czwartek, 16 sierpnia 2012

Tajemniczy Ogród cz.4

Po południu poszłyśmy do skrzatów. Obiecały nam dać mapę. Znalazłyśmy jakiegoś starca. Spojrzałyśmy na siebie po czym wlepiłyśmy spojrzenia w skrzata.
-Możemy dostać mapę do Źódełka Prawdy?- zapytałam po chwili. Starzec zmierzył mnie wzrokiem. Chwilę się zastanowił i podał nam poszarpany skrawek papieru. Podziękowałyśmy i rozwinełyśmy papier. Kartka była widocznie stara, ale (miałyśmy taką nadzieję) dokładna. Nie wracałyśmy na poduszkę z mchu, nie było tam po co wracać, wolałyśmy odrazu ruszyć w drogę. Trafiłuśmy na las. Mapa nakazywała zboczyć ze ścieżki i iść prosto aż do strumienia nad którym miał wisieć most. Doszłyśmy tam, strumien jak przypuszczałyśmy okazał się rwącą rzeką o kamienistym dnie, nie daleko był wodospad więc woda była tu wzbużona. Most co prawda był lecz bardzo stary i spruchniały ledwie trzymała się ziemi po obu brzegach. Stanełyśmy patrząc na most.
-Nic z tego... Nie możemy tym przejść.- powiedziała z powątpiewaniem Leiko. Lena westchneła a ja zmarszczyłam nos. Nie byłam pewna czy aby nie powinnyśmy iść właśnie tędy. Cała sprawa wydawała mi się podejrzana.
-Wydaje mi się że musimy tędy iść.- powiedziałam.
-Chcesz się zabić Elektriko?- zapytała Lena.
-A jeśli tylko tak możemy przeżyć?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Ale nie mamy pewności.- powiedziała Leiko.
-Ja mam.- odparłam i ruszyłam zdecydowanie w stronę mostu, weszłam na niego, wszystko satrzeszczało. Zrobiłam parę kroków znów coś trzasneło, ruszyłam szybkimi małymi krokami. Jedna z desek wyłamała się z pod mojej łapy gdzieś w połowie mostu. Nagle most się zakołysał, usłuszałam jego kolejne jęki. Obejrzałam się i zobaczyłam że ruszyła za mną Lena. Leiko wciąż została na brzegu. Po kilkunastu krokach Leny opur Leiko się przełamał. Weszła na most, kolejne pare trzasków, zdążyłam już dojść do końca mostu. Lena była w połowie a Leiko tuż za nią. Nagle zobaczyłam, że coś naszej wielkości podbiega do mostu i ciągle w pędzie na niego wchodzi. Nie miałam pojęcie co to. Po prostu zaczełam wrzeszczeć żeby Leiko i Lena czym prędzej zaczeły biec. Podniosły głowy z przerażeniem i pędęm ruszyły do mnie. Coś nadal biegło prosto na nas.
________________________________________________________________________________________________
C.D.N Przepraszam że dawno mnie nie było, postaram się być bardziej obecna. Mam brak dalszej weny, jak ktoś chce to mogę jeszcze jedną osobę wplątać do opowiadania. Kto pierwszy ten lepszy ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz