sobota, 18 sierpnia 2012

Wiersz o Felinie.

Na prośbę Felinki. D:
Felina mnie o ten wiersz wiecznie prosi,
Więc na zboczony utwór się wynosi!
To będzie niestosowne, uwierzcie moi mili,
Jeśli wam to przeszkadza, nie traćcie ani chwili
i opuście to pomieszczenie, znaczy polanę,
A wtedy piwko jakieś zostanie rozlane.
I co wy do cholery macie za fetysz z Księciem Małym?
Nie lepiej się interesować zboczonym Zlewem Wspaniałym?
Czekajcie... Przecież to miał być wiersz o Felinie...
Lama ze mnie, wiem. Przy mnie pamięć ginie.
Dobra więc.. Dawno, dawno temu
kiedy na świecie jeszcze nie było dżemu.
(Pewnie Hazel wielce oburzony
Czyta te o dżemie kulfony.)
Felinka mieszkała sobie w norze,
Zatopionym gdzieś głęboko w borze.
Codziennie jadła kanapkę z serem.
Ser kazała do niej przysyłać kurierem!
A kurierem był zazwyczaj przystojna psinka,
którego sama wybierała nasza Felinka!
I w jej głowie się rysowały różne, niecne plany,
Żeby z kurierem zjeść placek kartoflany.
Ale to nie wystarczało naszej małej Felce...
A ja zmartwiony tą wieścią jestem wielce:
Nie mam już weny, wybaczcie mi,
A dalsze zakończenie wymyślisz ty!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz