piątek, 12 lipca 2013

Nowe pokolenie, zaspokaja pragnienie natury


Ogromna płonąca kula wychodząca za choryzontu pobudziła wszelkie organizmy nastających terenów Stada Psów. Tego dnia Amstaffka obudziła się wraz z śpiewającymi ptakami budący las do pobudki. Wstała z posłania rozprostowala nogi i ziewneła leniwie. Wyszła przed jaskinie i spojrzała na wschód słońca. Ciemno niebieskie niebo rozdzierały długie promienie słoneczne przybierajac niebu coraz błęktniejszego koloru. Paleta barw zimnych lecz nie wszystkich pojawily sie niedaleko wschodzacego slonca. Suczka uśmiechneła się w duchu i ruszyła po kamiennych " schodach" ku małej rzczce. Gdy doszła spojrzała w odbicie lustrzane w tafli wody. Chwile sie patrzyła po czym westchneła i weszłapowoli do jeszcze zimnej wody gdzie odświeżyła swoje cienkie wlosy. Wychodząc z wody słońce zaczeło promieniowac pełną mocą. Wyskoczyla ma brzeg gdzie sie wytrzepala i szybko wyschla.

Po porannym śniadaniu miała zamiar przybyć na polane lecz instynkt pokierowal ją ku lasu. Szła wolnym krokiem nasłuchując ćwiergot ptaków pisk wiewiórek ryk niedzwiedzi. Przeszła jeszcze pare metrów i usłyszała ciche szczekanie. Zdziwiona nagłym zjawiskiem zaczeła nasłuchiwać gdzie znajduje się źródło cichego szczegania. Wskoczyła w prawno na krzaki pozniej oddalila sie z okolo 3 metry i usłszała że głos się oddalił. To stwierdzając wyskoczyla znów na ścieszke nasłuchiwając. Zdenerwowana tym że nie zna kierunku, a raczej zgubiona tym, że w tej chwili jest cisza i roznosi się straszliwe echo podążyła prosto. Okazało to się dobrą stroną ponieważ gdy zaszła w zakręt zobaczyła szczenię około 2 miesięcy które się wręcz czołgało. Suczka odrazu podbiegła do szczeniaka. Odrazu wyczuła zapach krwi. Wzieła szczenie w 
Rico
pysk i weszla w krzaki uwarzajac na szczenie i byc ostrozna. Nie opodal jej ujzala niedzwiedzia rozrywajacego cialo dosc dużego psa. Żal jej sie zrobilo szczeniecia. Szybko wylazla z krzaków i ruszyla wielkim pędem do swej jaskini. Widząc że szczenie ledwo co otwiera oczy do malutkiej miseczki nalała mleko, a do drugiej dała mieso. Bojąc się o szczenie wsadzila jego maly pyszczek by zaczeło pić. Kamień z serca spadł jej gdy zobaczyla że szczeniak zaczną pić mleko. Ucieszona podsunela mu kawalki mięsa który pożarł jak by nie jadł nic od 2 dni. Suka właśnie tak przypuszczała. Że jego matka ruszyła zdala od stada by znaleść pożywienie, a małe szczenie za nią podążyło w ukryciu. Długą wędrówką było zmęczone po czym ujrzało, niedzwiedzia który chcią go zaatakowaćale matka spojrzała szczenie zanim zostalo przytloczone łapoł żuciła się na niedzwiedzia a ten okazałbyć za silny lub suka juz byla za slaba. Przegrała tą walke zdychając. Niedzwieć rozszarpał sunie gdy ujżał że szczenie ucieklo. Usłyszała głosy ziewania co ją wyrwało z zamyślenia. Widząc szczenie które po zjedzeniu całego mięsa ziewneło i ułożyło sie spać. Amstaffka uśmiechneła się w duchu. Wziela szczenie do pyska i położyła je na jej posłaniu. Uśmiechneła się po czym położyła się koło niego. 

Nadeszła noc. Jaskrawe białe gwiazdy dawały tajemniczą osłone niebu, a tarcza księżyca oświetlała droge. Sunia wstała z posłania i szuszłana "balkonik" tam przysiadla i spojrzała na słodko śpiące szczenie. Uśmiechneła się w duchu po czym spojrzała w gwiazdy. - Tylko powiedz mi.- powiedziała w myślach- Co mam twojemu synowi powiedzieć jeśli zapyta o ciebie. - wtem promień odbity od księzyca runa prosto na droge w kierunku lasu. - Dobrze, jak sobie życzysz tak poczynie- szeptneła po czym ruszyła ku śpiącemu szczeniakowi. Ostrożnie sie położyła i zasneła. Następnego przedwczesnego ranka suka się obudzila. Widząc że mały jeszcze śpi poleciałą szybko się wykąpaći złowić jakąś zwierzyne. Poszczęściło się jej. Zapolowała udanie na jelenia. Gdy przyszła szczenie już powoli otwierało oczy. Uśmiechnięta ze jej się udało  przyjść z jedzeniem zanim się mały obudzi szybko podeszła do niego i oczekiwała jak wstanie. Nie musiała długo czekać. Szczenie otwarło oczy.
- Cześć - Uśmiechneła się sunia - Wreście wstałeś. Dobrze, że zdązyłeś coś zjeść inaczejbyś padł. - powiedziała przyjaznie.
Szczenie bylo lekko przestraszone.
-Nie bój sie mnie. Nic ci nie zrobie. Znalazłam cię wczoraj w lesie. Nie mogłam cię tak zostawić. Zaufasz mi ? - spojrzała na szczeniaka pytająco oraz i przyjaznie.
Szczenie przełkneło ślinie i powiedziało
-Tak zaufam pani. Ale czy pani wie gdzie jest moja mama? - rzekł idąc za suczką ku mięsu.
-Niestety... - powiedziała cicho i smutno- Twoja mama nie żyje .... - powiedziała powoli i widząc ze szczenie zaczeło płakać przytuliła je do siebie.- No już już nie płacz. Wszystko będzie dobrze.- spojrzała na szczenie które wtulało się w jej ciepło-zimną skóre i gorzko szlochało. Gdy wreszcie przestało ta z żalem się zapytałą. - - A powiesz mi jak masz na imie ? -
Szczenie z szlochem odpowiedział - Diskrot Ricorina de Lefir
Ładne imie. Jak będę mogła to bd na cb nazywać Rico. A teraz już nie płacz.- uśmiechneła się delikatnie - Ja Jestem Allex. Może głodny jesteś?- spytałą dajac miske z miesem jelenim.
- Tak... - powiedział smutnie .
Suka posmutniała tak samo. Szczenie nie za chętnie jadło.
------------------------------------------------------------
Od Autora
No nudziło mi sie wiec napisałam małę opowiadanie rozpoczynajace przygode z małym Rico.
Dalej mam częściową nie obecnoć bo ja nie wiem kiedy następnym razem wbije na czat ;lub cos napisze na blogu.
Ort itp nie zwracajcie uwagi lub na brak przecinków i spacji . Mam dziwną klawiature.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz