niedziela, 27 lipca 2014

Wojna cz. II - Elektrika. [ Zastępstwo za El. ] [Luna]

Na wstępie chciałabym powiedzieć, że nie umiem zbytnio opisywać takich walk a przy okazji rozpisywać się na Bóg wie ile stron, więc proszę o wyrozumienie. Dowiedziałam się całkiem niedawno, więc chciałabym napisać w końcu, bo obiecałam, że zajmę się tym. (Wcielę się w postać El jeśli można.) Miłego czytania!

Treść zadania:

Zostajesz wysłana na przejęty teren, aby obeznać się w sytuacji i zagarnąć jak najwięcej informacji na temat liczności, siły czy też planów wroga. Jest to istotnie, abyśmy dokładniej wiedzieli, z kim mamy do czynienia oraz do dopracowania odpowiedniej strategii. Przy dobrych wiatrach mogłabyś nawet zagadać do jakiegoś członka Psów Nocy i dyskretnie podpytać o ich plany; wcale nie musisz się ujawniać z jakiego pochodzisz stada i kim jesteś. Następnie musimy wspólnie wszcząć przygotowania do ataku czy też ewentualnej obrony przed nieprzyjacielem.

~*~

-Gdzie idziesz El? -Zaciekawiona Fallon spytała swojej siostry widząc, że Border Collie sama do siebie mówi. Elektrika spojrzała ukradkiem na siostrę "wzruszając łapami".
- Muszę udać się w stronę łąki, gdyż doszły mnie słuchy, że ktoś osiedlił się na terenach naszego stada. -Suczka spojrzała ostatni raz na Fallon udając się w tamtym kierunku.
-El? Uważaj na siebie. -Fallon spojrzała jeszcze raz na suczkę po czym poszła w kierunku jaskiń.
Elektrika po drodze obmyślała sobie plan działania. Nie mogła się ujawnić iż jest ze Stada Psich Serc, ale też nie mogła od razu tak pytać ich o plany i zamiary. Musiała być neutralna, przecież była myśliwym, a zarazem otrzymała takie zadanie by pójść i podpytać oraz przyjrzeć się wrogiemu stadu z daleka. W głębi duszy cieszyła się, że była na coś potrzebna. Sunia postanowiła pójść inną drogą, gdyż nie chciała być rozpoznana, bo wiedziała, że wrogowie nie są tacy głupi i by rozpoznali, gdyby szła główną ścieżką prowadzącą na łąkę. W końcu skręciła w boczną ścieżkę znajdując się tym samym na początku rozłożystej łąki. W oddali jeszcze nikogo nie widziała, więc postanowiła iść sobie dalej. Nagle ktoś wyskoczył zza krzaków strasząc tym samym Elektrikę.
-Bu! Kim jesteś? -Mały husky zatrzymał się przed łapami El. Widać, że był pewny siebie i nie bał się obcych.
-Ja? -Suczka zamyśliła się na chwilę.
Przecież nie mogła powiedzieć jak ma naprawdę na imię, więc na poczekaniu wymyśliła sobie jakiś pseudonim.
-Nazywam się Sonny i przybywam z daleka, a Ty?. -Chrząknęła przyglądając się szczeniakowi.
Zdawało się, że szczeniak uwierzył jej.
-Jestem Felix, ze Stada Psów Nocy. -Młody podrapał się za uchem przysiadając obok Niej.
Elektrika nie wiedziała co ma robić, a przecież nie miała zbytnio czasu na jakieś rozmowy czy zabawy, wiedziała, że w każdej chwili ktoś może zaatakować Stado Psich Serc, więc cały czas obmyślała swój plan w głowie. Nie lubiła kłamać, ale w tym przypadku nie miała innego wyjścia. Miała tylko cichą nadzieję, że nie rozpoznają inne psy Jej, jako iż jest ze Stada Psich Serc. Udawała zupełnie kogoś innego, przeciwieństwo El. Niezbyt się Jej to podobało, ale co poradzić. 
-Miło mi Ciebie poznać, a Ty co tak tutaj sam robisz? Skąd jesteś? -Próbowała coś wyciągnąć od małego.
Szczeniak machnął swoim krótkim, szarawym ogonem.
-No my tutaj niedawno zamieszkaliśmy, ale z tego co mi wiadomo to musimy przegonić jakieś psy, a przynajmniej tak mi rodzice powiedzieli. - Pies wyszczerzył swoje białe kiełki w uśmiechu.
-Czy mógłbyś oprowadzić mnie po tych terenach? Być może chciałabym dołączyć do Waszego stada, jednak wolałabym bliżej poznać innych.
-Czemu nie? Wydajesz się taka miła! -Szczeniak podskoczył z radości ciesząc się, że ktoś nowy dołączy do Stada Nocy.
Przedstawicielka rasy Border Collie cały czas szła za małym szczeniakiem rozglądając się na boki. Przecież to wszystko to były tereny Stada Psich Serc, a teraz tutaj tak wszystko pozmieniało się. Powyrywane zostały niektóre krzaczki, trawa podeptana, wszystko wyglądało tu inaczej, tak mroczniej? El chciała uratować stado i nie mogła pozwolić, by obcy panoszyli się i decydowali o dalszych losach terenów Stada Psich Serc. A przecież za łąką było wielkie pasmo górskie, gdzie widziała w oddali leżące dwa psy. Świetnie- pomyślała. W milczeniu szła cały czas obok młodego towarzysza patrząc z przerażeniem. Miała ochotę rozszarpać tego husky'ego, gdyż wiedziała, że wygra z nim walkę , jednak bała się, że zaraz ktoś ze Stada Nocy przybędzie i zaatakuje ją, a z przeszpiegów byłyby nici. Starała uzbroić się w cierpliwość, chociaż naprawdę nie chciała patrzeć na to, jak wrogie psy rządzą się i to nie na swoich terenach. Szczeniak zaprowadził Borderkę do wielkiego dębu, gdzie kończyła się łąka, a tuż obok niego były skały, które rozpoczynały pasma górskie. Pod wielkim drzewem leżała czarna suka, a obok niej wielki masywny basior, który miał kasztanowe ubarwienie. Nie obchodziło zbytnio El jakiej byli rasy, jednak domyślała się, że to były Alphy. Szczeniak od razu podbiegł do czarnej wtulając się w jej miękką sierść. 
-Mamo, tato! Przyprowadziłem moją nową koleżankę. -Pacnął łapą bok czarnej Samki.
Samiec, który leżał obok Czarnej od razu wstał i podszedł do El by ją obwąchać. Usiadł zaraz obok swojej partnerki spoglądając czarnymi ślepiami na Border Collie.
-Kim jesteś i skąd przybywasz? -Spojrzał nieufnie na El.
Elektrika zatrzęsła się, jednak to było raczej niezauważalne. Łapy uginały się, a psy które należały do Stada Nocy zaczęły zbierać się tam gdzie właśnie stała. Zlustrowała każdego psa wzrokiem, krzywiąc się lekko. W końcu przeniosła wzrok na Psa, który przed kilkoma sekundami odezwał się do niej.
-Jestem Sonny i błąkam się z kąta w kąt, spotkałam Felixa, a ten zaprowadził mnie tu. Na razie rozglądam się po terenach. -Powiedziała z lekką nutką ironii. Znając dobre zamiary El, ukłoniłaby się parze Alpha, jednak tutaj zrobiła wyjątek i nie zrobiła tego, bo po co? Przecież to byli wrogowie, nie miała zamiaru płaszczyć się przed nimi, tylko chciała sprawiać wrażenie pewnej siebie i neutralnej wobec tego stada. Musiała dowiedzieć się wszystkiego, dlatego tak też zachowywała się.
-Rozumiem. -Kasztanowy basior powiedział krótko. Wtem odezwał się szczeniak, który najzwyczajniej zdążył już polubić Suczkę.
-Może ona z Nami zostać? Proszę, tato, mamo?! -Szczeniak mówił błagalnym wzrokiem tykając nosa Czarnej.
-Sonny... -Czarna uniosła głowę zerkając na El, przeszła do pozycji siedzącej.
Elektrika uniosła tylko uszy spoglądając pytająco swoimi błękitnymi oczyma na suczkę.
-Wybacz za te maniery... Nazywam się Ellen, a to mój partner Omen. Jeżeli chcesz to możesz u Nas zostać, jednak mamy teraz niezbyt ciekawą sytuację.
Czarna była na tyle tajemnicza, że nie powiedziała dokładnie o co chodzi, jednak El przecież doskonale widziała o czym mówi Ellen. Oczywiście, że chodziło o wojnę ze Stadem Psich Serc. Suczka postanowiła zostać tutaj na góra dwa dni, żeby dokładniej przyjrzeć się owej sytuacji, by móc przekazać swojemu stadu o planach i zamiarach innych.
-Dobrze, miło mi. -Na pyszczku Borderki pojawił się lekki uśmiech. Wiadomo, że z przymusu, ale musiała zrobić dobre wrażenie. Rozejrzała się po psach i przysiadła gdzieś z boku.
Było już dosyć późno, większość psów zasypiało, jednak nie każdy. El postanowiła przejść się by rozprostować kości, natknęła się na jakiegoś psa, którego nie zdążyła poznać.
-Dobry wieczór panienko, a Ty czemu jeszcze nie śpisz? -Zapytał.
El skinęła lekko głową siadając obok.
-Ja? Nie wiem, jestem tu nowa, więc ciężko mi zasnąć. -Powiedziała obojętnie.
-Ja jestem tutaj stróżem, więc patroluję te tereny, by jakiś obcy nie wparował. Wiesz, teraz mamy trochę wrogów. -Odpowiedział.
Border Collie miała teraz świetną okazję by wszystkiego dowiedzieć się na temat tego Stada Nocy jak i planach. Zainteresowana zaczęła zadawać mnóstwo pytań, jednak była przy tym naprawdę ostrożna, gdyż nie chciała by pies wziął ją za jakiegoś szpiega.
-Jakich wrogów? -Zagadnęła.
-Szkoda gadać, ale jest takie jedne dość wielkie stado, a nawet większe od Naszego, które Nas irytuje. Wiesz czemu? Bo nie pozwolili Nam zająć część swoich terenów, tylko od razu pogonili paru Naszych, którzy tam przyszli. Dlatego ogłosiliśmy wojnę i nie powiedzieliśmy im kiedy zaatakujemy ich, a zaatakujemy w najmniej odpowiednim momencie, gdyż oni chytrzy są. Mają tam tyle wojowników i stróży, ale z tego co mi wiadomo to często chodzą grupkami na wyprawy, gdzie mało kto zostaje na terenach i wtedy mamy szanse by zaatakować ich. 
-Więc powiadasz, że chcecie ich zaatakować wtedy kiedy mało kto będzie na polanie ich? A jak nagle zbiegną się psy i przegracie? -Zerknęła ponownie na psa, jednak coś w El gotowało się. Chciała jak najszybciej stamtąd uciec i powiadomić Stado Psich Serc, jednak postanowiła, że zostanie jeszcze jeden dzień, by dowiedzieć się niemalże wszystkiego. 
Basior warknął cicho słysząc słowa suczki.
-Ty myślisz, że jesteśmy tacy słabi? To, że jest Nas około dwunastu to nie znaczy, że jesteśmy gorsi. Mamy stróża i obrońcę stada a reszta to wojownicy. I tyle nam starczy. Już nie raz wygraliśmy takie walki... -Powiedział z dezaprobatą udając obrażonego.
El ponownie zadrżała, jednak już prawie wszystkiego dowiedziała się o Stadzie Nocy, ale wolała jeszcze po szpiegować.
-Rozumiem, ja już pójdę, gdyż chce mi się spać. Dobranoc. -Suczka ruszyła truchtem pod drzewo, przy którym wcześniej siedziała. Potrzebowała chociażby odrobinę snu, by móc na nowo funkcjonować.
Pies odprowadził ją tylko wzrokiem dalej patrolując tereny.

~*~

Nastał kolejny dzień. Ostatni dzień El na przeszpiegach. Wczesnym rankiem obudziła się, widząc że wszystkie psy jedzą śniadanie. Podeszła do nich, by nie być tą gorszą. Przysiadła obok psa z którym dzień wcześniej, późnym wieczorem rozmawiała.
-Dzień dobry Sonny. Może zjesz z Nami? -Wtem odezwała się Alpha Stada Nocy, Ellen.
-Chętnie. -Elektrika od razu oderwała kawałek mięsa i zaczęła przekąszać je obserwując tym samym innych.
-I jak Ci się u Nas podoba Sonny? -Zapytała jakaś suczka, którą El tylko znała z widzenia.
-Bardzo dobrze. -Uśmiechnęła się lekko do niej.
Elektrika starała się zapamiętać wszystkich i wszystko co mówili między sobą, tak by móc później przekazać dla Stada Psich Serc. Postanowiła, że w południe wróci tamtą samą boczną ścieżką, skąd przyszła. Cały czas przysłuchiwała się rozmowom psów. Nie chciała wtrącać się, tylko wszystko zapamiętywała to co oni mówią.
-Wiesz Karen, trzeba w najbliższym czasie w końcu coś zdziałać. Jesteś Dowódcą Wojowników, więc zaprowadź Wojowników wtedy, kiedy Victor wróci z przeszpiegów. On dzisiaj późnym popołudniem pójdzie i powie Nam jaka jest sytuacja. Także tego... -Alpha Stada Nocy mówiła plan działania.
Parę godzin później, kiedy wojownicy wyruszyli na polowanie, a stróż patrolował pasmo górskie, El zaczęła iść boczną ścieżką omijając drzewa. Musiała już wrócić, by zdążyć o wszystkim powiadomić stado. Nagle ktoś ją zaczepił. Usłyszała znajomy głos, no tak... to był młody husky. Jeszcze jego tu brakowało.-Pomyślała.
-Hej , gdzie idziesz? -Szczeniak zapytał merdając ogonkiem.
-Idę się przejść, za niedługo wrócę. -Posłała szczeniakowi lekki uśmiech idąc dalej.
Ten tylko spojrzał na nią i wrócił na łąkę szukając sobie jakiegoś zajęcia. Borderka odetchnęła z ulgą, przyspieszyła nieco kroku, by jak najszybciej wkroczyć na tereny Stada Psich Serc. Kiedy to już ominęła wielkie chaszcze, w końcu znalazła się na głównej polanie. Wszyscy wylegiwali się na słońcu, więc słysząc czyjeś kroki zerknęli w stronę El.
-El wróciłaś! -Krzyknęła uradowana Fallon.
-Słuchajcie mnie wszyscy. -Elektrika powiedziała lekko zdyszana.
Każdy podszedł bliżej El, by wysłuchać jej uważnie, szczególnie Ci, co brali udział w wojnie. El usiadła naprzeciwko każdego.
-Mam nowe wieści. Poszłam tam dwa dni temu, jak dobrze wiecie i dowiedziałam się paru nowych rzeczy. Mianowicie... Stado Nocy liczy sobie dwunastu członków. Wliczając w to oczywiście jednego małego szczeniaka o imieniu Felix. Więc tak. Alpha ich stada nazywa się Ellen i ma czarne umaszczenie, zawsze trzyma się swojego partnera Omena, takiego kasztanowego basiora, który jest wojownikiem. Mają stróża i obrońcę stada. Reszta to wojownicy. Przywódcą wojowników jest niejaka Karen, rasy Doberman.
Wszyscy zamierzają zaatakować stado, wtedy kiedy prawie nikogo nie będzie na głównej polanie. Dzisiaj późnym południem wysyłają szpiega o imieniu Victor, jest mojej rasy, także Choco mam dla Ciebie zadanie na dziś. Musisz uważnie patrolować tereny Stada. Za dużo to nie dowiedziałam się, ale to co najważniejsze to Wam powiedziałam...
-Dzięki El, już się biorę do roboty. -Choco skinął lekko łbem ruszając na patrol.

~*~

Rozpisałam się o.O Przepraszam za wszystkie błędy. Także pałeczkę oddaję dla Choca! Cieszę się, że mogłam w jakikolwiek sposób pomóc przy wojnie i możemy w końcu ruszać dalej. Muszę powiedzieć, że dawno nie pisałam opowiadań, więc chyba to takie najgorsze nie jest? ;3
 Komentarze mile widziane.. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz