wtorek, 10 czerwca 2014

In the End. cz. I [Ravel]

Saragossa, rok 1998

Rodzinne miasto rodziny Curtis. Tutaj wychowywałem się wraz z moim rodzeństwem: Siostrą Ann i bratem o imieniu Tom. Moi rodzice pracowali w branży gastronomicznej i mieli własną restaurację. Do późna siedzieli w pracy, nie mieli zbytnio nam czasu. Byłem najstarszy ze swojego rodzeństwa, bowiem miałem wtedy 5 lat, a Ann i Tom byli bliźniakami i mieli niecałe 2 lata. Często przebywali u Nas dziadkowie, którzy opiekowali się Nami. Nie miałem za złe rodzicom, ale wtedy było mi smutno, że tylko w soboty i niedziele mieli więcej czasu dla Nas. Mieszkaliśmy w wielkim domu z dwoma piętrami i strychem. Może i nie mieliśmy najbogatszego domu w mieście, ale też nie byliśmy najbiedniejsi. Rodzice czasami zatrudniali opiekunkę, szczególnie do bliźniaków, kiedy babcia odprowadzała mnie do przedszkola. Dziadek był troszkę chory i nie mógł za bardzo chodzić, ani podnosić ciężkich rzeczy, a o schylaniu się to już nie wspomnę. Cały czas ktoś musiał przy Nim być i przeważnie to była babcia, kiedy opiekunka zajmowała się moim rodzeństwem. Będąc w przedszkolu poznałem tam mojego przyjaciela Cheese i przyjaciółkę Liv. Z nimi zawsze dogadywałem się, nawet niegdyś dokuczaliśmy wraz z Serkiem(Tak na niego mówiliśmy) dla Liv. Mimo tych kłótni zawsze trzymaliśmy się razem. Cheese i Liv mieszkali nieco dalej od mojego domu, jednak nie tak daleko, by nie można było jeździć do nich lub też spotkać się. Oczywiście pod opieką opiekunki, bo przecież wtedy mieliśmy po 5 lat. Dzieciństwa za dobrego to ja nie miałem, bowiem co to za dzieciństwo, gdzie rodzice w ogóle nie mają praktycznie dla Ciebie czasu, a dziadkowie byli nieco schorowani. Nie to, że ja nie lubiłem spędzać z dziadkami czasu, tylko chciałem też czasami z rodzicami pobyć czy gdzieś pójść, co zdarzało się bardzo rzadko.
Któregoś dnia, bodajże to było w sobotę, kiedy rodzice mieli wolne, mieliśmy wspólnie wybrać się do zoo. Bardzo byłem zadowolony z tego powodu, ponieważ uwielbiałem dzikie zwierzęta, a tam było ich mnóstwo. Również mały Tom czy też Ann cieszyli się, kiedy to siedzieli w wózeczkach i spoglądali na wielkie klatki. Dzień zaliczyłem do tych udanych. Wróciliśmy do domu wszyscy zadowoleni. Mama zrobiła nasz ulubiony obiad, bo nieco zgłodnieliśmy tym chodzeniem po zoo. Nagle do mamy zadzwonił telefon. To była ciotka, która zaprosiła rodziców do siebie. Mama oczywiście zgodziła się i zaraz pojechała po dziadków, bo opiekunka dzisiaj nie mogła przyjść. Byłem bardzo wkurzony, ale co ja taki 5-letni dzieciak mogłem. Musiałem siedzieć w domu z dziadkami i rodzeństwem, nawet nie mogłem pojechać do Serka. Na dodatek pogoda zepsuła się i zaczął padać deszcz. Było już bardzo późno, Tom i Ann już dawno spali, nawet dziadek przysnął na kanapie, a ja dalej nie mogłem zasnąć. Czekałem na rodziców, jednak ich nadal nie ujrzałem. Poszedłem do babci pytając gdzie są rodzice, babcia powiedziała tylko, że na pewno już wracają. Nagle w telewizji pojawiły się wiadomości o nagłym śmiertelnym wypadku samochodowym. Babcia próbowała dodzwonić się do rodziców, jednak oni nie odbierali. Byłem już tak senny, że o mało co nie zasnąłem, jednak cały czas myślałem o rodzicach. Babcia przeczytała mi bajkę na dobranoc i zasnąłem.
Obudziłem się kolejnego dnia bardzo wcześnie. Od razu zbiegłem na dół po schodach sprawdzić czy rodzice są, w sumie to byłem pewny, że wrócili w nocy, gdy wszyscy spaliśmy. Nie było rodziców, a przecież była niedziela, oni zawsze są w domu o tej porze! Babcia i dziadek byli bardzo smutni, a ja ciągle zastanawiałem się gdzie są rodzice.
-Babciu, gdzie jest mama i tata? –Spytałem.
Babcia spojrzała na mnie smutnymi oczami.
-Ravel, teraz wszystko się zmieni. Rodzice… -Nie dokończyła, widziałem że napłynęły jej łzy do oczu.
-Powiedz mu, nie możemy tego ukrywać. -Wtem odezwał się dziadek pocieszając babcię.
-Wnusiu… rodzice nie żyją. Zginęli w tym wypadku, nie dało się ich uratować. –Powiedziała wycierając chusteczką oczy.
-Ale… jak to. -Od razu pobiegłem do swojego pokoju płacząc.
Mijały dni, tygodnie, a ja nadal nie mogłem pozbierać się po tym, jak dowiedziałem się, że rodzice nie żyją. Bliźniaki do tej pory nie wiedziały co się dzieje z rodzicami i chyba za szybko nie dowiedzą się. Przecież mieli 2 lata, nie zrozumieliby tej całej sytuacji. Może kiedyś im powiem.
Parę dni później był pogrzeb rodziców, na który nie poszedłem. Zostaliśmy oczywiście z opiekunką, a babcia z dziadkiem poszli na pogrzeb. Dziadkowie przeprowadzili się do Nas i cały majątek rodziców został przypisany im. Teraz wszystko się zmieni to będzie początek nowej historii…

C.D.N.

Serku, dodałem Ciebie do tego opka, mam nadzieję, że nie pogniewasz się 8D W planach mam również wprowadzić inne osoby z SPS tutaj, także nie martwcie się. Mile widziane komentarze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz