środa, 23 kwietnia 2014

Złap królika! [Sathana]

 ~*~

            To był dzień, jak co dzień. No bo co mogłoby go wyróżnić? Przebudziła się w południe, tym razem nad wodospadem. Nie, wcale nie sypiała w jaskini. A przynajmniej rzadko się to zdarzało, by kundelka chowała się po grotach. Cóż, bywało, iż zasypiała w środku polowania, spaceru, gdy po prostu dopadało ją zmęczenie, i to tak znienacka. I tym razem było podobnie, po powrocie wieczorem z wyprawy w góry. Ziewnęła przeciągle, podnosząc się z gleby i leniwie przeciągając. Ulokowała wzrok w nieboskłonie, wsłuchując się w szum spadającej wody. Słońce przyjemnie ogrzewało jej grzbiet. Uśmiechnęła się pod nosem – zapowiadał się przyjemny dzień. Ruszyła z wolna w kierunku polany, rozbudzając się przy okazji spaceru. Obcujące tam psy i suczki powitała szerokim uśmiechem i pozdrowieniem, a następnie swoje krok skierowała na brzeg Jeziora Dusz. Tam przysiadła, dumając nad tym, co dziś będzie robić. Nie miała żadnych obowiązków, więc może by odw… niewielkie, ale naprawdę prędkie, białe stworzenie przebiegło, czy raczej, pokicało tuż przed nią, wyrywając kundelkę z zamysłu. Zamrugała oczyma, przez moment wpatrując się w miejsce, gdzie biały zniknął. Wyszczerzyła kłów w szerokim uśmiechu i zaaferowana popędziła w ślad za nim. Zdawałoby się, że był to królik, ale pierwszy raz widziała, by przedstawiciel tego gatunku był równie szybki. Była pewna, że biegnie cały czas jego tropem, jednakże nie widziała go. Zbyt szybko przemykał pomiędzy drzewami i chaszczami. Mogłaby złapać go, dogonić za pomocą magii, jednak nie chciała sobie odbierać zabawy takim uproszczeniem.
            Ale z czasem ciągnąca się pogoń zrobiła się dla kundelki nużąca. Biegła, biegła i biegła już ponad kwadrans przez las, ale dogonić go nie mogła. Poza tym była już zmęczona – z każdym kolejnym krokiem zwalniała coraz bardziej, aż w końcu była niezdolna do kontynuowania gonitwy. Ciężko oddychając usiadła, opierając się bokiem o pień drzewa obok. Poza tym… nie zgubiła przypadkiem już dawno jego śladu? Westchnęła ciężko, naburmuszona. Nie lubiła, gdy coś jej nie wychodziło. Haha, no z pewnością się nie podda! Zaśmiała się sama do siebie, jednakże zaraz jej entuzjazm ponownie przygasł. Pytanie, jak znaleźć jednego, małego królika, skoro takich tu w cholerę? Zamyśliła się. Po wystarczającym wypoczynku z wolna ruszyła przed siebie. Jeśli dobrze kojarzyła, ta część lasu i kierunek prowadziły na łąkę… nie przeliczyła się, tam też wyszła, przemierzywszy ostatnie zagajniki. Widok tego miejsca zawsze napawał czarną zachwytem. Z uśmiechem przyjrzała się rozkwitającym łęgom. Po tej cholernej zimie wreszcie będzie mogła znów zobaczyć te morze kwiatów oraz poczuć ich piękne wonie. Ruszyła przed siebie spokojnym krokiem, rozglądając wokół w zadumie.
            - OUCH! – jęknęła, gdy wtem jedna z przednich kończyn w jakiś sposób osunęła jej się w przód. Zaryła dolną częścią łepetyny w glebę, po czym padła całym ciałem na ziemię, czując ból w dolnej szczęce. Otworzyła po krótkiej chwili ślep, bowiem wcześniej je zamknęła, i spojrzała na sprawcę swojego upadku. Zamrugała oczyma w zdumieniu. Jajko..? Podniosła się nieco na przednich łapach, zbliżywszy kufę do znaleziska. Nic nie zrobiła na szczęście, jedynie się o nie potknęła. Zawęszyła obok, a w jej patrzałkach pojawiły się gwiazdki. CZEKOLADA… zaraz… zaraz, zaraz… potrząsnęła łepetyną, przyglądając się jajku nieufnie. Podniosła się na równe łapczydła. Co miałaby robić czekolada tak daleko od ludzkich skupisk? Przecież to człowieki… ludzie ją wytwarzały, więc niby jak? Rozejrzała się wokół, kręcąc się wokół własnej osi. Stanęła w miejscu, gdy ujrzała w trawie, ileś metrów dalej małe, białe stworzenie, które swoimi czerwonymi ślepkami obserwowało suczkę. Następnie przeniosło wzrok na jajko i zastygło w bezruchu. Nim kundelka zorientowała się, co się dzieje, królik znalazł się przy nim i zaczął pchać, byle dalej od Sathany. Suczka zamrugała oczyma, ale w końcu zaśmiała się wesoło, doskakując do niego.
            - He-… - urwała, gdy tamten zaczął zwiewać przed nią. – No ej, nic ci nie zrobię! – burknęła, jednakże nie miała dłużej go ścigać. Przyjrzała się czekoladowemu jajku. Było dla niego takie ważne? Złapała je w kufę i zaczęła biec w drugą stronę. Haha, nie przeliczyła się! Albinos zatrzymał się, patrząc w stronę kundelki. Ruszył za nią! Rozejrzała się wokół w zamyśle, w jaki sposób mogłaby to wykorzystać? Chcia… zahamowała raptownie, bowiem królik pojawił się przed nią, pchając łebkiem w kierunku suczki koszyczek z pisankami. Spojrzał na nią z wyraźną prośbą w oczkach – widocznie chciał odzyskać swoje jajko. Nawet się nad tym nie zastanawiała. Nie była wredna, chciała po prostu się pobawić. Położyła mu je do koszyczka z uśmiechem. Przysiadła na glebie, obserwując go z uśmiechem dłuższą chwilę. Widocznie próbował koszyczek zabrać do swojej nory – ale ledwie potrafił go pchać.
- Pokaż mi, gdzie je zanieść… - zaśmiała się wesoło, łapiąc w pysk rączkę koszyka. Królik widocznie początkowo nie był pewien, czy jej zaufać, czy nie. Ale w końcu ruszył w kierunku swojego legowiska. Tam też schowała jego koszyczek z jajkami i pożegnawszy się z królikiem, ruszyła w drogę powrotną na polanę.

~*~

Ja… ja wiem, ja chyba nie napisałam tego zbytnio zgodnie z zasadami konkursu. Nie miałam już weny. Nie wiedziałam co pisać i wyszło takie coś, nie wiadomo co. XD ale przynajmniej napisałam!

♠ Staha

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz