się stanie Martinowi?
-Czy jedno objęcie zmieni coś między Kate i Martinem?
-Czy Kate wybaczy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz