piątek, 18 kwietnia 2014

Złap królika! - Nukri [Nukri]

Świeciło już słońce gdy biała samka wyszła ze swojej jaskini. Nie chciała budzić smacznie śpiącego Choco. Przeciągnęła się i ziewnęła szeroko. Nagle tuż przed jej nosem przebiegł królik a tuż za nim mała Sky. Nikri kichnęła i zaśmiała się jakby sama do siebie. Wszyscy zabrali się do roboty. Nie ma co ukrywać, króliki będą miały przesrane przez najbliższy tydzień. Średnio jej się widziało ganiać za gryzoniem, który według tradycji miał kicać po polanie i ukrywać jajeczka dla szczeniaków. Z resztą uważała, że te długouche stworzenia bardzo szybko się wyniosą jeśli będą tak gnębione. Królik Wielkanocny jeśliby przywędrował na te tereny raczej byłby wyjątkowy, a nie czarny czy łaciaty jak te tutaj. Ciekawiło ją jak radzą sobie inni uczestnicy więc wybrała się na łąkę gdzie jak się jej zdawało powinno się zacząć poszukiwania.
Po spędzeniu wielu dni w samotni białego wilka widziała świat pod nieco innym kątem, więcej rozumiała i była pewna, że wszystko na około rozumie też ją. Na polanie ukryta za kamieniem siedziała Amika. Sunia stwierdziła, że nie ma co jej przeszkadzać w łowach  i ruszyła powoli na spacer na skraj lasu. Może tam znajdzie miejsce gdzie pomedytuje w spokoju. Czuła też że tam znajdzie owego królika. Po drodze spotkała swojego brata, który obserwował poczynania małego Chapsa. Przywitała się i przysiadła na chwilę.
- Jak tam siostrzyczko? - szepnął Nack nie odrywając wzroku od małego myśliwego.
- Wszystko w najlepszym porządku. - wyszczerzyła się i mlasnęła znacząco - Nieźle mu idzie, co?
-Bardzo ciekawe pomysły - odparł - a gdzie Twój królik, moja droga?
- Własnie muszę chyba znaleźć dla Choca jakieś przebranie, będzie króliczkiem jak się patrzy. Bo jak tak dalej pójdzie nie zostanie dla mnie ani jeden.
Pies parsknął śmiechem i pożyczył jej powodzenia widząc, że wstała i ruszyła w swoją drogę. Podczas spaceru zachwycała się melodyjnym śpiewem ptaków ukrytych w koronach wysokich drzew. Zatrzymała się pod rozłożystą wierzbą z daleka od polany i członków jej stada. Tu zamierzała spędzić całe popołudnie. Ułożyła się wygodnie w ciepłym wiosennym słońcu i przymknęła oczy. Nie wiedziała ile czasu minęło lecz nagle w sennego odrętwienia wyrwał ją cichy szmer. Otworzyła powoli jedno a później drugie oko i nie mogła uwierzyć w to co widzi. Pare metrów od niej stał królik w kubraku, w jednej łapce trzymał koszyk zaś w drugiej duży kieszonkowy zegarek. Bezszelestnie przybrała pozycję do ataku, lecz królik niestety musiał dostrzec jej cień bo spojrzał tylko przez ramię na nią, poprawił okrągłe okulary na nosie i wbiegł w szczelinę w korze wierzby.  "Hola, hola! Nie dam Ci tak szybko uciec!" pomyślała i ruszyła biegiem za nim. Wskoczyła w ciemną dziuple całkiem bez zastanowienia. Poczuła pod swoimi łapami zimne powietrze i pustkę. Spadała. Nad jej głową powoli malało światełko wejścia. Ocierała się futerkiem o śliskie ściany tunelu. Spadła na szczęście na cztery łapy. Hm, przydatna umiejętność. Było ciemno więc rozglądanie się nic by nie pomogło, jej oczy jeszcze nie przyzwyczaiły się do mroku.Postanowiła iść za węchem. Nie przeszła nawet dwóch kroków gdy jej nos natknął się na kurtynę. Zrobiła krok w światło lecz jej łapa nie napotkała pod sobą gruntu. Suczka tym razem wpadła wprost na puchatą nogę. Odsunęła się niezgrabnie i otrzepała futerko. Spojrzała na przeszkodę, która teraz przyglądała się jej badawczo. Mały baranek przekrzywił łepek i uśmiechnął się szeroko. Zastrzygła uchem i rzuciła ciche "przepraszam". Dopiero teraz rozglądnęła się. Nie wiedziała co powiedzieć widząc tyle żywych barw wiosny. Pełno było soczystej zieleni, czerwieni i żółci. Trawa była mięciutka, drzewa pokrywał różowy pyłek a wszędzie w około leżały pisanki. Nukri stała osłupiała tak przez dłuższy moment. Nie mogła się napatrzeć, chłonęła każdą z barw osobno. W jej duszy wszystko drżało. Nie zauważyła nawet, że zza krzaków dzikiej róży wydreptało stadko małych kurczaczków popiskując wesoło i podchodząc do białej. Każde z nich miało własną niepowtarzalną barwę, wyglądały jak leżące wszędzie wkoło jajka. Biegały po całej polance jakby tańczyły wokół nowonapotkanej istoty. "Gdzie ja do cholery jestem? Brakuje tylko tęczy i jednorożców..." lekko się poirytowała panującą wokół niej atmosferą. Chciała nie zwracać na to uwagi i zająć się szukaniem królika lecz nieoczekiwanie jeden z pisklaków zaczął delikatnie dziobać jej łapę. Pochyliła się do niego i powąchała.
-Hej.- powiedziała nie chcąc wystraszyć gromadki - gdzie ja jestem?
Wszystkie paciorkowe ślepka zwróciły się w jej stronę. Kolorowe kuleczki podeszły jeszcze bliżej piszcząc i wskakując jej nawet na grzbiet. Wraz z dotykiem mięciutkich ciepłych ciałek suczkę zalała fala pozytywnych emocji. Radość, ekscytacja, szczęście. Prawdopodobnie właśnie tak czuły się piłeczki puchu. Niesamowite. Zrobiło jej się cieplej i mimowolnie zaczęła merdać ogonem, na ktróym w rytm bujało się pare ptaszków. Baranek podszedł dopiero teraz. Jego aura też świeciła przyjaznym odcieniem, uśmiechał się a na szyi cicho dzwonił mu dzwoneczek.
- Jesteś w krainie Świąt Wielkanocnych! A one Cię pokochały. - powiedział kiwając głową. - Kim jesteś? Nigdy nie widzieliśmy nikogo podobnego.
- Jestem psem - powiedziała powoli a pisklaczki na to chórem nieruchomiejąc "Oooo...!" - Nie widzieliście może tutaj królika z koszykiem?
- Królika Wielkanocnego? Nawet ślepy by go zauważył. jest teraz bardzo zapracowany.
- Zaprowadzicie mnie do niego?
- A nie pobawisz się z nami? - zapiszczał cichutko niebieski kurczaczek. Serce Nukri zmiękło widząc skrzącą się nadzieję w setce błyszczących patrzałek. To chyba się nazywa instynkt macierzyński bo suczka całkiem oddała się opiece nad małymi istotkami. Przytulała je, woziła na swoim grzbiecie. Pozwoliła nawet pomalować sobie futerko, żeby tylko sprawić uciechę malcom. Zanim się spostrzegła słońce wisiało nisko nad horyzontem. Maluszki trzeba było odprowadzić do domu a sama nie bardzo wiedziała jak się stąd wydostać. Podążając za barankiem doszła do wioski, w której wszystkie chatki były zrobione z ogromnych pisanek. Przetarła oczy ze zdziwienia ale przyjeła to do swojej świadomości i szła dalej. W centrum stał największy domek. Był cały z piernika, miał mały ogródek w którym rosły marchewki. To po tym stwierdziła że tam musi mieszkać królik. A i owszem, wyszedł nawet im na przywitanie. Był już w koszuli nocnej i pluszowych kapciach. W łapkach trzymał kubek z ciepłą herbatą. Na nasz widok pyszczek mu pojaśniał. Pokazał swoje długie siekacze i przygarnął pisklaki w ciepłym uścisku.
- Dziękuję Nukri, że się nimi zajęłaś. Mam teraz na głowie sporo zajęć i nie mam czasu się nimi opiekować ale po Twojej sierści widzę, że świetnie Ci poszło. Zapraszam Cię na herbatkę. A wy - zwrócił się do zmęczonej zabawą reszty.- Marsz do łóżek.
Dzieciaki posłusznie skierowały się do swoich domków a ja weszłam do cukrowej chatki. Mieszkanko miał przytulne choć jak na psa wielkości Nukri dość ciasne. Na stole stał koszyk z czekoladowymi pisankami a na kuchni gotowała się już woda na herbatkę dla psinki.
- Widzisz moja droga, wszyscy bardzo dużo oczekujecie ode mnie a ja jestem jeden sam. Mimo wszytsko jeszcze raz dziękuję za pomoc. Jest już dość późno więc może zostaniesz u nas na noc? Rano Cię odprowadzę do domu.
Padnięta samka zgodziła się nie dyskutując zbyt wiele. Dostała własne pisankowe mieszkanie i ciekłe legowisko. Zasypiając zastanawiała się czy tym razem wypełniła zadanie? Czy właśnie o to chodziło? Wprawdzie nie złapała królika ale wręcz się z nim zaprzyjaźniła. Zapadła w głęboki sen.
Obudziło ją lekkie szturchanie  w bok. Otworzyła oczy i zobaczyła stojącego nad nią Choca z Leną. Oboje patrzyli na nią z niedowierzaniem.
-A Tobie co się stało? - zaśmiała się alpha.
- Mi? - zaspana Nukri nie wiedziała o co chodzi.
- Leży na słońcu cały dzień to się nie dziw, że nie wie o co chodzi. - Powiedział samiec z niekrytym rozbawieniem.
Suczka wstała i ziewnęła obok niej leżało jajko i karteczka podpisana przez Wielkanocnego Królika "Wesołych Świąt, Nukri". Podniosła je i ruszyła w stronę, w którą udali się już jej przyjaciele. Zerknęła jeszcze na starą wierzbę ale nie było tam ani śladu wejścia do tajemniczego szczęśliwego świata.
_____________________________________________________________________
Mam nadzieję, że się wam spodoba :D Dorzucę do tego w najbliższym czasie ilustrację ale muszę uzupełnić deficyt pasteli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz