`Poczęty, by tobą pomiatać.
Zrodzony, by podsycać twój strach.
Nie poprzestaje trwogi roztaczać,
Dopóty nie pochłonie cię piach.
Szybko zamykasz ostatnie drzwi
I zabijasz deskami okna.
Pożoga życia twego się tli,
A jad trawi cię od środka.
Tłamsi, gdy czujemy się wolni,
Kładzie na głowę z cierni wieniec.
Czerpie radość z rychłej agonii,
Bo tak właśnie wygląda koniec.
Zatrzymaj moje serce,
Tyś, od diabła wyklęty!
I, na Boga, nie budź mnie,
Bo idę w piekła odmęty..`
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz