Obudziłam się o siódmej rano. Dzisiaj pierwszy dzień w nowej szkole. Za późno wstałam, zdecydowanie za późno. Miałam
na ósmą. To zdecydowanie za mało czasu dla mnie by naszykować się.
Szybko zbiegłam po schodach na dół i całe szczęście, że śniadanie było
już gotowe. Uśmiechnęłam się do mamy jedząc kanapki z masłem orzechowym.
Biegałam w tą i z powrotem czesząc swoje długie, proste, brązowe włosy.
Pożegnałam się z mamą, toteż musiałam już wychodzić do szkoły.
-Pa mamo.- Zamknęłam drzwi za sobą radośnie idąc do szkoły.
Ciągle zastanawiałam się jak to będzie w nowej szkole. Czy kogoś poznam.? Czy będą mili nauczyciele.? Tego nie wiem, ale pocieszające jest to, że ze mną w klasie będą moje trzy najlepsze przyjaciółki. Carmell, Izis i Bueno. Od dzieciństwa przyjaźniłam się z nimi. Zawsze mogłam na nie liczyć i na nich polegać. Dochodziłam już do dużego czerwonego budynku a na nim było napisane Liceum Imienia Alberta Einsteina. Ujrzałam tam dużo nowych osób. Nikogo nie znałam. Postanowiłam wejść do szkoły i nim się rozejrzałam podbiegły do mnie przyjaciółki.
-Hej Lenka!- Carmell krzyknęła do mnie podekscytowana.
-Cześć wam.- Przywitałam się z każdą z osobna.
Pierwszy dzwonek na lekcje. Zapoznanie się z nową klasą, wychowawcą. Zawsze byłam ciekawa kto będzie uczyć się ze mną w klasie. Ruszyłyśmy głównym korytarzem do Sali 203. Dziewczyny ze starszych klas patrzyły się na mnie. Bueno i Carmell uśmiechały się do każdego. Zauważyłam, że Carmell pomachała do jakiegoś brązowookiego chłopaka. Cała Carmell zawsze lubiła podrywać chłopaków. Gdy weszłyśmy już do Sali usiadłyśmy w ławkach. Ławki były niestety pojedyncze, ale Carmell usiadła w pierwszej w rzędzie pod oknem, ja usiadłam w czwartej w drugim rzędzie, za mną usiadła Bueno a w rzędzie pod ścianą w drugiej ławce usiadła Izis. Lekcja się zaczęła. Weszła kobieta w okularach z niewyraźnym uśmiechem na twarzy, ale i tak wydawała się być miła.
-Dzień dobry nazywam się Meg Valenrie i będę waszą wychowawczynią. Uczę j. polskiego i hiszpańskiego. Hiszpański was nie obowiązuje w pierwszej klasie, więc teraz każdy z was zacznie przedstawiać się.
No tak nie mam co robić tylko przedstawiać się. Pomyślałam i rozejrzałam się po nowych osobach. Na każdego patrzyłam uważnie aż usłyszałam czyjś głos. Tak to była Carmell.
-Jestem Carmell la Devon. Interesuję się końmi, lubię rysować. Znam się z Leną, Bueno i Izis.
Usiadła uśmiechając się i już zapoznała się z nową koleżanką o imieniu Allie. Allie wyglądała raczej na spokojną dziewczynę, tak z pozorów. Aczkolwiek nie znałam jej, ale miałam nadzieję że zapoznam się ze wszystkimi z klasy. Zamyśliłam się na chwilkę i nagle usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam się, a to była Bueno. Zaraz ja będę, o nie. Nie wiedziałam co o sobie powiedzieć. Nasłuchiwałam co mówiła Bueno.
-Nazywam się Bueno la Karte i bardzo chciałam dostać się do tej szkoły. Dlaczego.? Dlatego, że słyszałam wiele dobrych opinii o niej oraz dowiedziałam się od znajomych, że są ciekawe zajęcia pozalekcyjne na które pragnę uczęszczać. Chciałabym wstąpić do samorządu uczniowskiego klas pierwszych i zająć się organizacją konkursów, bo mam już parę pomysłów, ale wpierw czekam na przyjęcie mnie. We wcześniejszych szkołach byłam organizatorką balów, wycieczek i innych tego typu rzeczy. Nikt na to nie narzekał, a raczej wręcz przeciwnie.
Po tych słowach przyszła pora na mnie. No to pięknie- pomyślałam i kiedy skapnęłam się, że połowa klasy na mnie patrzy, odgarnęłam swoje czekoladowo brązowe włosy i zaczęłam mówić.
-Jestem Lena. Interesuję się muzyką, zwierzętami i w wolnych chwilach lubię biegać. Również chciałabym wstąpić do samorządu uczniowskiego klas pierwszych.
Speszyłam się, nie wiedziałam w ogóle co mam mówić. Nie lubię wypowiadać się na forum całej klasy, szczególnie jak znałam tylko Izis, Bueno i Carmell. Oczywiście cały mój rząd już wypowiedział się, więc teraz czas na Izis. Zerknęłam w jej kierunku uśmiechając się do niej lekko.
-Witam. Mam na imię Izis i pasjonuję się jazdą konną oraz uwielbiam rysować konie. Lubię też czytać książki i pomagać innym. Chciałabym wstąpić do wolontariatu i chodzę do pobliskiej stajni.
Blondwłosa dziewczyna usiadła i tak oto zadzwonił dzwonek na przerwę. Carmell jak zwykle wybiegła szybko z sali jako pierwsza a ja z Bueno i Izis przechadzałyśmy się po szkolnym korytarzu czytając ulotki. Nagle do nas podbiegła uradowana Carmell trzymając w ręku jakiś papierek.
-Słuchajcie dziewczyny. W tą sobotę odbędzie się ognisko szkolne na cześć przywitania nowego roku szkolnego. Wstęp tylko dla uczniów z naszej szkoły. Idziecie? Będzie światełko do nieba o północy, mnóstwo atrakcji, koncert i masa chłopaków.
Spojrzałam na Bueno i Izis. Czekałam aż coś odpowiedzą.
-Ja z chęcią przyjdę. –Powiedziała Bueno uśmiechając się.
Milczałam z Izis wymieniając dziwne spojrzenia. Przecież na takie imprezy przychodzi się raczej z kimś, a nie tak samym. A z kim ja miałam przyjść skoro ledwo co swoją klasę dopiero poznałam , a mam się bawić przy całej szkole.? Nie wiem czy pójdę. Wtem Carmell szturchnęła mnie i Izis pytając.
-No chodźcie! Co wy takie markotne? Impreza będzie to trzeba korzystać, a nie…
Spojrzałam na nią z politowaniem. Nie mogłam przecież odmówić przyjaciółce. Bueno i Carmell idą, Izis myślę, że też by poszła więc co mi szkodzi pójść.
-Dobrze przyjdę, ale nie obiecuję, że zostanę do końca.- Uśmiechnęłam się sztucznie.
Izis nic nie odpowiedziała. Mam nadzieję, że ona chociaż pójdzie, bo Carmell jak to Carmell szalona i pobiegnie zaraz zapoznawać się z innymi, Bueno pewnie będzie organizatorką czegoś tam, a ja nie chcę zostać sama wśród ludzi. Dziwnie bym się czuła, ale cóż.
Po lekcjach wróciłam do domu. Nie chciało mi się rozmawiać z mamą, więc poszłam na górę do swojego pokoju i położyłam się myśląc. To już za dwa dni. A nawet nie wiedziałam w co się ubrać. Po chwili wstałam i podeszłam do szafy otwierając ją. Miałam dylemat: Nałożyć sukienkę, spódnice czy zwykłe spodnie? Mamy nie chciałam pytać o poradę, bo zaraz by wypytywała co, gdzie i jak, a nie chce mi się zbytnio tłumaczyć, z resztą jakbym tłumaczyła o co chodzi to mama pomyślałaby, że stroję się dla jakiegoś chłopaka. Jutro w szkole zapytam dziewczyn jak ubierają się. Albo wiem. Zaproszę je po lekcjach do swojego domu i pobawimy się w casting na modelkę. Brzmi dziwnie, ale może być całkiem zabawnie.
Dobra. Zamknęłam szafę. Na dzisiaj to wszystko idę spać. Czeka mnie jutro ciężki dzień.
W następnej części:
-Czy Izis pójdzie na impezę szkolną?
-Co się wydarzy na imprezie?
-Czy Lena będzie zadowolona z imprezy szkolnej?
-Pa mamo.- Zamknęłam drzwi za sobą radośnie idąc do szkoły.
Ciągle zastanawiałam się jak to będzie w nowej szkole. Czy kogoś poznam.? Czy będą mili nauczyciele.? Tego nie wiem, ale pocieszające jest to, że ze mną w klasie będą moje trzy najlepsze przyjaciółki. Carmell, Izis i Bueno. Od dzieciństwa przyjaźniłam się z nimi. Zawsze mogłam na nie liczyć i na nich polegać. Dochodziłam już do dużego czerwonego budynku a na nim było napisane Liceum Imienia Alberta Einsteina. Ujrzałam tam dużo nowych osób. Nikogo nie znałam. Postanowiłam wejść do szkoły i nim się rozejrzałam podbiegły do mnie przyjaciółki.
-Hej Lenka!- Carmell krzyknęła do mnie podekscytowana.
-Cześć wam.- Przywitałam się z każdą z osobna.
Pierwszy dzwonek na lekcje. Zapoznanie się z nową klasą, wychowawcą. Zawsze byłam ciekawa kto będzie uczyć się ze mną w klasie. Ruszyłyśmy głównym korytarzem do Sali 203. Dziewczyny ze starszych klas patrzyły się na mnie. Bueno i Carmell uśmiechały się do każdego. Zauważyłam, że Carmell pomachała do jakiegoś brązowookiego chłopaka. Cała Carmell zawsze lubiła podrywać chłopaków. Gdy weszłyśmy już do Sali usiadłyśmy w ławkach. Ławki były niestety pojedyncze, ale Carmell usiadła w pierwszej w rzędzie pod oknem, ja usiadłam w czwartej w drugim rzędzie, za mną usiadła Bueno a w rzędzie pod ścianą w drugiej ławce usiadła Izis. Lekcja się zaczęła. Weszła kobieta w okularach z niewyraźnym uśmiechem na twarzy, ale i tak wydawała się być miła.
-Dzień dobry nazywam się Meg Valenrie i będę waszą wychowawczynią. Uczę j. polskiego i hiszpańskiego. Hiszpański was nie obowiązuje w pierwszej klasie, więc teraz każdy z was zacznie przedstawiać się.
No tak nie mam co robić tylko przedstawiać się. Pomyślałam i rozejrzałam się po nowych osobach. Na każdego patrzyłam uważnie aż usłyszałam czyjś głos. Tak to była Carmell.
-Jestem Carmell la Devon. Interesuję się końmi, lubię rysować. Znam się z Leną, Bueno i Izis.
Usiadła uśmiechając się i już zapoznała się z nową koleżanką o imieniu Allie. Allie wyglądała raczej na spokojną dziewczynę, tak z pozorów. Aczkolwiek nie znałam jej, ale miałam nadzieję że zapoznam się ze wszystkimi z klasy. Zamyśliłam się na chwilkę i nagle usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam się, a to była Bueno. Zaraz ja będę, o nie. Nie wiedziałam co o sobie powiedzieć. Nasłuchiwałam co mówiła Bueno.
-Nazywam się Bueno la Karte i bardzo chciałam dostać się do tej szkoły. Dlaczego.? Dlatego, że słyszałam wiele dobrych opinii o niej oraz dowiedziałam się od znajomych, że są ciekawe zajęcia pozalekcyjne na które pragnę uczęszczać. Chciałabym wstąpić do samorządu uczniowskiego klas pierwszych i zająć się organizacją konkursów, bo mam już parę pomysłów, ale wpierw czekam na przyjęcie mnie. We wcześniejszych szkołach byłam organizatorką balów, wycieczek i innych tego typu rzeczy. Nikt na to nie narzekał, a raczej wręcz przeciwnie.
Po tych słowach przyszła pora na mnie. No to pięknie- pomyślałam i kiedy skapnęłam się, że połowa klasy na mnie patrzy, odgarnęłam swoje czekoladowo brązowe włosy i zaczęłam mówić.
-Jestem Lena. Interesuję się muzyką, zwierzętami i w wolnych chwilach lubię biegać. Również chciałabym wstąpić do samorządu uczniowskiego klas pierwszych.
Speszyłam się, nie wiedziałam w ogóle co mam mówić. Nie lubię wypowiadać się na forum całej klasy, szczególnie jak znałam tylko Izis, Bueno i Carmell. Oczywiście cały mój rząd już wypowiedział się, więc teraz czas na Izis. Zerknęłam w jej kierunku uśmiechając się do niej lekko.
-Witam. Mam na imię Izis i pasjonuję się jazdą konną oraz uwielbiam rysować konie. Lubię też czytać książki i pomagać innym. Chciałabym wstąpić do wolontariatu i chodzę do pobliskiej stajni.
Blondwłosa dziewczyna usiadła i tak oto zadzwonił dzwonek na przerwę. Carmell jak zwykle wybiegła szybko z sali jako pierwsza a ja z Bueno i Izis przechadzałyśmy się po szkolnym korytarzu czytając ulotki. Nagle do nas podbiegła uradowana Carmell trzymając w ręku jakiś papierek.
-Słuchajcie dziewczyny. W tą sobotę odbędzie się ognisko szkolne na cześć przywitania nowego roku szkolnego. Wstęp tylko dla uczniów z naszej szkoły. Idziecie? Będzie światełko do nieba o północy, mnóstwo atrakcji, koncert i masa chłopaków.
Spojrzałam na Bueno i Izis. Czekałam aż coś odpowiedzą.
-Ja z chęcią przyjdę. –Powiedziała Bueno uśmiechając się.
Milczałam z Izis wymieniając dziwne spojrzenia. Przecież na takie imprezy przychodzi się raczej z kimś, a nie tak samym. A z kim ja miałam przyjść skoro ledwo co swoją klasę dopiero poznałam , a mam się bawić przy całej szkole.? Nie wiem czy pójdę. Wtem Carmell szturchnęła mnie i Izis pytając.
-No chodźcie! Co wy takie markotne? Impreza będzie to trzeba korzystać, a nie…
Spojrzałam na nią z politowaniem. Nie mogłam przecież odmówić przyjaciółce. Bueno i Carmell idą, Izis myślę, że też by poszła więc co mi szkodzi pójść.
-Dobrze przyjdę, ale nie obiecuję, że zostanę do końca.- Uśmiechnęłam się sztucznie.
Izis nic nie odpowiedziała. Mam nadzieję, że ona chociaż pójdzie, bo Carmell jak to Carmell szalona i pobiegnie zaraz zapoznawać się z innymi, Bueno pewnie będzie organizatorką czegoś tam, a ja nie chcę zostać sama wśród ludzi. Dziwnie bym się czuła, ale cóż.
Po lekcjach wróciłam do domu. Nie chciało mi się rozmawiać z mamą, więc poszłam na górę do swojego pokoju i położyłam się myśląc. To już za dwa dni. A nawet nie wiedziałam w co się ubrać. Po chwili wstałam i podeszłam do szafy otwierając ją. Miałam dylemat: Nałożyć sukienkę, spódnice czy zwykłe spodnie? Mamy nie chciałam pytać o poradę, bo zaraz by wypytywała co, gdzie i jak, a nie chce mi się zbytnio tłumaczyć, z resztą jakbym tłumaczyła o co chodzi to mama pomyślałaby, że stroję się dla jakiegoś chłopaka. Jutro w szkole zapytam dziewczyn jak ubierają się. Albo wiem. Zaproszę je po lekcjach do swojego domu i pobawimy się w casting na modelkę. Brzmi dziwnie, ale może być całkiem zabawnie.
Dobra. Zamknęłam szafę. Na dzisiaj to wszystko idę spać. Czeka mnie jutro ciężki dzień.
W następnej części:
-Czy Izis pójdzie na impezę szkolną?
-Co się wydarzy na imprezie?
-Czy Lena będzie zadowolona z imprezy szkolnej?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz