Zastanawiałam się, co się stało, że brat chce ze mną porozmawiać i co najlepsze o czym. Usiadłam na krześle obok czekając na odpowiedź.
-Bo ja... -Nie dokończył tego co miał powiedzieć, tylko szybko odwrócił wzrok milcząc.
-Fabian! O czym chcesz ze mną porozmawiać, śmiało mów. -Powiedziałam nieco wyraźniej.
-Potrzebuję komuś wygadać się. -Powiedział obojętnie wzruszając ramionami.
Czułam, że coś stało się, ale przecież jestem jego siostrą i owszem interesuje mnie co u mojego brata dzieje się i mimo tych kłótni z nim naprawdę chciałam mu pomóc, tylko nie wiedziałam o co chodzi.
-Słuchaj, tylko nie mów matce, okej? -Spojrzał na mnie.
-Dobra, mów. -Zaczęłam niecierpliwić się, bowiem to musiało być coś poważnego, skoro miałam go kryć przed mamą.
-Dobra, więc o chodzi o to, że przez tą dziewczynę, która mnie zostawiła. Pamiętasz tą sytuację, co biłem się z typem? Właśnie to było o tą dziewczynę, na której mi cholernie zależy. Zerwała ze mną by być z nim, a ja nie potrafię sobie poradzić i ciągle piję i opuszczam lekcje. Matka nie może się o tym dowiedzieć, bo mnie zabije. Siostra, mogę na Ciebie liczyć co nie? -Zamilkł czekając na moją odpowiedź.
Miałam go kryć? Przecież i tak mama dowie się, że on nie chodzi do szkoły, chociażby od dyrektorki, więc nie uda mu się tego ukryć. Nie wiem co mam o tym myśleć, a muszę wybić mu to z głowy. Poza tym dalej jestem zła na brata za tą akcję w szkole przy Martin'ie.
-Słuchaj, nie wiem jak to zrobisz, ale masz skończyć z tym piciem i wagarowaniem, rozumiesz? W zamian nie powiem o niczym mamie, ale musisz przestać. Obiecaj mi to. -Powiedziałam marszcząc brwi ze złości.
-Niech Ci będzie, obiecuję. -Wstał i poszedł na dwór trzaskając drzwiami.
Wieczór nie należał do tych najlepszych, bowiem nie dość, że dowiedziałam się iż Andre zdradza Sarę, to Sara mi nie wierzy. Dlaczego? , przecież byłam szczera, a nie chcę by cierpiała przez takiego chłopaka, który nie jest jej wart. Poza tym ta cała Mery już od jakiegoś czasu kręci się przy Martinie, co mnie to bardzo wkurza. Nawet nie wiem, kim ona jest dla Niego i czy coś ich łączy. Na dodatek muszę ogarnąć Fabian'a, bo będzie źle jak rodzice dowiedzą się, co on wyprawia. Myślałam, że dostał nauczkę po ostatniej bójce, jednak ten dalej swoje. Martwię się o Niego, bo w końcu to mój brat, jednak wiem, że Jego obietnica była nieprawdziwa, a przynajmniej widziałam to po Jego minie.
Rano idąc do szkoły spotkałam Sarę, lecz kiedy chciałam przywitać się z nią, ta podchodziła do samochodu w którym był Andre. Świetnie, nie dość, że obraziła się na mnie za to, że chciałam jej powiedzieć całą prawdę to jeszcze nie odzywa się do mnie dalej będąc z tym kłamcą. Cóż, może kiedyś przejrzy na oczy i przyzna mi rację, jednak teraz starałam się nie myśleć o kłopotach.
Weszłam do szkoły i od razu rzuciły się na mnie Katia, Sylvia i Allexandra. Martina nie widziałam, jednak miałam nadzieję, że zjawi się zaraz.
-Umiecie na sprawdzian? -Spytała Allexandra
-To jakiś sprawdzian dzisiaj jest, z czego? -Katia spojrzała wpierw na mnie, a potem na dziewczyny.
-Z matmy z algebry. -Powiedziała.
Szczerze mówiąc sama zapomniałam o tym sprawdzianie, nawet nie przygotowałam się. Za dużo tych spraw na głowie i za dużo problemów. Poza tym nie miałabym głowy żeby uczyć się.
-A Martin gdzie? -Wtem odezwała się Sylvia.
Kocham tą jej ciekawość, przynajmniej dowiem się gdzie jest Martin, bo sama nie miałabym odwagi by spytać wprost, gdyż to byłoby trochę dziwne.
-Poszedł z Mery na zakupy i odprowadzić ją. -Allexandra była na tyle tajemnicza, że nawet nie powiedziała, gdzie i po co Martin poszedł odprowadzić Mery.
Zadzwonił dzwonek na lekcje, pierwsza matma i sprawdzian na który nic nie umiałam i podejrzewam, że połowa klasy też nie umiała. Nauczycielka pomimo tylu próśb o przełożenie i tak zrobiła go. Nie mogłam skupić się na sprawdzianie, ciągle myślałam o Martin'ie, bowiem za wszelką cenę chciałam wiedzieć czy coś go łączy z Mery. Gdyby Sara odzywała się do mnie to byśmy go trochę pośledziły, ale tak to nie ma szans. Nie poproszę przecież Katii, ani Sylvii o to, bo uznałyby, że jestem jakaś nienormalna by szpiegować chłopaka. Po szkole jak zwykle wracałam z Katią.
-No i wtedy on tą dziewczynę poprosił o rękę na środku chodnika, przy wszystkich ludziach! To takie romantyczne! Też bym tak chciała. - Katia zachwycała się jakąś parą, którą widziała.
Szczerze powiedziawszy, nie chciało mi się słuchać, więc nie odzywałam się. Nie miałam humoru, ciągle myślałam o Nim.
-Halo! Ziemia do Kate! - Wtem odezwała się szturchając mnie.
-Co? -Powiedziałam dość obojętnie.
-Co jest z Tobą? Dzisiaj w szkole mało odzywałaś się, a teraz milczysz. -Powiedziała z lekkim oburzeniem.
-Nie, po prostu mam zły dzień i jeszcze ten sprawdzian z matmy. -Uśmiechnęłam się sztucznie.
Skłamałam jej, ale co innego miałam zrobić? Powiedzieć jej, że mój brat ćpa, moja przyjaciółka Sara nie chce mi uwierzyć, a Martin chyba jest z Mery? Nie, nie chciałam o tym myśleć, szczególnie teraz gdy byłam niedaleko swojego domu. Przechodząc obok ogródka zauważyłam brata, który podlewał kwiaty. Zdziwiłam się, gdyż on niespecjalnie lubił robić coś w domu, a tu proszę, miła niespodzianka. Podeszłam do Niego siadając na ławce.
-Cześć, co się stało? -Zapytałam go patrząc jak podlewa.
-Siema, jak to co? Podlewam. -Zaśmiał się.
Miło było widzieć, że dla Fabian pomaga rodzicom, a jeszcze jak się z tego cieszył. Nie wiem co mu się stało, że tak nagle jest zadowolony, ale dowiem się, wszystko w swoim czasie.
-Fabian... to niecodzienne zjawisko. Powiesz o co chodzi? -Zerknęłam na Niego.
Spojrzał tylko na mnie nic nie mówiąc. Jego wzrok był nieco dziwny, lecz widziałam w Jego spojrzeniu, że jest szczęśliwy. Tylko dlaczego? Nie chciałam być w sumie nachalna, więc postanowiłam już nie męczyć go.
-Chyba masz gościa, Kate. -Powiedział do mnie wskazując ręką na płot, za którym stał Martin.
Z początku myślałam, że sobie żartuje i chciałam już w brata rzucić małym kamyczkiem, jednak wolałam upewnić się czy aby nie mówił prawdy. Ku zdziwieniu mówił prawdę. Wstałam i wyszłam z ogródka podchodząc bliżej Martina.
-Hej. Co tu robisz? Dawno Cię nie widziałam. -Uśmiechnęłam się lekko tym samym zawstydzając się.
-Witaj. Wracam z lotniska i tak sobie szedłem w stronę domu. Miło Cię widzieć. -Odwzajemnił uśmiech.
Już chciałam go spytać, gdzie jest Mery, jednak w ostatniej chwili powstrzymałam się. Do tej pory nie wiem kim jest ta cała Mery. Są dwie opcje: Albo kuzynka albo koleżanka czy coś więcej. W dalszym ciągu nie wiem, a Allexandra na pewno nie powie.
-Może przejdziemy się gdzieś? -Zapytał Martin.
-Z chęcią. -Odpowiedziałam i zaczęłam iść obok Niego.
Niedaleko mojego domu był park, w którym można było spokojnie usiąść i porozmawiać. Wyjątkowo dzisiaj była ładna pogoda, chociaż zapowiadało się na coś innego. Po drodze rozmawialiśmy, opowiadałam dla Martin'a o tym co się działo w szkole i trochę o Sarze. On zaś nie mówił nic o Mery, tak jakby coś ukrywał. Myślałam, że sam zacznie rozmawiać na ten temat, jednak unikał tego tematu. Miałam coraz większe obawy, że może coś Jego i tą całą Mery łączyć. W końcu dotarliśmy do miejsca, gdzie mieliśmy usiąść.
-Wiesz, cieszę się, że Cię widzę i mogę z Tobą porozmawiać w końcu tak dłużej, bo zawsze to czasu nie było. -Odezwał się Martin patrząc na mnie.
Poczułam jak serce mi mocno bije. Na początku nie odezwałam się, bo nie wiedziałam co mam powiedzieć. Spojrzałam w Jego oczy i znów ujrzałam szczęście w Jego oczach, tak jak dziś u Fabiana. Co jest? Każdy ma szczęśliwy dzień, czy co? Tylko ja nie miałam dobrego humoru i byłam nieco zdołowana. Nie chciałam tego zbytnio okazywać, więc uśmiechnęłam się lekko mówiąc.
-Ja również. -Odpowiedziałam szybko i krótko.
Nie wiem czemu, ale od dłuższego czasu z nikim tak dobrze nie rozmawiało mi się. Martin był jedyną osobą, zaraz po Sarze, dla której mogłabym powiedzieć wszystko. Tyle, że Sarę znam od parunastu lat, a Martina od paru miesięcy.
-Wiesz, że...
Martin nie zdążył dokończyć gdyż zaczął dzwonić do mnie telefon. To była Sara, musiałam odebrać.
-Halo?
-Kate przyjdź do mnie, natychmiast. -Rozłączyła się.
Jedno było pewne. Coś się stało i to bardzo poważnego, gdyż przez telefon wyraźnie słyszałam. Byłam trochę wściekła, gdyż musiałam pożegnać się z Martine'm.
-Przepraszam, ale muszę już iść. Sara prosiła bym przyszła. -Powiedziałam wstając z ławki.
-Coś się stało? Rozumiem. -Powiedział patrząc na mnie.
-Najwidoczniej tak, jednak sama nie wiem. Pa. -Poszłam w stronę domu.
Martin odprowadził mnie wzrokiem i chyba poszedł w swoją stronę, nie wiem, nie rozglądałam się. W końcu doszłam do domu Sary, zapukałam do jej drzwi. Otworzyła jej mama.
-Dzień dobry! Czy zastałam Sarę? -Spytałam.
-Jak dobrze, że przyszłaś, wejdź Kate. -Otworzyła drzwi zapraszając mnie do środka.
Od razu poszłam do pokoju Sary, gdy weszłam widziałam ją całą zapłakaną. Coś się musiało stać, tylko co?
Ciąg dalszy nastąpi:
-Co stało się Sarze?
-Dlaczego Martin nie pojawia się w szkole?
-Kogo spotka Kate?
W skrócie dla tych co nie wiedzą o co chodzi w opowiadaniach:
Kate
mieszka w miasteczku w jednorodzinnym domu z mamą, tatą i bratem
Fabianem. Chodzi do 1kl liceum, gdzie poznaje swoich znajomych z klasy:
Katię, Sylvię, Martin'a i Allexandrę. Od razu wpada jej w oko Martin,
ciemnobrązowy chłopak o niebieskich oczach. Będąc na imprezie u Sylvii
Kate przytuliła Martina, lecz kilka dni później widzi go z niejaką Mery,
której nie trawi. Kate mówi swojej młodszej o rok przyjaciółce Sarze o
zauroczeniu do Martina i o Mery, którą poznała w sklepie gdy była z
Sylvią i Katią. Sara poznaje Andre, który od jakiegoś czasu jest jej
chłopakiem. Tego samego dnia kiedy Kate poznaje chłopaka przyjaciółki z
którą miała iść na szkolną imprezę spotyka tam Martina, zupełnie samego.
Dochodzi do rozmowy, lecz niestety przerywają tą rozmowę krzyki
dobiegające z korytarza. Kate zauważa tam swojego młodszego brata
Fabiana, który zaczął bić się z chłopakiem, uczący się w liceum. Szybko
odciąga brata i wyprowadza go ze szkoły, towarzyszyjej przy tym Martin.
Martin proponuje swoją pomoc, lecz Kate odrzuca ją i natychmiast idzie
do domu z nieznośnym bratem. Nazajutrz Fabian staje się coraz bardziej
agresywniejszy, nawet w stronę mamy, która próbowała z nim porozmawiać,
gdyż o niczym nie wiedziała, jednak Kate uspokaja ją mówiąc, że ten
dostał złą ocenę w szkole. Kate idzie przejść się do parku z Sylvią, gdy
nagle zauważa Andre- chłopaka Sary z inną dziewczyną. Od razu idzie
powiedzieć o tym przyjaciółce, lecz ta nie wierzy w podejrzenia Kate.
Zmartwiona Kate wybiera się więc na samotny spacer aż dochodzi do
miasta, gdzie zauważa Mery siedzącą u fryzjera, Martin jej towarzyszy.
Zauważając Kate chłopak szybko wybiega i rozmawia z przygnębioną Kate.
Fabian mówi Kate, że wpadł w złe towarzystwo. W szkole znów nie ma
Martin'a, jednak Kate dowiaduje się przypadkiem od Allexandry iż ten
poszedł na lotnisko. Kate wracając do domu, zauważa uśmiechniętego
Fabiana podlewającego kwiaty w ogrodzie. Dziewczyna postanawia z Nim
porozmawiać, jednak niczego konkretnego nie dowiaduje się. W zamian
zauważa Martina , który stoi za płotem. Kate od razu podeszła do Niego i
oboje poszli na spacer. Z niewiadomych przyczyn do Kate dzwoni Sara,
która prosi by ta do niej przyszła. Kate żegna się z Martinem i idzie do
przyjaciółki.
[Przepraszam,
że tak długo pisałam te opowiadanie, chyba z dobre 3 miesiące x_x Nie
miałam wcześniej weny, jednak teraz postaram się pisać nieco częściej.
Mam nadzieję, że spodoba się Wam ta część i niedługo pojawi się na pewno
nowa. Jeżeli ktoś nie czytał poprzednich części a jest ciekaw jak to
było wcześniej, to zapraszam na Pamiętnik - tam są moje opowiadania. ;3 Czekam na Wasze komentarze :3 ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz