Sila szła nad wolno płynącą rzeką.Drzewa szumiały, a za nią niósł
się śmiech.Obróciła się i zobaczyła Nelda i resztę rodziny.
Uśmiechnęła się i zaczęła do nich biec.Tak dawno nie widziała
rodziców.Nagle otoczenie się zmieniło.Stała na środku
pustkowia.Z czarnej ziemi wyrastała czasem kępka
suchej trawy.Coś zakryło jej oczy łapami.
-Zgadnij, kto to-melodyjny głoś poniósł się echem.
Sila zajrzała do swej pamięci ze wszystkimi dźwiękami
,które kiedykolwiek słyszała.
-Dira!-przypomniała sobie wilczyce ,którą poznała ,gdy zgubiła
się w lesie SPS.
-Zgadłaś-łapy usunęły się z oczu suczki.
Radość Sili skończyła się po odwróceniu.
Za nią stał duch,ten sam ,który uśmiechnął się do niej
na polanie.
-Dira ,co ci się stało?
Po wyglądzie Sila nigdy nie poznałaby kasztanowej wilczycy.
Miejscami jej ciało było pozbawione sierści,a nieliczne jeszcze
niewyłysiałe miejsca miały barwę zgniłej pomarańczy.Metalowo-szare
oczy były teraz puste,czarne.Długie żółte pazury wbijały się
w czarną ziemię.
-Pomożesz mi?-zapytała z nutą nadziei.
-Ale co się...
-Pomożesz?
-Oczywiście-szepnęła-jeśli tylko potrafię.
Dira podeszłe do wystraszonej Sili i zawiesiła jej na szyi dość duży,szary
medalion.
-Pamiętaj,liczę na ciebie-wilczyca uniosła kąciki ust w uśmiechu.
___________________________________________________________
Suczka obudziła się.Z pewną trudnością uniosła głowę,coś zadzwoniło na jej szyi.
Zapaliła znalezioną kiedyś latarkę,która teraz służyła za lampkę i uniosła łapą tajemniczy
przedmiot.Wytrzeszczyła oczy na widok dużego medalionu.Przypomniała sobie sen.
Wyjrzała na zewnątrz,ciemno...Bardzo ciemno.
-Jutro muszę koniecznie się czegoś dowiedzieć od Leny-pomyślała,
zamykając z powrotem wejście.Wzięła kostkę czekolady i znów się
położyła.Długo leżała,aż w końcu zapadła się w stan podobny do snu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz