czwartek, 16 sierpnia 2012

Klif.

Sathana siedziała sobie z Carsi i Werewolf`em na skraju klifu. Rozmawiali, uśmiechając się do siebie wesoło. Carsana wkrótce zaczęła ziewać.
- Mamo, pójdę już spać.
Po czym odeszła do swej dziupli. Słońce chyliło się już ku zachodowi, Werewolf również poszedł spać. Sathana ułożyła się na klifie, czekając na księżyc. Wybiła północ, gdy ostatni członkowie stada usnęli. Dobermanica wpatrywała się w ciemność, która ją otaczała. Księżyc był ukryty za chmurami burzowymi, które po kilku minutach rozpłynęły się. Sathana spojrzała się na księżyc... szkarłatny księżyc. Zdziwiło ją to, jednakże wciąż wpatrywała się w niecodzienny widok. Krwawy poblask rzucał się w oczy na tle mrocznego nieba. Nagle usłyszała wrzask za sobą. Odwróciła się i pobiegła w stronę źródła głosu.
- Hę?...
Rozejrzała się po polanie. Jednakże była pusta. Wszyscy smacznie spali w swych jaskiniach, łapka miśka Carsi wystawała z jej dziupli. Podeszła tam i krzyknęła ze strachu. W jej ślepiach pojawiły się łzy.
-Carsi...?
Pluszak Carsany, Pan Paździoszek był cały we krwi. Cała dziupla była zbroczona krwią. Złapała za miśka i zbudziła Werewolf`a. Ten zerwał się i rozejrzał, wystraszony, gdy usłyszał co się stało. Rozdzielili się. Were pobiegł do jaskini Leny, Sathana do Lejka... jednakże ani alphy, ani bethy nie było w jaskiniach. Wszystkie legowiska były puste. Nagle Sath usłyszała krzyk... krzyk Werewolf`a. Pobiegła w jego stronę i sama wrzasnęła ze strachu. Przed nią piętrzył się mur martwych ciał jej przyjaciół. Ciał całego stada. U jego stóp leżała młoda Carsana z Werem obok. Sathana wypuściła pluszaka Carsi z łap. Na ziemi widniał napis, tuż obok ciała Cars. "Oto twoi przyjaciele, Sathano.... jeśli nie odejdziesz stąd, ty również zginiesz." Głosił napis.
Zapłakała, padając na ziemię. Odzyskała przytomność dopiero wczesnym świtem. Ok. 3-4 nad ranem. Leżała w swej jaskini. Obok leżał misiek Carsi, upaćkany krwią. Przypomniała sobie to, co się stało... i nagle poczuła ból... i już więcej nic nie ujrzała ani nie poczuła. Ktoś odciął jej łeb...

--
Oto i moja straszna opowieść. :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz