niedziela, 24 marca 2013

Opowiadanie na Delthę.

Nastał kolejny, chłodny dzień. Wstałam jak zwykle z samego ranka z lekkim bólem głowy. Zupełnie nie wiem od czego bolała mnie głowa, ale wiedziałam jedno. Dzisiejszy dzień będzie należał do jednych z pracowitszych dni. Wyszłam ze swojej jaskini i od razu poszłam do jaskini szczeniaków. Opiekunowie wszyscy spali, czujek nie było widać na horyzoncie. Co się stało? Dlaczego szczeniaki zostały same bez opieki, czemu nie ma czujek i jest pusto na polanie? Wchodząc do jaskini ujrzałam małą Nukri, która jako jedyna nie spała. Usiadłam obok niej dziwnie rozglądając się po innych.
-Nukri, gdzie są wszyscy, co się stało?
-Wszyscy poszli na polowanie dosyć dawno temu dla nas po jedzenie, ale do tej pory nie wrócili.
W tym momencie usłyszałam ciche burczenie wydobywające się z brzucha Nukri. Faktycznie musieli być głodni, pomyślałam/
-Jak to nie wrócili?
-Po prostu. -Nukri zwiesiła główkę wyraźnie smucąc się.
-A tak w ogóle to dlaczego jesteście bez opiekunów? -Czułam, że przepełniała mnie złość i chciałam zakląć coś pod nosem, ale w ostatniej chwili powstrzymałam się. Nukri spojrzała na mnie ukradkiem.
-Oni ,oni poszli gdzieś... -Powiedziała dosyć dziwnym tonem.
Zastanawiało mnie jedno: Gdzie są wszyscy i dlaczego nie ma czujek jak i opiekunów? Co powinnam zrobić? Jestem tu i teraz sama na głównej polanie, a raczej ze szczeniakami, które sobie smacznie drzemią w jaskini. A ja? Czułam, że wszystkie obowiązki spadły na mnie, ale co tam w końcu przydam się na coś. W sumie to uwielbiałam przebywać ze szczeniakami, więc mogło być zabawnie. Pogłaskałam Nukri po łebku, a kiedy zobaczyłam u małej radość na pyszczku od razu inni zaczęli się budzić. Rebekah jako, że pierwsza wstała podeszła w moim i Nukri kierunku.
-Gdzie tata i mama? -Powiedziała zaspanym głosem.
Miałam powiedzieć, że nie wiem gdzie są? Dzisiaj to ja miałam całkowitą kontrolę nad wszystkim. Stanęłam na środku jaskini tak by każdy mnie mógł zobaczyć i zaczęłam mówić.
-Poszli zapewne na polowanie. Słuchajcie wszyscy. Dzisiaj jestem sama na polanie, a was jest bodajże ośmioro. Musicie mi dzisiaj pomóc, gdyż sama mogę sobie nie poradzić z tym wszystkim.
Szczeniaki tylko skinęły głową, na znak że zrozumiały o co chodzi i od razu wyszliśmy z jaskini. Pogoda była wręcz świetna do jakichkolwiek zabaw na śniegu. Problemem było to, że bałam się iż sobie nie poradzę z przypilnowaniem jak i ogarnięciem ośmioro szczeniaków. Riven, jako że jeden ze starszych szczeniąt usiadł gdzieś z boku przyglądając się bawiącym szczeniakom na śniegu. Nukri z Dragon'em zanurzyli się w wielkiej zaspie, Rebekah i Yuki lepili bałwana, a Nack, Choco i Lucky sporządzili sobie bitwę na śnieżki. Widok był całkiem przyjemny, ale z drugiej storny był przerażający. Jeszcze nigdy nie byłam w takiej sytuacji, że musiałam mieć na oku ośmioro szczeniąt. Podeszłam do Riven'a i przysiadłam obok niego zaczynając rozmowę.
-A Ty co nie bawisz się?
-Nie mam ochoty, z resztą wyrosłem z takich zabaw już. -Odburknął młody Owczarek.
-Mogłabym mieć do Ciebie prośbę? -Spytałam go.
-Jaką?
-Bo widzisz, że nie ma innych na polanie jak i w jaskiniach. Jak widzisz muszę zająć się szczeniakami i dopilnować by nic się im nie stało i chciałabym się ciebie spytać czymógłbyś mieć oko na szczeniaki gdy ja pójdę po pożywienie? To dla mnie bardzo ważne.
-Jasne, nie ma problemu.
-Dziękuję Tobie.
Ucieszyłam się, nie byłam sama. Riven jako iż zaliczał się do grupy szczenięcej a był tak naprawdę krok od dorosłości zgodził się mi pomóc. Widząc bawiące się szczeniaki, nie chciałam im przeszkadzać w zabawie, lecz musiałam oznajmić, że idę do lasu na małe polowanie. Nie mogłam pozwolić, by szczenięta głodowały. Trzeba było zadbać o nie jak i o wszystko.
-Szczeniaczki! Muszę iść dla was po pożywienie, nie będzie mnie trochę. Riven zaopiekuje się wami. Słuchajcie się go i nie oddalajcie się. -Powiedziałam dosyć głośno, tak by każdy mógł usłyszeć. Jedynie Nukri i Rebekaj kiwnęły głową, reszta bawiła się. Może to i nawet lepiej. Wstałam otrzepując się ze śniegu udałam się w stronę lasu. Wychodząc z głównej polany usłyszałam szeleszczenie za pobliskimi drzewami. W tym momencie zawahałam się i myślałam o powrocie. Jednak poszłam dalej, miałam pewne wątpliwości czy zostawiając Riven'a z siedmioma szczeniętami to był rzeczywiście dobry pomysł. Przyspieszyłam i pobiegłam wgłąb lasu szukając tropu. W końcu odnalazłam trop, ten właściwy i zaczęłam węszyć. Ujrzawszy parę królików rzuciłam się w ich stronę. Po chwili miałam już w pyszczku trzy dosyć duże zające, zawróciłam się na polanę idąc z królikami w pyszczku. Minęłam bawiące się szczeniaki i podeszłam do Riven'a układając je obok niego.
-Pójdę jeszcze po sarnę, mam nadzieję że wystarczy jedzenia. -Odrzekłam krótko i pobiegłam ponownie w stronę wyjścia polany prowadzącej do gęstego lasu. Pobiegłam tym samym tropem co wtedy i już miałam na widoku stado saren. Zakradłam się cicho do jednej i rzuciłam się na nią przegryzając tętnice a następnie wgryzając w kark. Sarna padła i pozostawiła czerwone ślady krwi na śniegu. Złapałam ją za nogę i zaczęłam iść w stronę polany. Mijając te same drzewo co słyszałam wtedy dziwne odgłosy znowu zaszeleściło. Przyspieszyłam kroku wkraczając na polanę. Wszystkie szczeniaki, które były zajęte zabawą patrzyły się w tym momencie na mnie. Podbiegli do mnie Nack i Lucky, którzy po chwili poczęli obwąchiwać sarnę. Ułożyłam ją obok  królików.
-Co będziemy robić? -Spytał Choco podbiegając do mnie.
-Za chwilę rozpalimy ognisko i zrobimy sobie pyszny obiad. Chcecie? -Powiedziałam jak najbardziej radosnym głosem. Nie wiem czemu, ale cieszyło mnie to iż mogłam zająć się w tym dniu szczeniakami, wprost uwielbiałam ich towarzystwo. Przy nich sama czułam się jak szczeniak jak i przypominały mi się lata szczenięce. Aż łezka w oku zakręciła mi się.
Szczeniaki skakały z radości tarzając się w śniegu.
-Musimy teraz odgarnąć śnieg i poukładać kamienie w jeden wielki krąg. Riven, mógłbyś znaleźć dwa krzemienie? Na pewno wiesz jak one wyglądają.
-W porządku. -Młody Owczarek od razu pobiegł nieco dalej od zgromadzonych.
Wszyscy bez żadnych grymasów zaczęli szukać kamieni w tym i ja. Yuki odgarniała śnieg tworząc tym samym jeden wielki okrąg. Nukri układała kamienie, a ja jej w tym pomagałam.
-Świetnie! Teraz potrzebujemy patyków.
Szczeniaki znajdując patyki kładły do środka wielkiego okręgu. Po chwili wrócił Riven z dwoma krzemieniami w pysku.
-Dziękuję. Mamy już wszystko. Proszę byście usiedli w jeden wielki okrąg. Riven mógłbyś usiąść po drugiej stronie? Tak by ich przypilnować w razie czego. Ja będę z tej strony siedzieć.
Zaczęłam układać patyki , wtedy gdy szczeniaki usadawiały się. Dragon siedział obok Riven'a a obok Riven'a siedziała Yuki. Obok mnie usadowiła się Nukri i Rebekah, zaś Choco usiadł obok Nukri i Dragon'a a Lucky z Nack'iem obok Yuki. Przyłożyłam dwa krzemienie i poczęłam próby rozpalania ognia. Po którejś tam z kolei próbie w końcu udało mi się rozpalić ognisko. Szczeniaki z wielkim entuzjazmem wpatrywały w żarzący się płomień. Zaczęłam piec króliki i sarny po czym podawałam szczeniakom.
-Smacznego moi kochani. -Uśmiechnęłam się czule do nich patrząc na nich. Sama przekąsiłam kawałek sarny.
-Dziękujemy. -Szczeniaki odpowiedziały jednocześnie.
Jako, że pierwsza zjadłam , oblizałam sobie pyszczek i czekałam aż inni zjedzą. Wszystkim smakowały podpieczone zwierzęta. Wtem przeszłam do siadu i zerkałam na każdeg pokolei mówiąc.
-Wiecie, że organizowane są wybory na Bethę i Delthę, prawda? Biorę udział na Delthę. Jestem bardzo wrażliwą suczką, przyjazną i otwartą na nowe znajomości. Staram się pomagać dla Leny w ogarnianiu stada jak i brać aktywny udział w stadzie. Bardzo pokochałam to stado, gdyż tutaj czuję iż to jest mój prawdziwy dom, w którym mogłam zostać na dłużej. W sumie to mam marne szanse, więc wątpię że wygram, ale jeśli wygrałabym to mam już kilka pomysłów. Pierwszy z nich to jest zapewnienie szczeniakom więcej atrakcji. Nie mówię tutaj o zmuszaniu do czegokolwiek, lecz zapewnić zabawę poprzez uczenie się, wspólne wycieczki, pływanie gry i zabawy. W końcu szczeniakom też trzeba zapewnić coś by czuły się swobodnie w stadzie. Więcej spędzania czasu z innymi psami naprawdę szczeniakom przydałoby się. Kolejnym moim pomysłem jest umilanie czasu innym. Można by było organizować dosyć często takie coś, że losuje się jedną osobę i zabiera się ją na spacer w ramach lepszego poznania się. Stado powinno być zgrane, prawda? Oprowadzanie nowych po terenach też jest w dobrych intencjach, pokażmy że potrafimy oswoić nowych w stadzie poprzez zwykły spacer po terenach. Mam również wiele innych pomyłów, ale nie chcę zdradzać wszelakich pomysłów, gdyż co to by była za niespodzianka zdradzając wszystkie pomysły?
Szczeniaki słuchały mnie bardzo uważnie, szczególnie Riven. Gdy skończyłam już mówić maluchy zaczęły bawić się ze sobą na śniegu, dołączyłam do nich i ulepiliśmy wspólnie wielkiego bałwana. Zaczęło się ściemniać, a Lena i inni nadal nie wrócili. Szczeniaki były tak zajęte zabawą, że ani razu nie wspomniały, gdzie jest reszta.
Nastał wieczór. Zmęczona zabawą położyłam się na śniegu obserwując dalej bawiące się szczeniaki. Nagle zauważyłam idącą Lenę, Sathanę, Ravel'a i resztę stada. Szybko usiadłam i skinęłam głową w ich kierunku.
-Dobry wieczór Luno. -Lena podeszła do mnie obserwując co się dzieje na polanie
Szczeniaki usiadły grzecznie obserwując wchodzące psy na polanę.
-Witaj Lenko. -Ukłoniłam się do niej.
-Jak minął dzień ? -Lena spytała z lekkim uśmiechem na pyszczku
-Całkiem dobrze, a wy gdzie byliście? -Gotowała się we mnie złość w środku, ale nie mogłam tego zbytnio okazać. Cały czas patrzyłam na Lenę, Ravel tylko uśmiechał się , tak jak i inni.
O co tutaj chodziło? Gdzie oni byli i dlaczego wszyscynagle zbierają się na polanie? Nurt takich oto pytań miałam w głowie.
-My? A tu i tam. W sumie to sprawdzaliśmy Cię Luno, mały test. Zdałaś pozytywnie, jestem z Ciebie dumna. -Lena przytuliła mnie
-Że co? -Powiedziałam lekko oburzona.
-Tak, do zobaczenia, widzimy się jutro.
Lena jak i inni poszli do swoich jaskiń, Ravel zabierając swoje szczeniaki zaśmiał się cicho przechodząc obok mnie.
-Nic już z tego nie rozumiem. -Ulożyłam się na śniegu i odprowadzałam każdego wzrokiem.

____________________
Opowiadanie na Delthę napisane. Przepraszam, że dopiero teraz, ale wcześniej nie miałam zbytnio czasu. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tym opowiadaniem i proszę o komentarze bądź opinie na temat opowiadania. Pomysły umieściłam, o Delthcie też jak i mój charakter można wywnioskować z zaistniałej sytuacji jaka miała miejsce na polanie. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz