wtorek, 25 lutego 2014

Treści zadań HI i SG

WZÓR:

Kategoria: HI / SG
Stanowisko: ---
Kto napisał: ---
Dla kogo zadanie: ---
Link do wykonanego zadania: ---
Treść zadania:

ZADANIA:

Kategoria: HI
Stanowisko: Wojownik
Kto napisał: Sathana
Dla kogo zadanie: Ragnar
Link do wykonanego zadania: (klik)
Treść zadania:
Zrazu przechodząc do sedna - w pobliżu jakiś czas temu osiedliły się obce wilki. Nie jest to wielkie stado, aczkolwiek będzie się rozrastać, bowiem jest już kilka samic w ciąży. Póki co liczy dokładnie sześć wilków - trójka samców, trzy samice. Nie wydawali się pierwotnie groźni, jednakże zaczęli coraz bardziej się ostatnimi czasy narzucać - usiłowali zaatakować mnie oraz kilku zwiadowców. Zaczyna także przez nich znikać nam zwierzyna - wyraźnie nas sabotażują. Toteż w Twoje łapy powierzam zadanie pozbycia się ich - zabij, wygoń, aby tylko pozostawili Stado w spokoju. Robią się coraz bardziej natarczywi i nie chcieli spokojnie się dogadać, a więc to koniecznie. Życzę ci powodzenia.


Kategoria: HI
Stanowisko:Mag
Kto napisał: Luffiera
Dla kogo zadanie: Sathana
Link do wykonanego zadania: (klik)
Treść zadania:
Jak zapewne wiesz, nie każdy miał kiedykolwiek styczność z magią. Jest w stadzie wielu członków, którzy nigdy nie widzieli żadnych magicznych pokazów. Znajdą się też tacy, którzy wolą rozwiązywać problemy tradycyjnymi metodami i są całkowicie przeciwni magii, bądź zwyczajnie jej nie pojmują. Warto przekonać ich do magii, pokazać, że może być jednak bardzo przydatną i ułatwiającą życie rzeczą. Niektórzy z pewnością będą trzymali się swojego zdania na jej temat, więc użyj dobrych argumentów, by przedstawić ją w dobrym świetle. Pamiętaj, że najbardziej nie liczy się jednak samo słowne przekonywanie, lecz prezentacja wizualna. Pokaż coś, dzięki czemu nawet najbardziej staroświeccy i tradycyjni członkowie naszego stada, spojrzą na magię w pozytywniejszy sposób i z chęcią skorzystają z Twojej pomocy w sytuacjach, gdzie regularne metody nie wystarczają. Daj z siebie jak najwięcej i wykorzystaj swoje umiejętności.


Kategoria: HI
Stanowisko: Myśliwy
Kto napisał: Nack
Dla kogo zadanie: Fallon
Link do wykonanego zadania: ---
Treść zadania:
Myśliwy jest osobą, zajmująca się zdobywaniem pożywienia jak i skór wykorzystywanych przez reszte stada. Jako, że kończą się zimowe zapasy dobrze by było uzupełnić potrzebne surowce. 
Niestety do rady starszych doszły słuchy, że stado rogaczy, które stanowiło główny cel psowatych straciło dotychczasowego przodownika  w walce na śmierć i życie o dominacje, którą przejął doświadczony samiec o sowitym porożu i agresywnym nastawieniu. Uniemożliwia on polowanie pojedyńczom jednostkom a poza tym przegania mniejsze stada, które stanowiły łatwy i szybki cel na naszych terenach. Twoim zadaniem będzie pozbycie się wyżej wymienionej jednostki, jako indywidualny myśliwy masz pełne pole do popisu. Pamiętaj , że  jest to wyjątkowo bystry osobnik o wyczulonych zmysłach, w razie niebezpieczeństwa ściągnie na Ciebie gniew całego podległego mu stada. Działaj roztropnie i powodzenia.


Kategoria: HI
Stanowisko: Skrytobójca
Kto napisał: Sathana
Dla kogo zadanie: Hekate
Link do wykonanego zadania: ---
Treść zadania:
Ostatnimi czasy jedno z sąsiadujących nam wilczych stad staje się coraz bardziej natarczywe - to znaczy, coraz częściej z polowań czy wypraw nasi przyjaciele powracają poranieni, tudzież krytycznie. Poszłam to osobiście sprawdzić, dwukrotnie - napotkałam tę samą osobę. Nie możliwe było, aby się dogadać, usiłowała mnie zabić. Jest to członkini ów stada - Twoim zadaniem, Hekate, będzie zbliżenie się do terytorium watahy i pozbycie się zagrażającego wyrzutka. To, co zrobisz jednakże nie może wyjść na jaw, dlatego dopilnuj, aby jego stado upewniło się w fakcie, iż on najzwyklej w świecie odszedł, by błąkać się po świecie. Sama także się nie wydaj. A więc, to na tyle - życzę powodzenia.


Kategoria: HI
Stanowisko: Morderca / Skrytobójca
Kto napisał: Sathana
Dla kogo zadanie: Shadow
Link do wykonanego zadania: (klik)
Treść zadania:
A teraz przejdźmy do Shadow'a. Twą ambicją było zająć stanowisko Mordercy w Hierarchii Indywidualnej. Dla Ciebie więc zarówno mam zadanie. - uniosła pyskowia do góry, wypowiedziawszy cos pod nosem. Pomiędzy psem a suczką pojawiła się zwinięta stara mapa, która zaraz opadła na ziemię i ukazała swoje wnętrze - była to mapa całych odkrytych terenów Stada Psich Serc. Wskazała pazurem Oko. - Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc na Naszym terytorium. A więc jest również pożądane przez innych. Mówiąc "inni" mam na myśli obce Nam stworzenia - prawdopodobnie są to wilki, jednakowoż niezwykłe, bowiem odkąd się tam pojawiły, nikt nie odważył się tam zbliżyć - muszą mieć w sobie coś, co odstrasza inne istoty. Twoim zadaniem będzie ostateczne wybicie ich i przyniesienie fiolki krwi z ciał owych stworzeń. - wspomniany przedmiocik pojawił się nad mapą i gładko na nia opadł. Suczka spojrzała na psa i posłała Mu pokrzepiający uśmiech, mrużąc brązowych ślep. - Masz czas do 14 stycznia. Powodzenia. 


Kategoria: HI
Stanowisko: Myśliwy
Kto napisał: Hekate
Dla kogo zadanie: Shadow
Link do wykonanego zadania: ---
Treść zadania:
Myśliwy ma za zadanie dostarczać stadu pożywienia, dbać o to, by go nigdy nie brakło, a także potrafi doskonale zwierzynę ubić. Ty zaś prosisz o zadanie na Indywidualnego Myśliwego, co całkiem zmienia postać rzeczy. Dzięki temu stanowisku, zyskasz możliwość wyruszania poza granice Stada, by tam zapolować. Niebawem parę psów z naszego Stada, wróciło z polowania zranionych, jedni poważnie, drudzy natomiast byli pełni sił, lecz posiadali parę skaleczeń. To tylko dodatkowa praca dla medyka. Dowiedziano się, że sprawcą tych walk jest niedźwiedź, który o dziwo osiedlił się niedaleko stałego miejsca polowań grupy naszych myśliwych. Zwierzyna też stamtąd uciekła, niedługo może zabraknąć nam pożywienia, a psy będą musiały wybierać się na długie wędrówki w celu wytropienia zdobyczy. Niedźwiedź jest groźnym przeciwnikiem, lecz to nic trudnego, dla wprawnego myśliwego. Wytrop go, a następnie zabij, by zwierzyna mogła powrócić na stare miejsce, a także byśmy nie głodowali. To wszystko - życzę powodzenia.


Kategoria: SG
Stanowisko: Dowódca Wsparcia Stadnego
Kto napisał: Shadow
Dla kogo zadanie: Sophie
Link do wykonanego zadania: ---
Treść zadania:
Husky przemierzał polanę w poszukiwaniu pewnej Samicy. - Sophie. - zawołał, gdy ujrzał pośród innych członków poszukiwaną Samicę. - Zgłaszałaś się ostatnio jako kandydat na Dowódcę Wsparcia Stadnego. Wraz z Leną postanowiliśmy Ciebie sprawdzić, ze względu na ostatnie wydarzenia. Jak już z pewnością wiesz, na nasze tereny trafiło przypadkowo pięcioro obcych szczeniąt z sojuszniczego Stada. Nim nasz zwiadowca dotrze do nich z informacją i nim opiekunowie szczeniąt zjawią się po nie, minie jeszcze kilka dni, więc musimy zadbać o ich bezpieczeństwo. Nie zapomnij, że sami mamy na głowie 10 naszych szczeniąt, co daje w sumie 15 szczeniąt  na 4 opiekunów w Stadzie. Będziecie mieli ciężki orzech do zgryzienia, ale musicie sobie poradzić. Twoim zadaniem będzie organizacja opieki nad szczeniętami, nadanie zadań innym opiekunom oraz nadzorowanie całości akcji. 

W miarę ważne elementy (myślę, że to może Ci pomóc): moim zdaniem powinnaś napisać opowiadanie o zapoznaniu się z obcymi szczeniętami, rozmowie z innymi opiekunami, podjęcie taktyki i nadzór. Dla utrudnienia dodam, że: jedno obce szczenie jest wstydliwe i nieśmiałe, jedno wredne i nieufne, jedno roztrzepane, nadpobudliwe i pakuje się w wieczne kłopoty, czwarte uwielbia dokuczać i się rządzić, a piąte jest w miarę normalne.



Kategoria: HI
Stanowisko: Wojownik
Kto napisał: Sathana
Dla kogo zadanie: Volturi
Link do wykonanego zadania: (klik)
Treść zadania:
Ostatnio w naszych lasach widuję coraz więcej obcych postaci. Bywają to różnorodne czteronogi, jednakże w większej mierze natrafiałam na wilki oraz lisy. Wprawdzie pierwotnie myślałam, iż mamy nowego sąsiada – jednakże żadne z nich nie chciało rozmawiać. Za każdym razem uciekało przede mną, przed zwiadowcami. Zaczęło mnie to nurtować, a więc wybyłam na dłuższą podróż, by dowiedzieć się czegoś więcej. Na terenach Stada nic nie znalazłam – co innego za knieją na wschodzie, gdzie nasze terytorium ma już swoją granicę. Stado zróżnicowane gatunkowo zajęło tamtejszy teren i z tego, co się dowiedziałam, szpiegowali nas, by zaatakować i przejąć tereny. Co dalej? Kilka dni później znaleźli się na naszych terenach. Nie chcą dyskutować, a walczyć. Twoim zadaniem będzie pozbycie się natręta z naszych ziem. Nie chcą pokojowego rozwiązania – przegonimy ich siłą. Powodzenia.



Kategoria: HI
Stanowisko: Zwiadowca i Skrytobójca
Kto napisał: Sathana
Dla kogo zadanie: Justa
Link do wykonanego zadania: ---
Treść zadania:
Dla ułatwienia zdecydowałam powiązać twoje zadania, Justo. Dla ułatwienia i mojego, i twojego. Coraz częściej widuję dwójkę wilków w okoli naszych terenów, raz także wkroczyli w knieję. Na mój widok uciekali, jednak nie wyczułam wcale, by byli przestraszeni. Zaczęło to robić się podejrzane – ale nie potrafię nic zrobić. W jakiś sposób chroni ich magia, przez co jestem bezsilna, by choćby ich zatrzymać i porozmawiać. Sęk zaś w tym, iż podbierają nam zwierzynę i kilkakrotnie członkowie naszego Stada powrócili z polowania czy wyprawy ciężko poranieni. Z tego co wiem, należą do pewnego stada w pobliżu nas. Wywnioskowałam zaś, że, zostali tu wysłani celowo – z tego wynika, iż nas sabotażują. Twoim pierwszym zadaniem będzie potwierdzenie moich konkluzji i przez najbliższe dni patrolowanie terenów SPS. Jeśli się odczepią – twoje zadanie skończone. Jeśli nie, masz się ich pozbyć. Po cichu. Po tym mogą wysłać do nas kolejnych swoich – dlatego miej się na baczności i pilnuj dalej terenów. Jeśli przez tydzień będzie spokojnie, twoje zadanie będzie zakończone i zaliczone. A więc, powodzenia.


Kategoria: HI
Stanowisko: Skrytobójca
Kto napisał: Sathana
Dla kogo zadanie: Nukri
Link do wykonanego zadania: (klik)
Treść zadania:
Nadchodzi zagrożenie. Nie jest jakkolwiek wielkie, jednakże konieczne jest uspokoić sytuację. Z dalekich stron naciera na nas obca wataha, która z nieznanych powodów, chce zabić naszą Alphę. Z moich obserwacji wynika, iż ich zgranie jest znikome – jakby ich przywódca jedynie zmuszał swoje stado do zrobienia tego, co im każe. Wydaje się, że jedynie on ma do nas jakąś urazę. Myślę, iż jeśli pozbędziemy się jego, to reszta rozpierzchnie się i zaprzestaną ataku – jeśli nie, postaramy się z nimi dogadać. Bez ich przywódcy będzie to o wiele prościej zrobić. Do ich przybycia zostały dwie doby, o ile dobrze czas wymierzyłam. Twoim zadaniem będzie więc dotarcie do nich, nim zbytnio się zbliżą i zlikwidowanie ich przywódcy tak, by jego wataha nie była niczego świadoma. Upewnisz ich w myśli, iż zrezygnował on ze swych planów i odszedł swoimi ścieżkami. Po usłyszeniu czegoś takiego, powinni zrezygnować z dalszej podróży. Powodzenia.


Kategoria: HI
Stanowisko: Skrytobójca
Kto napisał: Sathana
Dla kogo zadanie: Kanade
Link do wykonanego zadania: (klik)
Treść zadania:
Twoje zadanie dotyczy naszego sojusznika. Wilcza wataha, która leży wiele kilometrów na północ od naszych terenów. Musisz się tam wybrać. Dotarły do nas wieści od ich Alphy, iż posiadają w swoich szeregach szpiega z wrogiego stada, przez którego nie mogą swoich planów ukryć w tajemnicy przed nieprzyjacielem. Nie spodobało mi się to. O szpiegu jednakże wie sama ich przywódczyni – nie może nikomu powiedzieć o sowich podejrzeniach, bowiem nie jest pewna, kto jest ów pijawą. Zmuszona była więc poprosić o pomoc z zewnątrz. Twoim zadaniem więc będzie dotarcie na ich terytorium, niby jedynie w odwiedziny. Z Alphą zawsze możesz tam dogadać się na temat szpiega i z pewnością da ci wolną łapę, by go zabić. Jednakże obie wątpimy, by innym członkom spodobało się podobne wyjście. Dlatego muszą zostać upewnieni w fakcie, iż ów osobnik zaginął. Masz się do nich wybrać, a następnie odnaleźć i zlikwidować szpiega. Pamiętaj jednak, że nikt, oprócz tych, co już plan ów znają, nie może się dowiedzieć, co się naprawdę stało z tą osobą. A więc, życzę ci powodzenia.



Kategoria: HI
Stanowisko: Zwiadowca
Kto napisał: Nack
Dla kogo zadanie: Bruder
Link do wykonanego zadania: ---
Treść zadania:
Głównym zadaniem zwiadowcy jest pozyskiwanie i gromadzenie wszelakich informacji na określony temat, które zostaną spożytkowane dla dobra całego stada. Marnujemy zbyt wiele energii i czasu na okrążanie naszych północnych terenów bogatych w cenne surowce, które są niezbędne podczas wytwarzania medykamentów. Jak wiadomo ta częśc stada jest zazwyczaj omijana szerokim łukiem ze względu na niebezpieczeństwa, które czyhają na każdym kroku. Twoim zadaniem będzie znalezienie i wyznaczenie bezpiecznej i krótszej niż dotychczas trasy na szczyt. Pamiętaj, że w lasach możesz spotkać się ze zwierzętami zbudzonymi z wiosennego snu oraz z ludźmi, których obecnośc była tam wielokrotnie notowana przez członków stada. Życzymy powodzenia.



Kategoria: HI
Stanowisko: Obrońca Alphy
Kto napisał: Nack
Dla kogo zadanie: Sathana
Link do wykonanego zadania: (klik)
Treść zadania:
Udało nam się nawiązać nić porozumienia ze stadem mniejszych czworonogów - kojotów. Nasi sojusznicy zgodzili się na przeprowadzenie prostego handlu wymiennego pomiędzy naszymi stadami. Brakuje nam wielu ziół, które porastają tylko skaliste tereny zamieszkałe przez te futrzaste stworzenia. Mimo uległości z ich strony nie zezwolili na udział w wyprawie zielarza ani wojowników, ze strachu przed potężnymi gabarytami tych osobników. Nalegali by w 'misji' wzięła udział sama Alpha w obecności tylko jednego obrońcy, przez co czuliby się dodatkowo zaszczyceni. Niestety Lena ma teraz nawał obowiązków, więc do tego zadania został przydzielony Jej męski potomek. Twoją rolą będzie eskortowanie go od początku do końca wyprawy, pamiętaj by zapewnić mu odpowiednie schronienie i pożywienie. Do Twojej dyspozycji zostanie przydzielonych kilku wojowników, którzy jednak zostaną w bezpiecznym dystansie na linii granicznej. Życzymy powodzenia.


Kategoria: HI
Stanowisko: Obrońca Bethy
Kto napisał: Sathana
Dla kogo zadanie: Bruder
Link do wykonanego zadania: ---
Treść zadania:
Zaginęła córka Sathany, Desiree. Wyruszywszy na samotną wędrówkę, nie powracała z niej już któryś dzień. Wszyscy, wraz z jej przybraną matką oraz partnerem, Jeremiah'em zaczęli się martwić. Sathana nie jest w pełni sił po wykonaniu ostatnich zadań, aby móc wyruszyć, poza tym każdy ma swoje obowiązki. Twoim zadaniem będzie wyruszyć na wyprawę poszukiwawczą, odnaleźć Desiree i sprowadzić ją z powrotem na polanę. Jedyne, co wiadomo, to, że ostatni jej trop odnaleziono za pasmem górskim. Wyprawa więc prosta nie będzie, a suczka nie wiadomo, czy jest w ogóle żywa. Powodzenia. 


Kategoria: HI
Stanowisko: Myśliwy
Kto napisał: Sathana
Dla kogo zadanie: Lorens
Link do wykonanego zadania: (klik)
Treść zadania:
 Dość niespodziewanie zwiadowcy zaalarmowali Stado o braku zwierzyny łownej. Gwarno było przez kilka dobrych dni, podczas których potwierdzono spostrzeżenia patrolu i wszczęto natychmiastowe poszukiwania terenów obfitych w zwierzynę a także wyprawy, które miały sprawdzić, jak, gdzie i dlaczego zwierzęta zniknęły z naszych terytoriów. To jednak nic nie dawało, a członkowie byli coraz słabsi, brakowało im bowiem pożywienia. W sumie w danych chwilach niewiele osób jeszcze trzeźwo myślało; w tym Sathana, która powierzyła Ci zadanie, byś odnalazł powód zniknięcia zwierzyny oraz sprowadził ją z powrotem na nasze tereny i pomóż wykarmić głodne Stado.


Kategoria: HI
Stanowisko: Obrońca Bethy
Kto napisał: Sathana
Dla kogo zadanie: Desiree
Link do wykonanego zadania: ---
Treść zadania:
 Para Betha, Ravel i Sathana to twoja rodzina, twoi rodzice, którzy jednak nie są wszechmocni i czasem potrafią się nawet.. zgubić. Jednak nie, na pewno tak po prostu się nie zgubili. Wybrali się na zwykłą, niedługą wyprawę, jednakże przedłużyła się ona już o cały tydzień. Wszyscy zaczęli odchodzić od zmysłów. W końcu jednak podjęto jakieś działania - przecież trzeba było odnaleźć Ravel'a oraz ciężarną Sathanę, prawda? I to ty zostałaś wyznaczona przez Lenę, by to zadanie wykonać. Odnaleźć ich oboje, a następnie bezpiecznie sprowadzić na polanę Stada. Z relacji zwiadowców i tropicieli, ich ślad urywał się w górach, w pobliżu źródła rzeki. Musieli odejść więc dość daleko...

Kategoria: SG
Stanowisko: Najwyższy Mag
Kto napisał: Lorens
Dla kogo zadanie: Sathana
Link do wykonanego zadania: ---
Treść zadania:
 W czasie swojej ostatniej misji wilk spotkał nieznanego sobie osobnika. Lisia postać okradała Stado ze zwierzyny i choć Lorens odebrał już naszą należność, nieznajomy nadal grasuje w okolicy. Co więcej podobno można odnaleźć niepokojące znaki, jakby wypalone na pniach poszczególnych drzew. Na stado padł cień grozy. Nikt nie wie kim dziwak jest i co gorsza jak duża jest jego magiczna moc. Po długich rozmyśleniach basior zdecydował się zwrócić z prośbą do Ciebie. Musisz odnaleźć nieobliczalnego maga i odkryć wszystkie jego tajemnice. Dowiedz się czy stanowi dla jakiekolwiek zagrożenie i w razie czego zrób wszystko by nas ochronić. Pamiętaj, że liczy się dobro Stada. 
Kategoria: HI
Stanowisko: Obrońca Delthy
Kto napisał: Sathana
Dla kogo zadanie: Ragnar
Link do wykonanego zadania: (klik)
Treść zadania:
 Pewnej nocy, gdy wszyscy sobie smacznie spali, potomstwo naszej Pary Deltha, Nilay oraz Chacha, zostali uprowadzeni. Gdy Chaps i Nukri zauważyli brak swoich pociech z rana, zaczęli odchodzić od zmysłów. Nikt ze Stada bowiem nie widział ich od wieczora ubiegłego dnia, gdy to kładli się do snu wraz z rodzicami. Gdy poprosili Stado o pomoc, zgłosiłeś się jako ochotnik. Po zbadaniu jaskini Pary Deltha, odkryłeś, że ktoś jeszcze niedawno w niej był, nie był to jednak znany zapach. Do wszystkich więc dotarło, iż szczenięta zostały porwane - przez kogo, dlaczego i co się stanie dalej? Wszystko leży w twoich łapach. Twoim zadaniem jest odnaleźć Nilay'a i Chachę i przyprowadzić ich całych i zdrowych z powrotem do Stada. Powodzenia!

Wojna cz.3 [Nack]

Wybaczcie, że dopiero teraz  i trochę denne ale pisałem to prawie o 3 w nocy a chciałem mieć już za sobą. Nie zwracać uwagi na błędy i przepraszam jeśli przedstawiłem, którąś z postaci w "złym świetle".

...
Osoby występujące: Cheese, Terra, Sasha, Nack

      Samiec pierwszy raz od niepamiętnego czasu wybrał się na długi spacer, chcąc sam na sam pobić się z myślami. Z każdym krokiem dręczyły go inne psychiczne zmory, chcąc zarówno zmotywować jak i zmartwić huskyego. Ten tydzień minął tak szybko, tyle rzeczy było do zrobienia i tyle spraw, które wymagały zakończenia. Pochylił łba by żwawiej przedzierać się przez niskie oszycie leśnej gęstwiny otaczającej go niemal z każdej możliwej strony. Czuł jak gałęzie muskają Jego ciało a szpic uszu ociera się o pąkujące krzewy. Cisza, która ogarnęła każdy skrawek polany była kojącym balsamem dla Jego zmęczonej ciągłą bieganiną duszy. Ostatni zakręt i będzie w domu, położy się  na chłodnej skale by w ciszy wtulić nos w kłąb ukochanej. Uśmiechnął się do swoich myśli spoglądając w zachmurzone nocne niebo.
     Było za pięknie, kolejny krok przyniósł mu nieoczekiwaną niespodziankę w postaci wuja Sera, który prawie brutalnie zdeptał mi wizje spokojnego wieczoru.
Dobry Nack - uśmiechnął się. Zawsze się uśmiecha. Świat by się walił i palił a Ser zawsze będzie uśmiechnięty, czasami zastanawiał się czym Sasha go faszeruje, może specjalne specyfiki do obiadu.
Witaj - odpowiedział spokojnym tonem nie ukrywając jednak swojego zdziwienia, byli w środku lasu w środku nocy, było pewne że wujaszek ma do niego jakąś sprawę. Pożegnał się z przyjemnym snem, wiedział że obowiązki wzywają, uniósł zatem kufę do góry czekając na tą mniej przyjemną część do, której samiec miał właśnie dążyć.
      Po krótkim wyjaśnieniu Nack szedł za pstrym owczarkiem nie bardzo rozumiejąc co ma zrobić.
 - Czyli Salem przyprowadził sobie jakąś samicę i ja mam ją wyleczyć? - nie ukrywał rozbawienia, poskładał sobie całość z niezbyt dobrze sformułowanych fragmentów.
- To nie jakaś tam samica tylko należy do stada, który jest naszym sojusznikiem - trach, teraz to miało już jakiś sens,  zbyt krótkie wyjaśnienie i Nack miał już niezłą wizję Salema na podryw, ten pies miał pomysły nie z tej ziemi, nigdy nie wiadomo co przyszło mu do łba w danej chwili.
       Serek przyprowadził huskyego pod jaskinie, w której znajdowała się ranna wraz z narzeczoną wcześniej wymienionego. Dalmatynka cicho przemawiała do towarzyszki, mimo że ta z kolei wydawała się niezbyt skora do rozmów,  ciężko było orzec czy kontaktuje czy tak naprawdę w dziwnej agonii mruczy pod nosem. Jedno spojrzenie wystarczyło by określić stan wilczycy na - bardzo kiepski a drugie by z aprobatą pochwalić poczynania Serka jako zielarza, który doskonale opatrzył rany i wykonał specjalne lecznicze maści.  Siwy przywitał się z plamistą samką i podchodząc bliżej przyłożył chłodną truflę do karku ledwo przytomnej Terry, której imię zdążył poznać od kropkowanej, która prawie ze  wszystkimi szczegółami zdążyła opowiedzieć wszystko czego się dowiedziała.
Serek musisz mi pomóc - zakomenderował po czym z ulgą przyznał, że wilczyca zemdlała, nie chciał wykonywać niczego na tzw. "żywca" wiedząc z jakim bólem może się to wiązać.
      W pierwszej kolejności sprawdził stan ogólny rannej, wszystkie powierzchniowe rany zostały już dobrze opatrzone zanim tu przybył, tylko jedna przykuła uwagę huskyego. Mimo wielu ran nie były one tak poważne by doprowadzić kogoś do takiego stanu i nie wymagały natychmiastowej interwencji. Tylko ta jedna, ta której się przyglądał miała dziwnie równą krawędź i mimo wąskiego światła była dość głęboka. Przypominała cięcie krótkim nożem nie zaś pazurem czy kłem, po dokładniejszym wyniuchaniu dało się wyczuć oprócz woni krwi coś jeszcze, zarówno odurzającego jak i odpychającego zarazem, coś z czym często przychodzi spotykać się podczas wędrowaniu na łąkach czy polach. Uniósł triumfalnie łba odwracając spojrzenie na cały barek medykamentów tak starannie zbieranych i oznaczonych przez przybranego wuja. Po odnalezieniu i krótkiej instrukcji skrzydłowgo, Nack związał łapę rannej na wysokości ramienia kawałkiem materiału i delikatnie naciskając w okolicach rany  wykorzystał płynny lek by wprowadzić go do środka rany, uważał przy tym by nie przesadzić z ilością by jeszcze bardziej nie zaszkodzić i tak ledwo żyjącemu sojusznikowi. Widząc zdziwione spojrzenie wuja przysiadł na zadzie nie przestając uciskać rany blisko Jej gładkiej krawędzi.
 - Jad - wyjaśnił czując się zobowiązany do wytłumaczenia co właśnie zrobił.
 - Wiesz jak działa jad węża? Atakuje połączenia między odbiornikami w naszym organiźmie odpowiedzialnymi za przesyłanie niektórych informacji - starał się to wytłumaczyć  jak krowie na granicy, jednak sam wszystkiego nauczył się głównie z doświadczenia i z wypraw, które zdążył przebyć podczas swego krótkiego życia.
 - Przez niego upośledzone zostają niektóre czynności jak oddychanie - odwrócił się do Sashy
 - Dzięki Tobie dowiedziałem się, że nie mogła się wysłowić i miała problemy ze złapaniem oddechu, przy niewielkich ranach jest to podejrzane - odsunął lek dziękując przy tym kolorowej rodzince.
 - Podałem Jej antytoksyne, czyli coś co zneutralizuje jad, sprawi że się rozpuści by organizm mógł go wydalić - uśmiechnął się wierząc,że wyjaśnił to w dość prosty sposób. Po chwili jednak położył uszy po sobie zdając sobie sprawę z umiejętności jakie posiada wróg
- Najprawdopodobniej posługują się zatrutymi szponami wykorzystując przy tym kobry - niezadowolony, że się rozgadał kontynuuował opatrywanie rany w ciszy, którą przerwała o dziwo sama poszkodowana uchylając lekko powieki.
Te stada są magiczne.. potrafią używać magii znają wiele sztuczek - psowate musiały nieźle nachylić uszu by dosłyszeć pojedyńcze słowa wymawiane przez Terre.
Magiczne? To ja wysiadam drogie Panie i ty Seru, moje zdolności tak daleko nie sięgają - odsunął się pomagając wilczycy przybrać wygodniejszą pozycje. Informacja zmartwiła wszystkich, każdy z zebranych wiedział o magii tyle co nic, zatem pyski nieco spochmurniały na co Nack odpowiedział sarkazmem jak to zwykł robić w podobnych sytuacjach
Co się zamartwiacie? Pewnie istnieje jakaś super magiczna ochronna roślinka, która zje te wszystkie magiczne wilki - przewrócił oczami chcąc jeszcze bardziej zaakcentować swojes łowa. Wtem Ser wstał jak poparzony donośnie ogłaszając swoją nowinę.
-TAKA ROŚLINA JEST! Może nie do końca taka - zaśmiał się.
-Potrafi osłaniać, jest jakby barierą i co najlepsze ja wiem jak wygląda! - prawie nie skakał w miejscu z ekscytacji dumnie wypinając pierś.
-Nigdzie nie ide - zapowiedział od razu husky bojąc się, że zaraz będzie zmuszony opuścić ciepłe siedzisko by wybrać się w jakieś homoniewiadomo skalisto-góro-wichro-podobne miejsca
I tak nie możesz opuścić terenów, masz swoje obowiązki trzeba poprosić Tashe jest zwiadowcą, to jej rola - zaśmiała się dalmatynka, widząc niechętną minę wdzięcznego towarzysza.
- To ja zaraz do niej lece!  - powiedział Seru i jak powiedział tak uczynił biegnąc przed siebie ile sił w nogach piechurowi starczyło. A to czy wybierze się z Tashą czy nie, dowiecie się w następnej niepowtarzalnej części. Tasha oddaje pałeczkę. Wszystko zgodnie ze wskazówkami Rebekah.

The Diary of Zoe cz.1 [Luffiera]

Witam wszystkich. Dziś postanowiłam odwiedzić Was z kolejnym opowiadaniem. Moje ostatnie wypociny uzyskały całkiem pozytywną reakcję, toteż stwierdziłam, że znów coś Wam przedstawię. Tym razem będzie to opowiadanie w częściach i raczej nie będzie dotyczyło tematyki miłosnej, chociaż pewnie w niektórych momentach się ona pojawi, lecz oczywiście bez przesadyzmu. Nie planuję jakiejś systematyczności z pisaniem, po prostu gdy znajdę chwilę, to wstawię kolejną część. Postanowiłam, że odnowię trochę opowiadanie, które pisałam jakieś trzy lata temu, jak nie cztery. Dotyczyło one wilków, aczkolwiek jak wiadomo, tematyka nie będzie pasowała do tego stada, więc po prostu zmienię stado wilcze, w psią sforę. Zaczynam również od rozdziału drugiego, ponieważ w pierwszym trochę brakło sensu. Także... to chyba tyle ode mnie, zapraszam do czytania i przypominam, że komentarze bardzo motywują. Zwłaszcza, jeśli się jest mną - osobą, która ma bardzo niską samoocenę. Ale nieważne, miłego czytania ^-^

_____________________________________
Gdzieś w odległej krainie, na terenach, o których istnieniu mało kto miał pojęcie, mieszkało psie stado. Sfora nosiła nazwę Stada Anielskich Psów. Nazwa wzięła się od charakterystycznej cechy, którą posiadał każdy członek owego zgromadzenia - jedności, wspólnoty, akceptacji. Każdy z członków przyrównywany był do upadłego anioła, który przeżył ciężkie chwile, lecz dzięki dobroci losu trafił do stada, gdzie spotkał podobnych do siebie bliźnich. Sforze przewodziła suczka rasy Husky Malamute. Była silną, masywną samicą. Nie trzeba było jednak się jej obawiać. Mimo swojej siejącej nieraz postrach posturze, jej serce było równie wielkie, co cała jej reszta. Na imię miała zaś Misha. Była rozsądną przywódczynią, lecz po stracie swojego partnera bardzo się zmieniła. Reszta stada nie zauważała tego, jednakże ona dobrze wiedziała, że od dnia śmierci samca Alpha, nie była już tą samą osobą. Plusem było jednak to, że jej partner zostawił po sobie bardzo ważny świat - potomstwo. Na świat przyszła córka przywódczyni, która w przyszłości miała zastąpić ją w dowodzeniu stadu. 
Będziesz nosiła imię Zoe. Tak właśnie chciał Cię nazwać Twój ojciec, a był on wspaniałym psem - Misha mówiła spokojnie do swojej nowo narodzonej córki, leżąc w grocie. Tuż obok niej stały dwie medyczki, które były świadkami jej porodu. Scena była dosyć wzruszająca. Brakowało tam wyraźnie ojca, który nie doczekał się narodzin Zoe. Zginął w walce, broniąc stado przed niedźwiedziem. Poświęcił swe jedno, jedyne życie, by chronić ich dziesiątki. Był bardzo szanowaną osobistością i jego pamięć na zawsze pozostała w stadzie.
*
http://fc06.deviantart.net/fs71/i/2012/352/a/3/husky_head_tilt_by_sinister_sky-d5ofh2i.jpgMijały miesiące, a Zoe rosła z dnia na dzień. W końcu nadszedł czas jej pierwszych urodzin, a od tego czasu była już całkiem porządną samicą. Doskonale pamiętała swoją pierwszą walkę, oraz suczkę imieniem Sharone, która zginęła podczas niej. Została zabita przez jelenia, gdy próbowała nauczyć młodą samiczkę polowania. Zoe była mimo swego wieku bardzo odpowiedzialna i samodzielna. Dlatego też matka pozwalała jej na samotne spacery po terenach. Zazwyczaj nic specjalnego nie działo się podczas jej przechadzek. Najczęściej wybierała się do lasu, gdzie uwielbiała ganiać za młodymi zającami. Nigdy jednak nie jadła ich mięsa. Były jej ulubionymi zwierzętami i postanowiła, że nigdy, w ciągu całego żywota nie potraktuje jako posiłku żadnego zająca. Tym razem również wybrała się do lasu, lecz w poszukiwaniu posiłku. Nie jadła nic od rana i głód bardzo jej doskwierał.
Matka powiedziała, że przyszła do nas wiosna. A dzisiaj pogoda jak w zimę, chłodno, a i nawet widać zamarzniętą rosę na krzewach! - mówiła do siebie, wędrując wciąż wprost. Wymijała jedynie drzewa, które zjawiały się na jej drodze. W pewnym momencie, na swojej drodze zauważyła zarys obcego psa. Nie widziała go tutaj wcześniej, więc stwierdziła, że musi do niego podejść i zacząć rozmowę. Wolnym, niepewnym krokiem zbliżyła się do samca, przyglądając się mu, podczas gdy ten zajadał się sarnim mięsem.
Tak myślałam, że coś tutaj jesz - Zoe odezwała się, nie spuszczając z niego wzroku. 
Samiec zaś podniósł łeb do góry, spoglądając nań. Nawet nie usłyszał, jak się do niego zbliżała. Oblizał pysk, po czym odpowiedział:
Chcesz może kawałek?
Jeśli mogę, będzie mi bardzo miło - odrzekła, uśmiechając się lekko. Pies nie wyglądał na niebezpiecznego, chyba zwyczajnie się zgubił.
Proszę - powiedział, przysuwając całkiem spory kawałek świeżego mięsa do suczki. - Dopiero co upolowana. Ach, gdzie moje maniery? Jestem Kirsh. 
Zoe. Skąd jesteś? Należysz do jakiegoś stada? - suczka zadała mu pytanie, po czym schyliła się, kiełkami odgryzając kawałek mięsa. Rzeczywiście było całkiem świeże, a co więcej, bardzo dobre. Uwielbiała sarnie mięso, było delikatne i miękkie, a sarny nie były trudnymi przeciwnikami, więc łatwo było je zdobyć. Za moment jednak przysiadła na trawie. Trochę zmęczyła się wędrówką.
- Nie. Jestem sam - Kirsh odpowiedział, przeżuwając kawałek mięsa. Wciąż przyglądał się Zoe, na jego pysku widniał zaś zarys delikatnego uśmiechu. Wyglądał na ciekawskiego i skorego do zabaw psa. Można było to stwierdzić również po jego ślepiach.
Jestem córką Alphy sfory, do której należę. Jeśli chcesz, mogę poprosić ją, żeby Cię do nas przyjęła - Zoe zaproponowała, podnosząc się ze swojego miejsca i machając puchatym ogonem na prawo i lewo. Zdążyła już polubić tego samca, chciała, żeby został w ich stadzie. Poza tym, z pewnością sam długo by sobie nie poradził na tych terenach. Ktoś mógłby go nawet wziąć za szpiega.
http://media-cache-ec0.pinimg.com/236x/59/19/ce/5919ce517dad1258220c83ac81fe44ea.jpgNaprawdę, możesz to zrobić? Byłoby świetnie! - Kirsh odpowiedział entuzjastycznie, podskakując aż w miejscu. 
Zoe bez dłuższego zawahania kiwnęła łbem, po czym zawróciła, biegnąc w kierunku jaskini swojej matki. Jej nowy towarzysz oczywiście podążał tuż za nią. Ekscytacja rozpierała obydwa młode psy, które wyraźnie zdążyły się już polubić. Grota Mishy znajdowała się dosyć daleko od lasu, jednak utrzymując szybkie tempo, oboje znaleźli się tam w mgnieniu oka.
Proszę, mamo, pozwól mu zostać! - Zoe nalegała, wlepiając ślepia w postać swojej matki, która z udawaną niepewnością zerkała na młodego samca.
Hmm... No dobrze, może u nas zostać - powiedziała w końcu, rozwiewając wszystkie wątpliwości obu młodziaków, które poczęły skakać wesoło i śmiać się z wielką radością.
Dziękuję mamo! - Zoe krzyknęła z wielkim entuzjazmem, po czym wraz z Kirsh'em wybiegła z groty, szukając nowych przygód i miejsca do beztroskiej zabawy.



C.D.N

Walentynkowa historia [Luffiera]

Dzieńdoberek. Stwierdziłam, że skoro zaczynają mi się ferie, mam teraz wolną chwilę, a poza tym dziś są Walentynki, to pojawię się z opowiadaniem, coby wprawić troszkę stado w nastrój miłości i tych spraw. Mam nadzieję, że się spodoba, chociaż wspaniałe na pewno nie jest ^^
______________________
Walentynki. Co kojarzy się nam z tym słowem? Z tym świętem? Zapewne słysząc ten jeden wyraz, na myśl przychodzi nam dzień, w którym wszyscy czujemy wszechobecną miłość, obdarzamy uczuciem naszą drugą połówkę, lub dopiero dajemy jej znać, że chcemy, by nią się stała. To przepiękny dzień, wypełniony radością. Niestety, nie dla wszystkich Walentynki są jedynie wesołym świętem.
http://www.dailydogblog.org/storage/valentinesdog.jpg?__SQUARESPACE_CACHEVERSION=1328212653719W pewnej krainie mieszkała pewna suczka. Można było stwierdzić, że była po prostu jedną z wielu innych, które uznawały ową krainę za swój dom. Ona była jednak zupełnie inna. Miała w sobie coś tak wyjątkowego, że każdy pies chciał zdobyć jej serce. Owa suczka miała na imię Eileen. Jej futro było złociste, lśniące, długie i miękkie. Powiewało z gracją na wietrze, z każdym jej krokiem. Oczy jej zaś były błyszczące i pięknie zabarwione, kolorem przypominające najsłodszą czekoladę. Wielu psich kawalerów oddałoby wiele, by ich wzrok choć na chwilę na nich spoczął. Nie tylko wygląd był jednak atutem Eileen. Anioł, nie pies - tak o niej mawiali. Miała dobre serce, zawsze była gotowa pomóc słabszym, wykazać się wyobraźnią i chęcią do wprowadzania pomysłów w życie. Przede wszystkim kochała jednak przyrodę, naturę. Wszystko, co ją otaczało, było dla niej ogromną, piękną tajemnicą, wartą odkrycia i bliższego poznania. Wielu bez zawahania stwierdziłoby, że Eileen jest osóbką zupełnie bez wad, wręcz idealną. Mimo wszystko, mylili się. Samica bowiem miała jedną wadę, której bardzo nie lubiła. Była nią nieśmiałość. Bywały dni, kiedy ta cecha bardzo utrudniała jej życie. Starała się jednak z nią walczyć i wierzyła, że każdy może przezwyciężyć swój strach, jeśli tylko bardzo tego zapragnie.
W końcu nadszedł dzień Walentynek. Cała kraina wypełniona była miłością, nie tylko jako niewidocznym uczuciem, lecz także w postaci ozdób, które wisiały na drzewach. krzewach, psich grotach i w innych zakątkach. Gdzie by nie spojrzeć - miłość nie dawała o sobie zapomnieć i była prawie wszędzie. Jak pewnie można się domyślić, po łąkach i polanach biegało mnóstwo młodych zakochanych, wyznających swe uczucia wybrankom serca, jak i starych wyg, po wielu latach zdecydowanych na poczucie miłości. Widok był przewspaniały, kraina od dawna nie tętniła życiem tak, jak właśnie w dzień Walentynek. Tymczasem, Eileen przesiadywała w swej jaskini. Otulona czerwonym kocem przyozdobionym serduszkami, czytała listy, które zostały już przyniesione przez stadnego listonosza. Karteczek była już całkiem spora gromada, a co jakiś czas znów dochodziło ich więcej. W trakcie tego zajęcia, suczka popijała gorącą czekoladę, którą zrobiła dlań jej przyjaciółka, która swoją drogą od dobrych kilku godzin towarzyszyła jej w czytaniu.
Podasz mi proszę następny list, Senaya? - Eileen poprosiła towarzyszkę, odkładając przeczytaną już kartkę na bok. Wyraz jej pyszczka był dość niepewny, wręcz zakłopotany zaistniałą sytuacją.
Oczywiście, moja droga, proszę! Ten jest od wielbiciela imieniem... Dante - powiedziała psina, uśmiechając się znacząco i podając jej list. Dobrze wiedziała, kim był ten pies. Już od kilku lat, rok w rok próbował zdobyć serce złotowłosej suczki. Ta jednak nie odwzajemniała jego uczuć, podobnie jak i wszystkich wielbicieli, od których dostawała listy i przeróżne prezenty.
Och, on chyba nigdy nie zrozumie, że ja zupełnie nic do niego nie czuję - stwierdziła Eileen, pazurem otwierając kopertę, z której od razu wypadł naszyjnik zrobiony z pereł. Mnóstwo listów zawierało w sobie tego typu podarunki. Wszystko, by przypodobać się suczce. - Droga Eileen. Co roku wyznaję Ci me najszczersze uczucia. Chcę, byś wiedziała, że każde słowo, które kieruję do Ciebie w tym liście, płynie prosto z mego serca - przeczytała pierwsze zdania listu, po czym westchnęła cicho.
Zakochanemu nic nie wytłumaczysz! A zwłaszcza Dantemu, kiedy się przy czymś uprze, nie odpuści za nic! - Senaya powiedziała z rozbawieniem, po czym przysunęła bliżej siebie kubek ze swoją porcją gorącej czekolady, dmuchając nań, by trochę ostygła. 
Wiem, wiem. Po prostu trochę męczy mnie to wszystko, dostaję tyle listów, nie wiem już sama, co mam zrobić - Eileen odłożyła na bok list, zaś naszyjnik położyła na drewnianym stoliku, gdzie leżało już wiele innych, drogocennych prezentów.
Nagle, w jaskini rozległ się dźwięk czyichś kroków. Ktoś wyraźnie zbliżał się do wejścia, które zasłonięte było drewnianą belką, mającą służyć jako drzwi. Tuż po chwili, ktoś zapukał kilkakrotnie.
Ciekawe, kto ma zamiar wpaść do nas z wizytą - Senaya zastanowiła się przez chwilę. Była pewna, że to znów listonosz, niosący dziesiątki listów miłosnych. Jak się jednak po chwili okazało, myliła się. 
Eileen podeszła do drzwi, uchylając je lekko i spoglądając na stojącego przed nią psa. Nie był wysoki, może jedynie kilka centymetrów wyższy od niej samej. Jego futro było szarawe, oczy zaś jakby smutne. Pies trzymał w pysku jedną, czerwoną różę. Suczka zdziwiła się tym widokiem. Nie widziała jeszcze dzisiaj nikogo, kto przyszedłby do niej osobiście. Każdy wyręczał się kimś, kto przekazywał jej listy i upominki.
http://www.puppybandana.co.uk/blog/wp-content/uploads/2014/01/valentines-day-dog-bandanas-300x300.jpgWitaj, co Cię tu sprowadza? - spytała, po czym uśmiechnęła się ciepło do widocznie zmachanego spacerem nieznajomego samca. Nie widziała go wcześniej, być może po prostu go nie zauważała. A może chciał, żeby tak właśnie było?
Witam, pani. Przyszedłem dać pani tę piękną różę, w ramach Walentynkowego prezentu. Nie mam niestety nic więcej, lecz mam nadzieję, że wystarczy - kundel odezwał się po czym ułożył różę tuż przed łapami wciąż zdziwionej całą sytuacją suczki. Eileen była wręcz zachwycona tym maleńkim prezentem. Nie było to nic wielkiego, lecz właśnie to jej zaimponowało. Odwaga nieznajomego. Nie tylko przyszedł do niej we własnej osobie, lecz również nie bał się wręczyć jej jedynie kwiat, podczas, gdy wszyscy inni obdarowywali ją wartościowymi skarbami.
Ależ to najpiękniejszy podarunek jaki dziś dostałam! Mów mi Eileen, a Tobie jak na imię? - psina spytała, przyglądając się mu. Był widocznie zdziwiony jej reakcją, nie spodziewał się, że jego sympatia zareaguje tak pozytywnie na ten gest.
Jake - odpowiedział pies, uśmiechając się i wesoło wymachując puchatym ogonem we wszystkie strony.
A więc, Jake, co powiesz na mały spacer? - suczka o złotej sierści spytała z uśmiechem, po czym podniosła różę, wplatając ją w długie futro. 
Z miłą chęcią się z Tobą wybiorę, Eileen. Czy wodospad to dobry pomysł? - zaproponował, próbując zachować spokój. Wewnątrz jednak był bardzo podekscytowany i szczęśliwy. Dobrze wiedział, że wielu chciałoby teraz być na jego miejscu. W końcu ona zawsze odrzucała propozycje innych, a jemu sama zaproponowała spacer. Coś niesamowitego!
Tuż po tym, pies ruszył przed siebie. Eileen odwróciła się ostatni raz, by zerknąć z szerokim uśmiechem na pysku na zdziwioną Senayę, po czym od razu podążyła przed siebie, by dorównać kroku Jake'owi.
Jak widać, nie liczy się wartość prezentów, które komuś dajemy. Nie liczą się błyskotki, perły, czy poetyckie wyznania. Najważniejsze, to być ze swoją ukochaną osobą, towarzyszyć jej, kiedy tego właśnie potrzebuje najbardziej.

KONIEC.
________________________
No, to by było na tyle. Tym samym pokazuję, że cały czas tutaj jestem, zaglądam i staram się jakoś wykazać.


Wesołych Walentynek!