sobota, 18 sierpnia 2012

Spotkać śmierć na uboczu drogi.

Życie jest tak kruche. Wystarczy jedna koścista dłoń śmierci, aby rozsypało się na kawałki. Owa dłoń zbierze odłamki i wsypie do puszki wieczności.
Spotkanie to wydaje się być niemożliwym, ale jednak jest prawdziwe. Jakie jest prawdopodobieństwo, że to właśnie ty będziesz miał małe znamię nad prawym okiem? Nieduże. Tak samo małe jest prawdopodobieństwo spotkania tego, z kim zetknęła się Bueno.

Dzisiejszy dzień należał do tych refleksyjnych. Pełen zadumy, spokoju. Atmosferę potęgowała mgła, która utrzymywała się do późnego popołudnia. Bueno rozejrzała się po opustoszałej polanie. Każdy udał się na groby rodziny, w pamiętne miejsca, Bueno nie miała gdzie iść. Cicho westchnęła i usiadła na wilgotnych liściach. Spojrzała na puste konary drzew i ciemnozieloną trawę. Po chwili namysłu, stwierdziła, że nie będzie tu sama siedziała. Postanowiła przejść się, ot tak, aby zabić czas. Ruszyła wzdłuż granatowego jeziora, ale szybko znudziło jej się oglądanie wody. Skierowała się wtedy na Zielony szlak. Lubiła tamtędy spacerować, nawet jesienią ścieżka ta, była piękna. Cały las wydawał się cichy i samotny, tak też czuła się w tej chwili Bueno. Teraz powinna opłakiwać zmarłych z rodziny, ale nawet nie wiedziała, czy oni żyją, czy też nie. Nie wiedziała, co działo się z licznym rodzeństwem i rodzicami. Odkąd znalazła się na terenach SPS nie zebrała się na to, aby wyruszyć na poszukiwanie dawnej rodziny. Tutaj czuła się świetnie, traktowała całe stado niczym jedna wielką rodzinę. Jednak w taki dzień jak dzisiaj, nasuwało jej się pytanie: czy powrót do rodziny miały sens? A może już nigdy nie dane jej jest ich zobaczyć. Suczka usilnie próbowała przypomnieć sobie chociaż jeden obraz z "pierwszego" życia, ale wszystkie jej starania spełzły na niczym. Jej przeszłość wydawała się zbyt odległa, nierealna. Rozmyślania przerwał jej niesamowity chłód, który poczuła mijając ogromny, stary dąb. Pomyślała, że to może pierwszy śnieg zaczyna padać, jednak kiedy uniosła wzrok, nie zauważyła ani jednego białego płatka. Już po chwili poczuła niekontrolowany niepokój. Nie wiedziała, co go wywołuje i właśnie to było najdziwniejsze. Spojrzała przed siebie. Kiedy wytężyła wzrok ujrzała zarys postaci przypominającej ludzką. Powoli zbliżyła się,aby dokładnie zobaczyć czym było napotkane stworzenie. Już wiedziała. Przerażona cofnęła się za najbliższe drzewo. Na jej drodze stał "ponury kosiarz". Śmierć spowita gęstą szarą mgłą. Po czym poznała? Po czarnym płaszczu sięgającym ziemi i sztylecie za pasem- wyobrażenie niczym z legend. Goldenka przełknęła głośno ślinę. Czyżby przyszedł na nią czas? Nigdy nie bała się śmierci, była pewna, że może oddać za kogoś życie, ale jeszcze nigdy nie spotkała jej "we własnej osobie". Czy tak miał wyglądać jej koniec? Ktoś znajdzie martwe ciało suczki wśród drzew? Bueno czuła, że śmierć już ją zobaczyła, że nie ma ucieczki. Nagle czarna postać wskazała ruchem ręki na na nią. Suczka podeszła pewnie, nie wiedziała, czy to był wpływ Śmierci, czy też jej odwagi. Zatrzymała się kilka metrów od postaci.
-Oj Bueno, Bueno. Co ja mam teraz z tobą zrobić? Nie przybyłem tu po Ciebie, ale jeżeli mnie widziałaś, to cóż mam innego zrobić.- Postać wypowiedziała to lekkim, nieco nawet rozbawionym głosem.
Bueno nie odpowiedziała.
- To nie twój czas, ale widziałaś mnie, spotkałaś. Nie powonieniem, ale tak będzie właściwie.- Niecodzienny rozmówca bił się z myślami.
Bueno milczała. Jednak nagle w jej głowie zrodził się okropny pomysł. Dyskutować ze Śmiercią? Czemu nie! Odezwała się:
- Czy moja rodzina żyje?
-Nie o tym teraz rozmawiamy. Teraz waży się TWOJE życie.
- Czy już Cię spotkali?- Nie dawała za wgraną.
-Nie ty tu zadajesz pytania. Czas wszystkiego jest tajny. Nikt nie dowie się, tego czego nie powinien wiedzieć.- Postać machnęła ręką.
- Czy mam ich szukać? Czy to będzie miało jakiś sens?
-Bueno! Daruję Ci życie, bo wiem, że masz jeszcze coś na tym świecie do zrobienia. Pamiętaj tylko, że mnie nie wiedziałaś. Ta rozmowa, to, że mnie spotkałaś, to niefortunny przypadek, który mógł skończyć się dla Ciebie źle. Strumień twojego życia, może nadal płynąć, a ja nie prezerw go. - Śmierć powoli rozmazywała się. Bueno wiedziała, że zaraz zniknie.
- Pamiętaj, że wszytko co zrobisz ma sens. Do zobaczenia...bo na pewno kiedyś się spotkamy.- Kosiarz zniknął, nie pozostawiając za sobą żadnych śladów.
Suczka skierowała się na polanę SPS. Cały strach opuścił ją. Kiedy już znalazła się w swojej jaskini, spotkanie ze Śmiercią wydawało jej się odległym i zamazanym wydarzeniem. Wiedziała, że nie opowie o nim nikomu. Musiała pozwolić, aby to spotkanie odeszło w niepamięć. Tylko jedno pytanie nie dawało jej spokoju. Po kogo dzisiaj przyszedł Kosiarz?...

_________________________________________________________________
Opowiadanie nie buenowo krótkie, ale takie również trzeba napisać. Nie jestem z niego zadowolona, ileż to jeszcze wydarzeń można było do niego wprowadzić. Chciałam jednak napisać coś zwięzłego. Takie opowiadanie związane z dzisiejszym dniem. Ym...co ja tu jeszcze chciałam...* myśli* Chyba to wszytko. :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz