Treść zadania:
Ragnar
przynosi do Ciebie ranną Nukri, z początku nie wiesz co masz robić,
jednak przypominasz sobie o ziołach leczniczych i od razu idziesz po nie
do lasu. Nukri zostaje pod opieką (Tutaj możesz wstawić czyjeś imię),
lecz niestety szukanie ziół przedłuża Ci się. W lesie spotykasz kilka
psów ze Stada Nocy, którzy planują zaatakować stado z różnych możliwych
stron. W końcu znajdujesz zioła i od razu biegniesz do Nukri
powiadamiając tym samym Allex, która właśnie operuje rannego. Prosisz by
przekazała te informacje dla Lorens’a.
- Aleś mi stracha napędziła.. - Powiedział cicho do siostry. - Nigdy więcej nie dopuszczę, żeby coś Ci groziło, Nukri.. Nigdy więcej.. Ale wiesz, co..? Tak odważnej suczki jak Ty dawno nie widziałem.. - Mruknął jej jeszcze na pożegnanie, zostawiając ją pod 'skrzydłami' Cheese'a. Skinął mu pyskiem na powitanie i truchtem powrócił na pole walk.
Rosły Samiec widząc Nukri przeraził się nieco, ponieważ miała wiele zadrapań, a krew spływała niczym wodospad. Była ranna, otóż to.
-Aloha Nukri. - Machnął łapą na przywitanie spoglądając na białą sierść samki. - Tak w ogóle to co się stało? -Zdezorientowany Samiec nie wiedział co miał robić, więc usiadł gdzieś z boku jaskini zerkając pytająco w stronę Samicy Gamma.
-Jak widzisz Stado Nocy nie jest łatwym stadem do pokonania i ktoś musi cierpieć.. -Powiedziała ochrypłym głosem zlizując z siebie krew.
-Taa... i może akurat to Ty musisz być tą, która ma cierpieć? -Powiedział nieco bardziej oburzony wstając.
Nukri nic nie odpowiedziała tylko skomlała z bólu. Nawet nie dała rady przewrócić się na drugi bok. Wprawdzie Cheese nie był medykiem, tylko zielarzem, ale nie mógł od tak zostawić Nukri i patrzeć jak cierpi. Chodził po jaskini w kółko myśląc, co ma robić. W końcu wpadł na pomysł, by pójść po zioła do lasu, jednak był jeszcze jeden problem. Owczarek nie mógł zostawić samą Nukri, musiał znaleźć kogoś, kto zaopiekuje się nią, pod jego nieobecność. Skierował się do wyjścia jaskini mówiąc.
-Nukri, zaraz wrócę, poczekaj chwilkę. -Szybko odbiegł rozglądając się po polanie.
Liczba psów na polanie nie była zadowalająca. Bardzo możliwe, że było to spowodowane wojną, która właśnie toczyła się na terenach Stada Psich Serc. W sumie to musiał być ktoś, przecież stado nie jest aż takie małe, prawda? W oddali widział Ragnar'a, który niósł rannego psa, gdzieś indziej był Choco, który patrolował tereny, aż w końcu ujrzał husky, która właśnie wyszła z jaskini.
-Luffiera! -Szczeknął dość głośno ciesząc się, że w końcu kogoś zauważył. Owa suczka przecież jest medykiem i zawsze można liczyć na jej pomoc, także Samiec nie miał największych oporów by spytać ją o pomoc. Podbiegł do Niej pytając.
-Luffiero, mam do Ciebie prośbę. Nie przedłużając.. Czy mogłabyś zaopiekować się ranną Nukri, która jest w jaskini? Ja muszę iść po zioła lecznicze i nie mogę jej od tak samej zostawić.. -Mrugnął oczyma wyczekując na odpowiedź.
Na pyszczku Luffiery pojawił się przez chwilę uśmiech, lecz widać było, że przeraziła się stanem Nukri bardziej niż ktokolwiek.
-Dzień dobry Cheese. Oczywiście, że zajmę się Nukri, ale... co się stało? -Skrzywiła nieco wyraz pyska.
-Nie mam teraz zbytnio czasu na opowiadanie, ale powiem jedno: Wojna. Chyba wiesz o co chodzi, a jak nie wiesz to Nukri Ci opowie, a teraz chodźmy, bo naprawdę Nukri nie jest w najlepszym stanie.
Owczarek ruszył w kierunku jaskini wraz z Luffierą wchodząc do niej. W kącie leżała Biała, więc Luffiera szybko podbiegła do suczki przytulając ją tym samym.
-W takim razie idę do lasu po zioła. Luff, zajmiesz się nią, dobrze? Miło by było jakbyś opatrzyła rany i sprawdziła w jakim stanie jest. Dzięki.
Samiec Gamma wybiegł z jaskini obmyślając plan działania. Musiał znaleźć dość rzadko spotykane zioła, więc obawiał się, że szukanie ich może trochę mu zająć, a przecież nie ma na to czasu. W sumie to teraz zaczął żałować, że wcześniej tych ziół nie zbierał i nie przechowywał ich w swojej jaskini, bo przecież nie musiałby iść teraz do lasu, tylko próbował pomóc Nukri, ale co poradzić. W końcu minął pierwsze krzaczki rozpoczynające las.
-No to pięknie... -Warknął cicho oburzając się tym samym.
Samiec nie wiedział zbytnio gdzie ma iść, bo przecież las jest dość duży i można by było godzinami szukać tych ziół. Mijając różne drzewa przypomniało się mu coś. Miał ochotę kopać dołki w ziemi, gdyż był tak przybity tym wspomnieniem, które właśnie sobie przypomniał. Nie miał teraz nawet głowy do szukania, więc usiadł na pierwszym lepszym pieńku i zaczął rozmyślać plan działania. Niestety owe myśli były zupełnie o czymś innym, a o czym?
"-No dobrze, w takim razie chodźmy do lasu kochani! -Dalmatynka z szerokim uśmiechem na pyszczku szła obok owczarka.
-Mamo, tato tutaj jest wiewiórka! -Młoda Sherre zauważyła wiewiórkę, za którą zaczęła biec.
Wszyscy stracili z oczu Sherre, więc zaczęli jej szukać. Las nie był przecież taki mały, a szczeniak mógł równie dobrze wpaść w sidła wielkiego niedźwiedzia czy też innego groźnego zwierzęcia.
-Kochanie, ja wezmę Hazzel, a Ty weź Jakoba i spotkamy się przy tym wielkim dębie. -Owczarek zakomunikował udając się prawą stroną lasu. Hazel biegła na swoich małych łapkach za ojcem, a Jakob za Sashą.
-Tatusiu, a co jak nie znajdziemy Sherre? -Młoda, przestraszona suczka zapytała Cheese'a.
-Znajdziemy, spokojnie. -Wziął w pysk Hazel, po czym usadowił ją na swoim grzbiecie biegnąc.
Ani Sasha, ani Cheese nie znaleźli młodej przedstawicielki rasy Dalmatyńczyk, więc obydwoje spotkali się przy dużym dębie.
-I co teraz? -zapytała Sasha rozglądając się po lesie.
Sherre stąpała swoimi łapami po wilgotnej powierzchni omijając tym samym szyszki. Niestety straciła z oczu wiewiórkę, ale nie poddawała się, chciała ją za wszelką cenę znaleźć. Nie zastanawiała się, gdzie są jej rodzice, tylko gdzie jest wiewiórka. Słysząc huczenie sowy zapatrzyła się na wielkiego ptaka, jednak kiedy poszła dalej, wpadła do wielkiej dziury robiąc tym samym huk.
-Mamo!, Tato! -Przestraszona sunia zaczęła wołać rodziców.
Sasha i Cheese oraz szczeniaki poszli nieco dalej, jednak gdy usłyszeli szczekanie, od razu wiedzieli, że to Sherre. Jakob zaśmiał się wesoło, a Hazel wyprzedziła rodziców wołając swoją siostrę. W końcu znaleźli się przy wielkiej dziurze, w której była Sherre. Sasha wpadła na pomysł, by pójść po córkę, jednak był pewien problem. Jak obydwie miałyby wyjść? Cheese wpadł na pomysł, by znaleźć jakiś gruby, duży kijek, który pomógłby wyjść obu suczkom. Owczarek z Jakobem poszli szukać kijka, zaś Hazel położyła się obok dziury piszcząc. Po chwili Cheese i szczeniak wrócili z kijkiem który delikatnie włożyli do jamy w której znajdowały się Sasha i Sherre.
-Chodź Skarbie, trzymaj się mnie. -Dalmatynka poczęła wspinać się po kijku, zaś Cheese, Hazel i Jakob trzymali kijek z obydwu stron tak by Sasha i Sherre nie spadły. W końcu obydwie wyszły z dziury.
-Przepraszam tatusiu, przepraszam mamusiu, przepraszam Jakob, przepraszam Hazel.. -Młoda suczka zaczęła przepraszać rodzinę.
-Oj już nic się nie stało, a teraz wracajmy, za dużo wrażeń jak na dziś. -Powiedziała Sasha.
Wszyscy udali się w stronę jaskini myśląc o dzisiejszym zdarzeniu."
W końcu Cheese ocknął się wstając z pieńka. Trochę czasu na przemyślenia mu zajęło, więc bez żadnego wahania ruszył wgłąb lasu szukając potrzebnych ziół. Nagle usłyszał czyjeś kroki, jednak nie przejmował się tym zbytnio, tylko dalej szedł.
-Jeśli masz zamiar podchodzić to lepiej tego nie rób bo nie mam czasu! -Powiedział nieco głośniej Owczarek, tak by zwierze które właśnie zbliżało się w kierunku Samca Gammy usłyszało.
Jednak i mimo to nie poskutkowało. Z wysokich brzóz wyłoniły się dwie postury psów, które jak widać nie miały najlepszych zamiarów. Jeden był większy od Cheese'a, a drugi nieco mniejszy. W sumie Owczarek i tak nie miał najmniejszych szans na to by ich pokonać, więc przysiadł tylko na tylnych łapach wpatrując się swoimi błękitnymi oczyma w psy.
-No witam, witam, kogo my tu mamy? -Wtem odezwał się jeden pies szturchając łapą swojego sprzymierzeńca. Cheese ziewnął nieco głośno nie okazując tym samym zainteresowania. Miał lepsze rzeczy do roboty niż pogaduszki z nieznajomymi.
-Czego? - Owczarek zapytał dość obojętnie nie pokazując, że boi się ich. Zgrywał pewnego siebie i można było powiedzieć, że udało się to mu.
-Może trochę grzeczniej, co? -Warknął czarny samiec. -Ty ze Stada Psich Serc kundlu? -Zapytał.
Cheese przewrócił oczyma wiedząc iż to są szpiedzy ze Stada Nocy, którzy próbowali podejść Stado Psich Serc od innej strony, jednak jak widać nie udał się im ten plan, ponieważ spotkali Cheese'a.
-Wypraszam sobie! Jestem rasowym psem! -Owczarek splunął na bok oblizując się.
-Widać, że jakiś przygłup, chodźmy stąd Victor- Pies spojrzał na Border Collie zawracając się.
Psy z wrogiego stada pobiegły zostawiając Cheese'a. Owczarek zaśmiał się ruszając dalej.
-Haha chyba wy jesteście przygłupami. -Powiedział sam do siebie wyłaniając się z ostatnich drzew, które prowadziły na niewielką łączkę.
Na łące było dużo roślin, w tym i zioła lecznicze jak i kwiaty. Owczarek od razu zaczął zrywać potrzebne zioła. Gdy już zerwał począł wracać tą samą drogą, którą szedł w kierunku polany. Miał już wszystko, także był dumny z siebie. Minął ostatnie krzaczki wchodząc dumnie na polanę. W pysku miał pęczek przeróżnych ziół, które były potrzebne by złagodzić ból Nukri. Widząc w oddali Allex i nieznajomego psa, postanowił do nich podejść, by opowiedzieć o tym co go spotkało w lesie. Usiadł zaś niedaleko Allex, odstawiając zioła na bok. Wpatrywał się w poczynania Amstaffki, która operowała rannego.
-Słuchaj Allex, jak wracałem z lasu to spotkałem dwa psy. Jeden był bodajże rasy Border Collie, a drugi jakiś nieco większy, ale nie wiem jaka to rasa. Wyglądali mi na szpiegów ze Stada Nocy. Trzeba powiadomić myśliwych jak i stróży by zaczęli patrolować tereny. Sam Choco nie wystarczy, bo mogą podejść nas od każdej strony. Powiadomisz Lorensa? -Wziął z powrotem zioła w pysk i bez żadnego wahania udał się do jaskini w której była Nukri i Luffiera.
Owczarek zaczął opatrywać rany Nukri robiąc tym samym leczniczą maść, która miała złagodzić ból.
~~~~~
WYROBIŁEM SIĘ Z CZASEM!
1. Mam nadzieję, że nie jesteście źli, że wstawiłem wspomnienie Cheese'a.
2. Pałeczkę przekazuję dla Allex.
3. Wybaczcie, że w ostatnim dniu napisałem opko.
4. Nie spać.
5. Szykuje Wam coś specjalnego <D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz