niedziela, 6 stycznia 2013

Koszmary.


Opowiadanie krotkie, podpadajace pod ''creepypaste''.


     1993 rok, okolice Stycznia, Anglia. 
     Wszystko wydawalo sie dzisiaj jak zwykle; szare i nudne, pozbawione chociazby jednego koloru teczy. Doprawdy, myslalam, ze to sie nigdy nie skonczy. 
     Niechetnie moja glowa opadla na poduszke, zastanawiajac sie, ile czasu uplynelo od tamtego dnia. Sama nie wiedzialam - dzien, tydzien, miesiac? Nie liczylam zbytnio, nie mialam ochote, a moze i nawet ochoty. To wspomnienie o wypadku duzo wymazalo z mojej glowy, ale nie wszystko - Mame, Tate, Alberta i Lucy. Rodzice zgineli w wypadku samochodowym, tylko mi udalo sie przezyc. Natomiast Albert byl sluzycym w moim domu, a Lucy najwierniejszym Przyjacielem pod sloncem, i przy tym moja ukochana Kotka, z ktora spedzalam wiekszosc z chwil.
     Przetarlam senne oczy, gdy drzwi do mojego otwarl Albert, wygladal na nieco bladego, aczkolwiek staral sie usmiechac. Nieco zdziwiona tym, spojrzalam na Niego.
     - Cos sie stalo? - Zapytalam spokojnie, a na moje lozko wskoczyla Lucy, ktora dopiero co sie obudzila.
     - Do Panienki przyszedl pewien Pan... - Nie dokonczyl, bowiem przez progi przeszedl wysoki Mezczyzna, trzymajac w reku jakis sredniej wielkosci pakunek. Nie widzialam Jego twrazy, bowiem byla przykryla przez kaptur. Unioslam jedna brew ku gorze.
     - Witaj. Slyszalem, ze co noc drecza Cie koszmary, wiec oto prezent dla Ciebie. - Poczulam, jak sie usmiecha. Byl to raczej dziwny, nieco sztuczny usmiech, i polozyl Pakunek na szafce nocnej ktora mialam przy lozku.
     - Panienke Lou drecza koszmary od wypadku Jej Rodzicow. - Przytaknelam krotkim skinieciem glowy slowa Albert'a, zas ten ciagnal dalej. - Byc moze wiaze sie to z tym, ze stracila rowniez nogi w wypadku samochodowym.
      - Polsuchaj. - Nieznajomy zwrocil sie do Mnie. - To Lalka, dzieki ktorej wszystkie Twoje koszmary znikna, a w snie bedziesz mogla robic co tylko chcesz. - Otworzyl pakunek. zauwazyl Laleczke, okolo 40 centymetrowa, ktorej moglam otworzyc buzie. Cos mu tu nie gralo. - Musisz dac Jej cos, co nalezy do Ciebie samej, inaczej nie przyjmie tego a Twoje koszmary beda wieksze i wieksze.
     - Rozumiem. - Odpowiedzialam, a Jegomosc znikl. Zadnej zaplaty, nic? Zdziwilam sie. No coz, ale darowanemu Koniowi nie patrzy sie w zeby, postanowilam to wyprobowac w nocy.

     - No dooobra. - Mruknela krotko, dajac Lalce do zjedzenia pierscionek, ktory kupilam kilka lat temu za pierwsze zariobione pieniadze. Ta natychmiast go zjadla, a Jej oczy, ktore wpierw byly niebieskie, teraz staly sie czerwone. Poczulam, jak ogarnia mnie ciemnosc.

     - Lucy! - Krzyknelam, a Kotka wskoczyla na moje lozku dziwiac sie nieco. - Mialam super sen! Bieglam przez brzeg morza, a Ty tez tam bylas! - Bylam niezwykle podniecona, tak samo jak kilka lat temu gdy dostalam Lu. - A pozniej zobaczylam Mame i Tate! Sciskalismy sie, i bylo super! - Spojrzalam na Lalke. - Dziekuje! - Usmiechnelam sie, jednak ta nie odwzajemnila mojego gestu.

     Jak mozna latwo sobie wyobrazic, spodobalo mi sie. Co mi szkodzilo dac jedna Rzecz w zamian za taki raj? Oddawal wszystko jak leci, nawet nie spostrzeglam, kiedy moj Pokoj, jak i pozniej caly dom opustoszal. Lalka jadla i jadla, nawet nie pekala. Caly czas mialam wrazenie, ze robi sobie miejsce na cos specjalnego... Chociaz nie chcialam do siebie dopuscic tej mysli.
     Aczkolwiek rzeczy w moim domu ubywalo, nie wiedzialam co zrobic. Probowalam przestac na jakis czas, ale te koszmary nasilily sie, jakby czekaly na ten jeden moment. Gdy zobaczylam drapiaca moje lozko Lucy, bez wahania oderwalam Jej obrozke, i wrzucilam moja Przyjaciolke do Lalki, doczekalam sie slodkiego snu.
     Zostalam bez niczego. Albert uciekl, nie mogl Jej juz za mnie karmic. Chwycilam Laleczke, a ta zaczela mnie jesc. Bol byl nie do opisania, aczkolwiek cieszylam sie, iz wreszcie spotkam Mamusie i Tatusia...

_____
Nie komentowac. x_x
Tym samym Rae podpisuje sie pod L.O o:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz