Słysząc
wrzask Bueno, rodzina Saurona w jednej chwili zbiegła się do ich
pokoju. Wszyscy w tej samej chwili zaczęli płakać. Bueno padła na łóżko,
tuląc martwe ciało Saurona. Sama również była w jego krwi. To ten
sen... to ten wilkołak ze snu go zabił... było widać wyraźne zadrapania
pazurów na jego ciele, rozdarta koszula oraz głębokie ślady po kłach.
Kilka dni później...
Wyprawiono
Sauronowi pogrzeb. Wszyscy płakali. Zakopano go kilka metrów od placu
zabaw. W dzień później, podczas gdy niektórzy już się otrząsnęli, Bueno
cały czas była zamknięta w sobie. Od tamtej nocy wciąż widywała tą samą
wizję... dopiero po kilku tygodniach otrząsnęła się. Dzieci rzadko
wychodziły na dwór. Rodzice prawie nic nie mówili. Bueno po raz pierwszy
od wielu dni wyszła z pokoju. W ciszy cała rodzina zjadła śniadanie, po
czym na dwór pospacerować. Usiadła na ławce przy placu zabaw, wpatrując
się w las leżący nieopodal. Siedziała tak kilkanaście minut, gdy nagle
pomiędzy drzewami rozbłysły szkarłatne ślepia. Dwie pary. Z lasu wyłonił
się wielki, zgarbiony kary basior. Nie miał ślepi. Na jego grzbiecie
siedziała dziewczynka bez głowy, czarny duch, otoczony szkarłatną
poświatą. Z obu stron bezokiego stwora szły czarne duchy, podobne do
tego na grzbiecie stwora, ale starsze i głowami o krwistoczerwonych
oczach.... Bueno krzyknęła ze strachu. Nie mogła się ruszyć. Duchy
zmierzały ku niej... zdrętwiała ze strachu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz