sobota, 18 sierpnia 2012

Opowieść o Sucharze. cz.2

Sekundy grozy...

Suchar trzymał zaciśniętą dłoń na klamce tak,
że pobielały mu paliczki palców. O dziwo nie
otwierał drzwi. Wolna ręka dygotała. Cały
zalany był potem, nawet zębami zgrzytał. Myślał.
Potrzeba stawała się coraz silniejsza z każdą
sekundą. "Dla Mamy, Dla Taty, dla..." mówił sobie
w myślach, lecz nagle ogarnął go tak silny ból brzucha,
że o mało co nie upadł. Prawie puścił klamkę, kiedy
oparł się o ścianę, pojękując z cicha. Tymczasem
ludzie zbierali się ze wszystkich zakątków autobusu,
by zobaczyć wyczyny śmiałka.
-Dajesz Suhar! - krzyknął Norek.
-Wiekopomna chwila! - dodał Gumiś.
Wszyscy szemrali między sobą, tymczasem Suhar
jęczał i byłby walał się po podłodze, gdyby nie
przeszywający ból brzucha. Stał więc i pojękiwał
z głośno. Ból narastał z każdą chwilą...
-O.. Od.. suńcie się.. llepie..j yyy..! -wyjęczał Suchar.
Towarzystwo zaczęło chować się za siedzeniami,
patrząc z ciekawością na niego. Do oczu Suchara
napłynęły łzy. Ponownie zacisnął dłoń na klamce.
Tym razem przekręcił ją! Uchylił drzwi, ale po chwili
odskoczył w tył, walnął o ścianę autobusu i upadł krzycząc
tak przenikliwie, że szyby zatrzęsły się w ramach...
-Paaaająk! Paaaaaaaaająk! - krzyczał, omdlewając ze
strachu. Zapomniał już o bólu, strach był silniejszy.
W całym autobusie rozległy się krzyki... głównie Suchara.
Powietrze wewnątrz zastąpił smród tak przeraźliwy, że kierowca
zjechał na pobocze hamując z piskiem opon. Ze szpary
wybiegło kilkanaście wielkich żuków. Nagle drzwi się otworzyły.
Wszyscy wybiegli z krzykiem. Dla Suchara było za późno... Zemdlał.

Czy Suchar się przebudzi? Co się stanie dalej?
Odpowiedź znajdziecie w następnej części opowiadania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz