Opowieść oparta na faktach...
Działo się to niedawno, a mianowicie w te
wakacje, kiedy to niejaki Darek postanowił
wyjechać na kolonie. Znany był z nieznanych
powodów jako Suchar. Z zacieszem na ryju
wsiadł do autobusu. Zajął miejsce przy oknie,
a obok niego zasiadł człek, na którego mówiono
Cichy. Za nim siedzieli Norek i jego kumpel Gumiś,
Krzychu i Mikołaj-kotożerca. Autobus ruszył, a
podniecony Suchar wlepił twarz w jeszcze
zaparowaną szybę. Jechali już dobrą godzinę,
we wnętrzu autobusu panował gwar, a zewsząd
nadlatywały ziarna słonecznika i po podłodze
walały się rozmaite przedmioty. Suchar ziewnął
szeroko, wyjął z kieszeni komórkę i zaczął grać
w Snake'a w starej wersji. Tak minęło kolejne pół
godzin, a kiedy Suchar miał właśnie pobić swój
rekord, nagle poczuł, że natura go wzywa.
Przełknął ślinę, wiedząc, że następny postój
będzie za kilka godzin. Złapał się za brzuch, który
zaburczał przeraźliwie, tak, że Cichy, jego sąsiad,
spojrzał na niego ze strachem. Suchar przestąpił z
nogi na nogę. Niespodziewanie wpadł na pomysł,
który przeraził go w takim stopniu, że po jego plecach
przebiegł dreszcz. Wstał, skręcając się dziwacznie.
"Ta podróż wymaga poświęceń.." - pomyślał. Wiedział,
że już dłużej nie wytrzyma. Poczołgał się więc z ponurym
spojrzeniem przez wąski korytarz autobusu, dążąc do
tzw. Tajemnej Krypty, czyli małego pomieszczenia, w którym
mieściła się niewielka... toaleta. Można było z niej korzystać
tylko w nagłych przypadkach, ale jak sięgam pamięcią, nikt
nigdy nie odważył się tam wejść. Suchar stanął przed drzwiami
i złapał za klamkę....
Co spotka Suchara za drzwiami? Co się z nim stanie?
Z tego Suchar może nie wyjść cało...
...TO BE CONTINUED...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz