Jak zwykle kiedy nikogo nie ma na naszej
polance przychodze do swojej jaskini i robie różne rzeczy, sprzątam,
dekoruje wnętrze jak i zbieram nowe potrzebne składniki do mojego
"labolatorium". Ten dzień zapowiadał się spokojnie, miło i przyjemnie.
Zauważyłam, że w słoiku mam coraz mniej proszku mineralnego, który był potrzebny do prawie każdej mikstury czy zaklęcia. Nie pozostało mi nic innego niż pójście nad wodospad i aż do skończenia cierpliwości wydobywać ten magiczny pył. Zabranie wszystkich narzędzie nie było proste. Jak zmieścić łopate, wiardo, słoiki, pipete, line, prowiant do jednej torby?
-No cóż... Trzeba będzie to wszystko targać. -mniejsze rzeczy schowałam do torby, a wiadro i łopate ciągnęłam za sobą długą drogę, aż do wodospadu. Szłam tak kilka kilometrów i w końcu dotarłam. Obwiązałam się liną w pasie i powoli schodziłam trzymając w łapie wszystki rzeczy starając się aby nic nie wypadło. Za taflą wody kryła się bowiem wgłębienie gdzie było proszku pod dostakiem, a po co mi jest ta łopata? Otóż niebieskie drobinki są ukryte w kruchej skale, które nie jest tam łatwo wyciągnąć gdy są wielkości ziarnka piachu. Powoli wyciągałam drobny, magiczny piasek, po kilku godzinach uzbierałam cały słoik.
-Wreszcie! -krzyknęłam z radości. Po długim pakowaniu się i wędrówce w końcu dotarłam do domu. Po drodze miałam wrażenie jakby mnie ktoś śledził, lecz ten ktoś robił to bardzo dobrze, przewidywał moje ruchy, a ja mogłam tylko czekać, aż postać się wyjawi. Pod jaskinią to uczucie minęło, ulżyło mi. Poszłam zanieść słoik na półke. Gdy wróciłam omało nie dostałam zawału, szukając czegoś w torbie chciałam wyjść z jaskini, nie zobaczyłam białego szczeniaka siedzącego przed wejściem, jeszcze kilka króków, a weszłabym w nią.
-Cześć!- mała suczka uśmiechnęła się i powiedziała melodyjnym głosem. To ją uratowało od przewrócenia przeze mnie, a mnie od utraty przytomności gdybym na nią wpadła.
Na początku nie wiedziałam kim jest mała suczka ale po kilku sekundach zaczęło mi coś świtać. Tak! To moja kuzynka! Nie wierze! Te słowa przeleciały mi przez myśl gdy szeroko się do niej uśmiechnęłam.
-Bea?! Co ty tu robisz?!-byłam bardzo szczęśliwa, a jednocześnie zdenerwowana na nią. Dobrze jest zobaczyć kogoś z rodziny kiedy od wielu lat nie ma się z nią kontaktów. Dobrze, że mój ptak opowiadał mi o mojej rodzinie bo tak to bym jej nie poznała.
-No jak to co tu robie? Odwiedzam cię, musze zwiedzieć mój przyszły dom skoro będe musiała tu zamieszkać co nie?- suczka zaczęła się rozglądać po jaskini.
-Zaraz, zaraz... Jak to zamieszkać?! Nie ma mowy! Musisz wracać do domu! Natychmiast!- nieco zdenerwowana zatrzymałam suczke i usiadłam naprzeciw niej.
Kiedy zostałaś mi tylko ty! Widziałam na własnych oczach jak wilki walczą z resztą rodziny, dużo się ukryło ale zaraz wilki ich wywęszyły i... Ehhh... Ja zdołałam uciec prawdopodobnie jako jedyna przeżyłam.- ze smutkiem w oczach opowiedziała co się stało.
-Ale przecież to bardzo daleko! Jak udało ci się dotrzeć aż tu?!- ze zdziwieniem patrzyłam na dzielną i waleczną sunie.
-Przy życiu trzymała mnie nadzieja iż ty pokażesz mi życie i dokończysz starania mojej mamy abym wyrosła na dobrą suczke.-uśmiechnęła się, a mi napłynęła łza do oka.
-Bea... Oczywiście, że się tobą zaopiekuje... Tylko pamiętaj! Mam zasady i... niespodzianke! Otóż nie jestem sama na tych terenach, te lasy, góry i polany należą do stada, w którym czuje się jak członek rodziny. Tu jest mój dom... Twój oczywiście też.-uśmiechnęłam się.
-Nirv! Naprawde? Dziękuje ci!-mała przytuliła mnie mocno, szczerze mówiąc tak naprawde nie znałam jej osobiście, Azura zawsze pomijała opowiadanie o jej charakterze nie wiem dlaczego...
_________________________________________________________________________________________
Podsumowanie:
Imie: Beatris
Płeć: suczka
Wiek: 4 miesiące
Charakter: Jest nadzwyczaj energiczna, czasem zachowuje się jak po wypiciu 5 mocnych kaw, ciekawska, wścibska, czasem wredna. Raczej woli słuchać samej siebie. Odważna i nieulękła. Nieustępliwa i cierpliwa. Uwielbia przygody i to ją zachęca do ryzyka z którego często trzeba ją ratować.
Zainteresowania: Wszystko, jednego dnia może zajmować się badaniem zwierząt, a następnego być detektywem.
Wygląd: 1 l 2 l 3 l 4 (do galeri)
Rodzina: Nirvena-kuzynka
Kto by się chciał wcielić w taką żywiołową sunie?
Zauważyłam, że w słoiku mam coraz mniej proszku mineralnego, który był potrzebny do prawie każdej mikstury czy zaklęcia. Nie pozostało mi nic innego niż pójście nad wodospad i aż do skończenia cierpliwości wydobywać ten magiczny pył. Zabranie wszystkich narzędzie nie było proste. Jak zmieścić łopate, wiardo, słoiki, pipete, line, prowiant do jednej torby?
-No cóż... Trzeba będzie to wszystko targać. -mniejsze rzeczy schowałam do torby, a wiadro i łopate ciągnęłam za sobą długą drogę, aż do wodospadu. Szłam tak kilka kilometrów i w końcu dotarłam. Obwiązałam się liną w pasie i powoli schodziłam trzymając w łapie wszystki rzeczy starając się aby nic nie wypadło. Za taflą wody kryła się bowiem wgłębienie gdzie było proszku pod dostakiem, a po co mi jest ta łopata? Otóż niebieskie drobinki są ukryte w kruchej skale, które nie jest tam łatwo wyciągnąć gdy są wielkości ziarnka piachu. Powoli wyciągałam drobny, magiczny piasek, po kilku godzinach uzbierałam cały słoik.
-Wreszcie! -krzyknęłam z radości. Po długim pakowaniu się i wędrówce w końcu dotarłam do domu. Po drodze miałam wrażenie jakby mnie ktoś śledził, lecz ten ktoś robił to bardzo dobrze, przewidywał moje ruchy, a ja mogłam tylko czekać, aż postać się wyjawi. Pod jaskinią to uczucie minęło, ulżyło mi. Poszłam zanieść słoik na półke. Gdy wróciłam omało nie dostałam zawału, szukając czegoś w torbie chciałam wyjść z jaskini, nie zobaczyłam białego szczeniaka siedzącego przed wejściem, jeszcze kilka króków, a weszłabym w nią.
-Cześć!- mała suczka uśmiechnęła się i powiedziała melodyjnym głosem. To ją uratowało od przewrócenia przeze mnie, a mnie od utraty przytomności gdybym na nią wpadła.
Na początku nie wiedziałam kim jest mała suczka ale po kilku sekundach zaczęło mi coś świtać. Tak! To moja kuzynka! Nie wierze! Te słowa przeleciały mi przez myśl gdy szeroko się do niej uśmiechnęłam.
-Bea?! Co ty tu robisz?!-byłam bardzo szczęśliwa, a jednocześnie zdenerwowana na nią. Dobrze jest zobaczyć kogoś z rodziny kiedy od wielu lat nie ma się z nią kontaktów. Dobrze, że mój ptak opowiadał mi o mojej rodzinie bo tak to bym jej nie poznała.
-No jak to co tu robie? Odwiedzam cię, musze zwiedzieć mój przyszły dom skoro będe musiała tu zamieszkać co nie?- suczka zaczęła się rozglądać po jaskini.
-Zaraz, zaraz... Jak to zamieszkać?! Nie ma mowy! Musisz wracać do domu! Natychmiast!- nieco zdenerwowana zatrzymałam suczke i usiadłam naprzeciw niej.
Kiedy zostałaś mi tylko ty! Widziałam na własnych oczach jak wilki walczą z resztą rodziny, dużo się ukryło ale zaraz wilki ich wywęszyły i... Ehhh... Ja zdołałam uciec prawdopodobnie jako jedyna przeżyłam.- ze smutkiem w oczach opowiedziała co się stało.
-Ale przecież to bardzo daleko! Jak udało ci się dotrzeć aż tu?!- ze zdziwieniem patrzyłam na dzielną i waleczną sunie.
-Przy życiu trzymała mnie nadzieja iż ty pokażesz mi życie i dokończysz starania mojej mamy abym wyrosła na dobrą suczke.-uśmiechnęła się, a mi napłynęła łza do oka.
-Bea... Oczywiście, że się tobą zaopiekuje... Tylko pamiętaj! Mam zasady i... niespodzianke! Otóż nie jestem sama na tych terenach, te lasy, góry i polany należą do stada, w którym czuje się jak członek rodziny. Tu jest mój dom... Twój oczywiście też.-uśmiechnęłam się.
-Nirv! Naprawde? Dziękuje ci!-mała przytuliła mnie mocno, szczerze mówiąc tak naprawde nie znałam jej osobiście, Azura zawsze pomijała opowiadanie o jej charakterze nie wiem dlaczego...
_________________________________________________________________________________________
Podsumowanie:
Imie: Beatris
Płeć: suczka
Wiek: 4 miesiące
Charakter: Jest nadzwyczaj energiczna, czasem zachowuje się jak po wypiciu 5 mocnych kaw, ciekawska, wścibska, czasem wredna. Raczej woli słuchać samej siebie. Odważna i nieulękła. Nieustępliwa i cierpliwa. Uwielbia przygody i to ją zachęca do ryzyka z którego często trzeba ją ratować.
Zainteresowania: Wszystko, jednego dnia może zajmować się badaniem zwierząt, a następnego być detektywem.
Wygląd: 1 l 2 l 3 l 4 (do galeri)
Rodzina: Nirvena-kuzynka
Kto by się chciał wcielić w taką żywiołową sunie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz