czwartek, 16 sierpnia 2012

Horror Voodoo... cz.2

- Halo? - Odebrała telefon Leiko.
- Zginiesz...
- Ha ha! Armanii możesz dać sobie spokój. - Rozłączyła się.
Odkąd Alathen opowiedział historię Voodoo, Leiko zaczęła się bać. Nie wierzyła w to, ale... Ale coś jednak brało górę, i dawało jej to uczucie. Gdy zamknęła drzwi do swojego pokoju, z jej kieszeni wypadło dzisiejsze znalezisko.
- Hmm... po co ja ją brałam... Kurka, muszę przestać gadać do siebie. - Poprawiła nieco włosy.
Lalka wylądowała na ziemi, przy lampie. Dziewczyna położyła się na łóżku, cały czas sms'ując z Rockie, od czasu do czasu również próbowała przeczytać przynajmniej stronę książki, jednak telefon był ważniejszy.
''Mówie Ci, powinnyśmy powiedzieć o tej lalce...''
~ Rockie
''Możemy...''
~ Leiko.
Ostatni sms był od Leiko, został wysłany o godzinie 23.00.
Następnego dnia dziewczyny postanowiły iść na dwór z Leną, Bueno, Allie, Sauron'nem i Alathen'em. Po drodze spotkali jeszcze Armanii'ego, przecież ''Im nas więcej tym lepiej!'' - Tak twierdziła Leiko. Mieli się spotkać w parku, przy dwóch wierzbach.
- Więc... co się stało? - Zapytała Lena.
Rockie pokazała jej lalkę Voodoo, była nieco ubrodzona, ale trudno. Lena podrzuciła ją i pokazała reszcie.
- Patrzcie, ona jest jak ta z mojego powiadania! - Powiedział, nie wróć. Krzyknął Alathen pokazując palcem na nią.
- Po pierwsze, nie jestem głucha. Po drugie, ta z twojej histori była ubrodzona krwią. A ta. - Wskazała palcem Rockie. - Jest brudna jedynie dzięki ziemi.
No tak. Ten temat spowodował, że jakoś wszyscy postanowili sprawdzić, czy jest tam więcej lalek. Natychmiast udali się na pola, aby to sprawdzić.
Gdy dochodzili, do Leiko ktoś zadzwonił.
- Halo... o cześć... co? nie... - Zbladła. - Już tam biegnę! - Wyłączyła telefon.
- Co się stało? - Zapytała Rockie.
- Nika jest ciężko chora, nie mogę iść z wami... - Pobiegła w stronę domu.
Stanęła dopiero przed domem. Gdy zobaczyła auto jej mamy, natychamist do niego wsiadła, jechały bardzo szybko...
Nika ciężko krwawiła, z niewiadomych powodów. Leiko oraz jej rodzina czekała kilka godzin, mając nadzieje na zdrowie suczki. Sekundy, minuty, godziny... I strach...
Operacja trwała od 16 go 22.03
Ktoś wyszedł.
- Udało nam się. Jednak gdyby przyszła kilka minut później... nie mogę tego powiedzieć. - Odsunął się, a po chwili rodzina ujrzała swoją psinę.
Była ona jeszcze w narkozie, która miała potrchwać jeszcze przez kilka minut.
- Wie pan co było przyczyną? - Zapytała matka Leiko.
- Cóż... to dość dziwne, ale znalazłem tam żyletkę i laleczkę Voodoo... Bardzo dziwi mnie to, jak udało jej się to połknąć. - Powiedział myjąc ręcę.
Gdy Nika się ubudziła, cała rodzina wyruszyła do domu. Suczka była pod opieką swojej pani, która zasnęła z nią w jej posłaniu. Leiko obudził telefon.
- Która to godzina... 2 w nocy... sms od Rockie... - Wyjęła telefon z kieszeni.
''Alathen... on... nie... żyje...''
~ Rockie.
Łzy spłynęła po jej policzku, głośno płakała... Ubudziła psa i całą rodzinę.
Jak i laleczkę Voodoo...
Wystąpili:
Leiko - Leiko
Rockie - Rockie
Lena - Lena
Bueno - Bueno
Sauron El Diablo - Sauron
Alathen - Alathen
Pies Nika - Nika
Weterynarz.
Laleczka Voodoo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz