wtorek, 10 czerwca 2014

Happy moments do not count, and then complain that happiness is short-lived.-Historia Lucky'go Marley'a [Lucky]

Aza

Był Nowy Rok. Na niebie było widać nie tylko gwiazdy, ale i kolorowe petardy. Ludzie świętowali w swych domach Nowy Rok pijąc szampana i składając życzenia. Niegdyś w Parku Białowieskim mieszkała czarnej maści labradorka imieniem Aza. Choć była bezdomna, porzucona to dzisiejszego dnia była szczęśliwa. Właśnie na świat
wydała piątkę ślicznych i zdrowych szczeniąt w przytulnej norze. Trzy czarne samczyki, jedną biszkoptową samiczkę oraz biszkoptowego samczyka. Czwórka szczeniąt grzeczna, niczym aniołki, lecz jeden biszkoptowy samczyk był łobuzem jakich mało! Wciąż denerwował swoją siostrę ciągnąc ją za ucho, wspinał się na swoje rodzeństwo, zabierał im mleko. Chociaż biszkoptowy nie należał do tych "grzecznych" to i tak Aza kochała go całym swoim sercem, podobnie jak jego braci i siostrę.







Herkules,Biszkoptowy,Hektor,Roki i Rufus.
Minęły cztery tygodnie. Szczenięta Azy zaczęły już chodzić, mówić i bawić się. Ich mama nadała im imiona. Jeden czarny samiec zwał się Herkules, ponieważ był bardzo silny i przeważnie to on wygrywał w walkach, drugi ciemny samczyk zwał się Rufus, nazywamy czasem Rufi'm, a trzeci czarny samiec  nazywał się Hektor. Kremowa samiczka zwała się Roki. Samczyk o biszkoptowej maści nie posiadał imienia. Choć jego mama myślała nad jego godnością dużo dni, nic nie wymyśliła. Postanowiła że poczeka trochę czasu, a może imię samo jakoś się wymyśli. Na razie będzie wołać na niego Biszkoptowy. Pewnego razu Aza wyszła na polowanie,jak co dzień, a szczenięta zostawiła w norze. Roki odpoczywała z boku nory, Herkules siłował się z bratem Hektorem, a Hektor oglądał ich zabawy. Biszkoptowy siedział ze zwieszoną głową gdzieś z boku. Był strasznie przygnębiony, ponieważ jego bracia go odtrącali z powodu tego iż nie miał imienia oraz nie był czarny jak oni. Jedynie kto dla niego miły to mama i siostra. Z nimi czuł się bezpiecznie i chciany. Dlaczegóż to teraz się nie bawił z siostrą? Nie chciał ciągle przebywać z dziewczynami. Wolałby teraz coś porobić z braćmi. Westchnął i zwinął się w mały kłębek. Oglądał zabawy braci i coraz bardziej pragnął tak się z nimi bawić. Zaskomlał i spojrzał na siostrę. Ona także przyglądała się wygłupom braci. Biszkoptowy wstał i powlókł się do siostry. Usiadł przed nią i położył łapę na jej ramieniu.
-Co tam?-powiedział do Roki.
-Ano dobrze...-Podniosła łeb i spojrzała w oczy brata-Smutny jesteś. Może chcesz się pobawić?
-Em... Nie dzięki.-Popatrzył na braci-Ja chcę z nimi i zaraz pójdę im to powiedzieć.
-Możesz spróbować, ale i tak Cię wygonią.-Wzruszyła ramionami i ułożyła się wygodnie na grzbiecie.
Biszkoptowy przewrócił jedynie oczami i podszedł do braci. Oni zaś przestali się bawić i skupili się na biszkoptowym. Nie miał zielonego pojęcia co powiedzieć. Nic się nie odzywał tylko patrzył raz to na Hektora, a raz na Rufusa i na Herkulesa.
-Czego ty od nas chcesz?-Warknął Hektor.
-No ja...Em...-Jąkał.
-Spadaj!-Syknął Rufus.
Biszkoptowy od razu podkulił ogon pod siebie. Cicho zaskomlał i już chciał się odwrócić oraz odejść gdy to nagle przemówił Herkules.
-Ej! Jak tam ty....Biszkoptowy! Zaczekaj,zaczekaj....-Uśmiechnął się tajemniczo.-Jeżeli chce się z nami bawić to dajmy mu szansę.
Czarni spojrzeli na brata jak wryci. Przecież to on odganiał go jako pierwszy, a teraz chce pozwolić mu się z nimi bawić? " Coś tu nie gra " Pomyślał Rufi, a jego wzrok przerzucił się na Biszkoptowego. Biszkoptowe szczenię od razu wzięło swój ogon do góry i zaczęło lekko nim merdać.
-To....Mogę się z Wami bawić?-Uśmiechnął się szeroko.
Jego siostra patrzała na tą scenkę z otwartą buzią. Nie wierzyła że bracia pozwolą Biszkoptowemu się z nim bawić! Nic nie mówiła, wciąż się im przyglądała.
-Nie,nie tak prędko bracie! Pierw musisz zrobić test na odwagę i siłę.-Zaśmiał się złowrogo.
Roki w tym momencie szybko wstała i podeszła do braci.
-Nie musi tego robić!-Warknęła do czarnych-Wiesz o tym, co nie?-Kątem oka spojrzała na jasnego brata.
-Zrobisz co Ci kazała siostra?-Zaśmiał się kpiąco Rufi-To takie urocze.
-Wcale że nie!-Warknął Biszkoptowy-Zrobię to i tyle!
Czarni bracia zaczęli śmiać się. Jasna labradorka spojrzała na brata wzrokiem jakby chciała powiedzieć " Nie rób tego...Zawsze możesz się wycofać... "

C.D.N

__________________________________________________________________________________________

OMG! Jakie debilne opko -.- . Zezwalam na hejtowanie,śmianie się itp.  Mam nadzieje że opowiadanie podobało się chociaż trochę xd 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz