czwartek, 16 sierpnia 2012

Zawsze warto jest być psem cz.1

Sila obudziła się dość wcześnie.Było strasznie gorąco więc wyszła na polanę.
Oczywiście nikogo jeszcze nie było.Poszła nad jeziorko napić się wody.
Kiedy zanurzyła pysk w chłodnej wodzie poczuła dziwny,znajomy zapach.
Poszła za nim.Szła trochę w las i wtedy zaczęły też do niej dobiegać
różne dźwięki.Śmiechy.Znała te głosy.Weszła w krzaki i wychyliła lekko pysk.
Nie mogła uwierzyć.Na polanie stała przyczepa a wokół nie bawili się
jej byli właściciele.
Sila chciała się wycofać,ale nadepnęła na coś ostrego.
Wyskoczyła do przodu i wylądowała na polanie.Miała nadzieję że nikt
jej nie zobaczył,ale mała dziewczynka musiała odwrócić do niej wzrok.
-Rózia!-jeszcze to straszne imię jakim obdarzyły ją potworki.
Powoli zaczęli do niej podchodzić cała rodzina,czyli pięć osób.
Zaczęła uciekać.Szybko do niej dotarło że nie może
uciekać w stronę stada.Naraziła by ich.Zawróciła.
Za nią biegł ojciec dzieci i najstarszy syn.
Kiedy przebiegała koło nich poczuła wielki bul,od ogona przechodził po całym kręgosłupie.
Odwróciła lekko głowę i zobaczyła że najstarszy jej właściciel złapał ją za ogon.
Wierzgnęła łapami i lekko zadrapał jego rękę.Uciekała dalej.Coraz dalej od polany.Minęła obóz jej
dawnych właścicieli ale mknęła dalej....
***
*tym czasem na polanie*
Lena chodziła po polanie.Miała zamiar podejść do grających w butelkę
ale podbiegł do niej szczeniak.
-Lena,widziałaś może Silę?-Neld zapytał lekko zdenerwowany.
-Nie.Nie ma jej w jaskini?
-Nie ma anie w jaskini,ani na polanie-oznajmił z niepokojem.
-Cóż.Popytam czy nikt jej nie widział.
Szczeniak skinął głową i odszedł.
Lena szła dalej.Postanowiła że najpierw popyta o Sile.
-Cześć Leiko.Widziałaś gdzieś Sile?-zapytała Bethy.
-Nie,a co?-odpowiedziała zaciekawiona.
-Neld jej szukał.Nigdzie jej nie ma.
-Może zapytamy Werewolfa?
-Czemu jego?-samica Alpha spytała zdziwiona.
-A znasz kogoś innego kto latał za Silą z nożem?
-Racja.Chodźmy.
Leiko i Lena poszły w kierunku grających w butelkę.
Samica Betha chwyciła jednego z psów za ramię i poprowadziła za sobą.
-Co chcesz?-spytał zdenerwowany Were
-Widziałeś Sile?-spytała Lena
-Ostatni raz kiedy próbowała mnie udusić.
-Za co?
-Podobna Sath chcę przez moje wygłupy odejść.Nerwy jej puściły.
-No to mamy problem...-powiedziała Leiko-coś się jej mogło stać.
-Ja tam za nią tęsknić nie będę-oznajmił Werewolf i wrócił do gry w butelkę.
***
Sila nadal biegła.Choć jej byli właściciele już chyba z pół godziny temu odpuścili
sobie łapanie ,,Rózi'' jej nadal się zdawało że słyszy ich za sobą.
Coś gorącego spływało jej z czoła.Kręgosłup nadal bolał jak by się palił.
Łapy były pokaleczone.Jej wzrok tracił ostrość.Nie miała siły wołać o pomoc.
Nawet jeśli,była za daleko...
Co chwila potykała się o korzenie drzew,albo o kamień.
Weszła na pagórek.Zakręciło jej się w głowie.Oparła się o drzewo.
Kręgosłup płonął żywym ogniem.Osunęła się na ziemię.
Widziała już tylko plamki światła.
Usłyszała szelest.Próbowała podnieć głowę ale była za ciężka.Zamknęła oczy.
Poczuła jak coś chwyta ją za kark i unosi do góry.
C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz