sobota, 22 czerwca 2013

Jedno spojrzenie, a setki myśli w głowie. Cz. VI.

Nastał piątek. Dzień zaczął się od tego, że nie poszłam do szkoły. A to dlaczego? Gdyż najdzwyczajniej w świecie nie chciało mi się tam iść. Dzisiaj impreza, o nie! Niezbyt mi się chciało na nią iść, ale skoro Sara nalega, to specjalnie dla niej pójdę. Nie rozumiem czemu tak bardzo chce bym poszła na tą imprezę, przecież będzie tam ze swoim chłopakiem Andre. A ja co? Mam robić za przyzwoitkę?
Wstałam w samo południe, spałabym dłużej, gdyby nie to, że zadzwonił do mnie telefon. Mogłam spodziewać się, że to Sara, przecież ona uwielbia wydzwaniać do mnie w najmniej odpowiednich momentach.
-Halo?
-Jakie halo?! Siema, szykujesz się tam na imprezę? -Spytała.
Słychać było, że Sara ma dobry humor, jej ekscytacja tą imprezą zaczęła mnie coraz bardziej denerwować.
-Nie szykuję się. Dopiero zaczyna się o dwudziestej to dlaczego mam stroić się już o dwunastej w południe? -Spytałam z lekkim oburzeniem.
Zapomniałam, Sara zawsze szykowała się z sześć godzin przed imprezą, ale mi naprawdę wystarczy półtorej godziny by móc pomalować się, ubrać i uczesać. Z resztą nie mam po co stroić się. Porozmawiałyśmy tak z pół godziny i w końcu powiedziałam jej, że kończę wymyślając, że muszę iść do sklepu i posprzątać w domu. Naprawdę nie chciało mi się już słuchać jej jaka to ona szczęśliwa. Mimo wszystko cieszę się, że układa się w jej życiu, ale nie lubię jak cały czas mówi o tym swoim Andre. Zastanawiało mnie jedno, czy Martin też zjawi się w szkole wieczorem. Wiedziałam, że Katia i Sylvia nie idą na tą imprezę, a szkoda. Sara będzie zajęta chłopakiem, a ja nie będę miała nawet do kogo odezwać się. Miło by było gdyby wpadł, może byłaby szansa porozmawiać w końcu sam na sam i dowiedziałabym się kim jest tajemnicza Mery?
Właśnie Fabian wrócił ze szkoły bardzo zdenerwowany. Rzucił plecakiem i trzasnął drzwiami zamykając się w swoim pokoju. Musiało coś się stać, a to że mój brat to tym bardziej musiałam dowiedzieć się czemu jest taki wkurzony i co się stało. Zapukałam do jego pokoju, a kiedy pozwolił mi wejść weszłam widząc jak leży na łóżku. Niemalże miał łzyw oczach. Wiedziałam, że coś jest nie tak. Jeszcze niedawno był taki wesoły, weselszy ode mnie, a dzisiaj okazuje się, że to ja mam lepszy humor niż on. Cóż, spojrzałam na Niego.
-Co się stało? -Spytałam.
-Nic. Powiedz mi dlaczego dziewczyny są...
Wiedziałam, że chciał zakląć, temu szybko przerwałam mu dalej nie wiedząc o co chodzi.
-Fabian, dlaczego jesteś taki wkurzony? Wiesz, że siostrze możesz zawsze powiedzieć.
-Zdradziła mnie. Wystarczy. -Walnął pięścią w poduszkę.
-Olej ją i tyle. -Probowałam go uspokoić.
Fabian dalej przeklinał, nie mogłam tego sluchać. Wyszłam z pokoju mówiąc, żeby uspokoił się i zapewniłam mu, że nie ma co przejmować się dziewczyną. Z drugiej strony, czy mój brat dojrzewa? Nigdy nie widziałam go w takim stanie, ani nie mogłam sobie wyobrazić że miał dziewczynę.
Rodzice wrócili z pracy i mama zrobiła obiad, Fabian jak zwykle nie miał ochoty jeść obiadu. Mama zaczęła wypytywać mnie o Niego. Nie mogłam wydać brata, więc powiedziałam, że jest wkurzony i że dojrzewa. Mama uśmiechnęła się do mnie lekko, a ja gdy zjadłam obiad poszłam malować się i ubierać. Końcówki włosów podkręciłam lokówką, które fajnie opadały mi na ramiona, ubrałam bluzkę, spodnie i wzięłam czarny sweterek, gdybym miała późnym wieczorem wracać. Z Sarą umówiłam się pod moją szkołą.
Wyszłam z domu parę minut po 19 idąc w kierunku mojej szkoły. Piechotą idę z czterdzieści minut, dlatego też nie pojechałam dziś autobusem. Słuchałam sobie mojej ulubionej piosenki, gdy nagle zauważyłam dziewczynę o blond, kręconych włosach. Ubrana była w czerwoną sukienkę i miała buty na obsasach. Wydawało mi się, że skądś znam tą dziewczynę i nie myliłam się. To była Mery, ale gdy zauważyłam to co po chwili się działo normalnie zdziwiłam się. Stała obok jakiegoś domu, po chwili wyszedł wysoki chłopak i pocałowali się na przywitanie. Chwilę przyjrzałam się im i poszłam dalej. Wiedziałam, że to nie był Martin, bo ten chłopak miał brązowe włosy.
Po kilkunastu minutach byłam już pod szkołą. Wielki tłok przeraził mnie, wiedziałam, że w nim nie znajdę Sary i chłopaka. Wzięłam komórkę i zadzwoniłam do niej.
-Hej, gdzie jesteś? Ja już pod szkołą.
-Chodź pod palarnię, my tam stoimy. -Powiedziała rozłączając się.
Palarnię? Czy ja dobrze słyszę? Przecież Sara nigdy nie paliła i nie pali, poszłam w tamtym kierunku. Machnęła do mnie ręką. Jej chłopak Andre palił, a ona tylko stała obok. Jeszcze tego brakowało, by i ona zaczęła palić, chociaż z nią nigdy nic niewiadomo. Kiedy już skończył palić weszliśmy w końcu do szkoły. Na głównym korytarzu był tłum ludzi, lecz nie widziałam nikogo znajomego, chociażby z pierwszych klas. Wszyscy byli ze starszych i czułam się trochę młodo przy nich, już nie wspomnę o Sarze, która jest rok młodsza ode mnie, ale była z chlopakiem z drugiej klasy, to jakoś mnie to nie dziwi. Na ścianach były porozwieszane balony i jakieś plakaty, muzyka grała głośno, było dosyć ciemno, tylko świeciło się od kolorowyh reflektorów. Widziałam już w oddali tańczących chłopaków z dziewczynami. Coraz bardziej chciałam stamtąd wyjść, nie dość, że nie bylo nikogo znajomego to jeszcze po chwili Sara nagle zniknęła gdzieś z tym chłopakiem. Pomyślałam sobie, że nie będę im przeszkadzać i podeszłam do jakiegoś okna patrząc przez nie.
Odwróciłam się tyłem do okna i zauważyłam Martina idącego po korytarzu. Serce zaczęło mi bić szybciej, nie odrywałam od Niego spojrzenia. Podszedł do mnie i zagadał.
-Witaj, a Ty co tu tak sama stoisz? -Zapytał zerkając na mnie.
-Hej, o to samo mogłabym Ciebie spytać. -Szybko odwróciłam wzrok.
-A tak wpadłem, myślałem że kogoś znajomego spotkam i spotkałem Ciebie. -Uśmiechnął się do mnie.
Myślałam, że spalę się ze wstydu. Cały czas patrzył się na mnie, a ja bałam się mu spojrzeć prosto w oczy.
-O widzisz, ja tak samo. W sumie przyszłam tu z koleżanką i jej chłopakiem, ale ulotnili się gdzieś i tak oto zostałam sama, miałam zamiar wracać zaraz do domu. -Powiedziałam spokojnie.
-Ciekawie, ale jest już dosyć późna pora, mógłbym Ci potowarzyszyć jeśli byś chciała. -Zaproponował.
Byłam w szoku, że chciał mnie odprowadzić do domu. Nawet to było miłe z Jego strony, był taki słodki i mielibyśmy okazję porozmawiać.
-W porządku, zgadzam się. -Uśmiechnęłam się rumieniąc.
Musieliśmy przez ten tłum przeciskać się, a kiedy szliśmy korytarzem nie wiedziałam co mam powiedzieć, więc wyskoczyłam z niejaką Mery.
-Widziałam Mery z jakimś chlopakiem jak szłam do szkoły. -Powiedziałam zerkając na Niego.
-Mery z chłopakiem? -Zdziwił się.
-Tak, a coś się stało? -Zapytałam zaniepokojona.
-Nie nic.
Przeniósł wzrok na podłogę i szedł zamyślony. Byliśmy już przy wyjściu, lecz nagle usłyszeliśmy jakieś stuknięcie, a inni zaczęli krzyczeć i pogwizdywać. Zawróciliśmy się, by zobaczyć co się stało. To co tam ujrzałam przeraziło mnie. Fabian zaczął bić się z jakimś chłopakiem z trzeciej klasy. Zupełnie nie wiedziałam jak on tam się znalazł, skoro nie chodzi do tej szkoły, a impreza była tylko dla uczniów naszej szkoły i ich osób. Sara weszła z Andre, gdyż pozwolili jej ze względu na to, że Andre przyjaźni się z organizatorem tej imprezy to mu pozwolił by przyszedł z nią.
-Fabian! -Krzyknęłam przeciskając się przez ten tłum.
Odciągnęłam go od tamtego chłopaka. Tak myślałam, że chodziło mu o to, by nakopać tamtemu za to, że jego dziewczyna zdradziła Fabiana.
-Puść mnie! -Zaczął wyrywać się.
-Oszalałeś? -Krzyknęłam szarpiąc go jeszcze mocniej.
Poszliśmy w stronę wyjścia ze szkoły. Martin szedł obok Nas. Tak mi glupio było za mojego brata, ośmieszył się nie dość że przy całej mojej szkole to jeszcze mnie w to wciągnął. Miałam pozwolić mu bić się z tamtym? Stanęliśmy przed szkołą na schodach.
-Idziemy do domu! -Powiedziałam uniesionym głosem.
-Może pomóc? -Wtem odezwał się Martin.
-Nie, dzięki. Musimy iść, cześć. -Poszłam z Fabianem.
Przegapiłam okazję tylko i wyłącznie przez tego głupka! Byłam wściekła na siebie i przede wszystkim na Fabiana. I co ja teraz powiem Martinowi? Wybacz za mojego brata? To byłoby kompletnie głupie. Nawet nie miałam czasu zastanowić się, dlaczego Martin tak dziwnie zareagował, gdy powiedziałam mu, że widziałam Mery z innym.
Wróciliśmy do domu, rodzice na szczęście już spali. Fabian poszedł do swojego pokoju, a ja do toalety. Byłam tak wkurzona, że gdy poszlam już do swojego pokoju od razu zasnęłam.


Ciąg dalszy nastąpi:
-Co odkryje Kate?
-Czy Martin coś ukrywa?
-Jak dalej się to wszystko potoczy?

[ Tą część opowiadania chciałabym zgłosić do konkursu. :3 i jak podobało się Wam? Mówiłam, że w tej części będzie się działo. :D Ciekawi co będzie dalej? A może domyślacie się co będzie w kolejnej części? Piszcie swoje opinie i komentarze :D To wszystko już niedługo. ]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz