czwartek, 16 sierpnia 2012

Zmora.

Luffiera, Killer, Akyes i Kira przyjechali do miasta o nazwie Mareridt (po duńsku Zmora). Nie znali pochodzenia nazwy. Legenda głosiła, że w okolicznych lasach mieszka stwór, zwany Zmorą przez mieszkańców owego miasta. Właśnie wybierali się na biwak w lesie, wpadli do miasta po zapasy. Gdy skończyli kupować pojechali samochodem do lasu, w których podobno straszyła Zmora. Rozbili namioty i Kira poszła na grzyby. Była już w gęstej części lasu. Zbliżał się zmierzch. Kira usłyszała upiorne wycie przepełnione bólem. Odwróciła się i ujrzała ohydnego stwora. Przypominał basiora (czyli wilka), ale miał 3 metry wysokości. Wokół niego była czarna mgła. Był cały czarny, wszędzie miał rany i z pyska kapała krew zamiast śliny. Z ran także kapała krew. Zamiast oczu miał czerwone światełka. Odezwały się słowa w jej głowie. ,,Jeszcze raz tu wrócisz, coś się stanie. Idź stąd prędko. Nie mów nikomu". Zawył i skoczył nad wystraszoną Kirą i znikł w ciemnościach. Nadal stała w tym miejscu i usiadła. Poczuła coś pod sobą i odwróciła się. Zobaczyła małą tabliczkę i podniosła ją. Na niej widniał napis: ,,Strzeż się tej bestii! Jest nim Werewolf, który się zmienił w zmorę z szaleństwa". Dreszcze przeszły po jej ciele.
-Werewolf... - wyszeptała. - Przecież to...
Nie skończyła, bo stworzenie zjawiło się przed nią. Obnażył bielutkie kły nasączone krwią. Z gardła wydobywał się zagłuszający ryk. Kira krzyknęła ze strachu, że echo się rozległo. Chwycił dziewczynę w pasie i zacisnął szczęki. Krew trysnęła na drzewa i na liście. Po czym zjadł jej ciało, włącznie z kościami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz