czwartek, 16 sierpnia 2012

Takie cóś. :3 | Nr. II cz.2

Słysząc wrzask Bueno, rodzina Saurona w jednej chwili zbiegła się do ich pokoju. Wszyscy w tej samej chwili zaczęli płakać. Bueno padła na łóżko, tuląc martwe ciało Saurona. Sama również była w jego krwi. To ten sen... to ten wilkołak ze snu go zabił... było widać wyraźne zadrapania pazurów na jego ciele, rozdarta koszula oraz głębokie ślady po kłach.
Kilka dni później...
Wyprawiono Sauronowi pogrzeb. Wszyscy płakali. Zakopano go kilka metrów od placu zabaw. W dzień później, podczas gdy niektórzy już się otrząsnęli, Bueno cały czas była zamknięta w sobie. Od tamtej nocy wciąż widywała tą samą wizję... dopiero po kilku tygodniach otrząsnęła się. Dzieci rzadko wychodziły na dwór. Rodzice prawie nic nie mówili. Bueno po raz pierwszy od wielu dni wyszła z pokoju. W ciszy cała rodzina zjadła śniadanie, po czym na dwór pospacerować. Usiadła na ławce przy placu zabaw, wpatrując się w las leżący nieopodal. Siedziała tak kilkanaście minut, gdy nagle pomiędzy drzewami rozbłysły szkarłatne ślepia. Dwie pary. Z lasu wyłonił się wielki, zgarbiony kary basior. Nie miał ślepi. Na jego grzbiecie siedziała dziewczynka bez głowy, czarny duch, otoczony szkarłatną poświatą. Z obu stron bezokiego stwora szły czarne duchy, podobne do tego na grzbiecie stwora, ale starsze i głowami o krwistoczerwonych oczach.... Bueno krzyknęła ze strachu. Nie mogła się ruszyć. Duchy zmierzały ku niej... zdrętwiała ze strachu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz