czwartek, 16 sierpnia 2012

Wyprawa Border Collie

Border Collie od samego rana czuła się nieswojo. Nie przez pogodę czy z tego że się źle czuła, ten dzień przypominał jej coś bolesnego. Wcześnie rano wymkneła się z terenów 'SPS, zmierzając w odległą drogę. Nikomu nic nie powiedziała, nie chiała aby ktoś wiedział o tym gdzie zmierza, nie chciała... . Ostatni raz popatrzała na śpiące psy po czym wymkneła się niezauważalnie. Rano było najgorzek, wiał wiatr, okropny wiatr. Będąc w mieście Leiko zauważyła dawnego kompana, Balto.
- Leiko? - Zapytał z niedowierzeniem, jednak potem coś dorzucił. - Dawno Ciebie tutaj nie widziałem. - Uśmiechnął się.
- Nie jestem tu na spacerze, zmierzam... - Przerwała. Balto kiwnął głową i wraz z Border Collie szli przed siebie.
- Więc... postanowiłaś ją dowiedzić. Po tak długim okresie wróciłaś na stare śmieci. - Powiedział patrząc na suczkę, tak tylko kiwneła głową, milczała. Szli przed siebie, wtedy wiatr wiał przyjemnie. Po krótkim okresie znaleźli się w zapuszczonej okolicy, gdzie bloki były zapuszczone, a śmiech dzieci ucichł.
- Wiele się tu nie zmieniło. - Stwierdziała Leiko krocząc za psem, ten niechętnie przyznał jej rację. Ich wspólna wędrówka zakończyła przed wejściem na stary, również opuszczony cmentarz.
- Nasz wędrówka się tutaj kończy, przepraszam, że cię tu zostawiam. - Suczka leko uśmiechneła się zrywając mały kwiat.
- I tak Ci dziękuje. - Przekroczyła ogrodzenie cmentarza, większość grobów była zniszczona, pomalowa lub zwyczjnie, opuszczona. Border Collie nie zatrzymała się przy nich tylko odważne szła przed siebie, znalazła się przy grobie, postawiony rok temu, pod wierzbą płaczącą.
- Przykro mi, że spotykamy się w takich okolicznościach. - Leiko westchnełą, położyła kwiat na grubie odchodząc kilka kroków. Zauważyła, że grób jest trochę poprudzony, więc achneła kilka razy ogonem i wyglądał trochę lepiej. Położyła się przy nim. Z jej oczu wypłyneła mała, krystaliczna łza, która jeszcze bardziej ją dobiła. Przetarła ją łapką i odeszła mówiąc.
- Spotkamy się za rok, o tej samej porze. - Powiedziała do grobu. Wiatr lekko zawiał ''wypychając'' Barder Collie z cmentarza. Ostatni raz spojrzała, szła przed siebie nie odwracając wzroku, niechciała przez wieczność zostać tam, w miejscu gdzie pochowano bliską jej osobę. Zrobiło się bardzo późno, Leiko zaczeła biec chcąc szybciej, by znaleźć się na terenach SPS, jej nowego domu.
***
Pierwszą którą spotkała była Lena, pierwsza która poznała.
- Gdzie byłaś!? - Zapytała się suczki.
- Długa historia, opowiem rano. - Powiedziała znajdując sobie miejsce do spania.
_________________________________________
I jak? Mam nadzieje że się podoba. Przepraszam, że takie krótkie, ale obiecuję że zacznę pisać dłuższe opowiadania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz