Cześć! Tutaj Buka, ktoś w komentarzu prosił mnie bym napisała historię, bo się wzruszyła.
Jak pamiętam była to Luna.
Dziękuje za to, teraz mam pomysł, by napisać o tym kilka notek jak nie macie nic przeciwko. ;)
Tak więc, zaczyna się historia.
Jak pamiętam była to Luna.
Dziękuje za to, teraz mam pomysł, by napisać o tym kilka notek jak nie macie nic przeciwko. ;)
Tak więc, zaczyna się historia.
Tak wyglądałam, gdy byłam w schornisku. Moi pierwsi właściciele, nie mieli pieniędzy, a moja matka się oszczeniła, oczywiscie nie pamiętam nic, oprócz pobytu w schronisku. Miałam zupełnie inaczej na imię.
- Ej! Chłopaki mamy nowego kundla! - Warknął jeden z pracowników na mnie.
- To nie kundel sieroto! - Odwarknął drugi. - to Rasowy Bullterier... Cymbale jeden! - Chwycił mnie za futro i wrzucił do klatki z jakimiś psami. Potem już nie słyszałam co mówią, jednak dla mnie psy, które uważałam za zagrożenie to były bliźniaki, prawie. Dwa Boksery. Jeden nazywał się Halt, a drugi Darwin. Z nimi zaprzyjaźniłam się.
- Ej, baracie patrz, nowy pies. - Zaśmiał się "przerażająco."
- Bo wystraszysz go! - cicho szepnął drugi.
- Nie jestem chłopakiem! - cicho warknęłam wystraszona i odsunęłam się w kąt. Położyłam uszy po sobie.
- Mamy tutaj Damę. - Uśmiechnął się wesoło i podszedł do mnie. - Hej, jestem Halt, a to mój brat Darwin. Oboje tu trafiliśmy kilka tygodni przed Tobą. - Zaśmiał się i przysiadł, z cienia wyłonił się młodszy brat Darwin.
- Mam nadzieje, że nas się nie boisz? - Przechylił łeb i wesoło zamerdał ogonkiem.
- Nie.. - Odpowiedziałam cicho
, po kilku dniach się zaprzyjaźniliśmy i nie odstępowaliśmy na krok, poczułam, że mam braci. Zdziwili się, ze nie posiadam imienia więc nazwali mnie Shiro. Po japońsku znaczy to Biały. W sumie, ludzie też tak na mnie mówili, albo Biała. W schronisku zrobiło się przyjemnie, ludzi którzy źle traktowali psy to wyrzucili, a Boksery zaczęły żyć z dziewczyną, która codziennie przychodziła i nami się zajmowała. Pewnego dnia, przyniosła psom zabawki. Oczywiście Darwin, wolał miotłę od pracowników, która miała czerwoną szczotkę. Mówili do niego "Byczku, odejdź. ", bo zawsze rzucał się na miotłę z nadzieją zabawy. Ja w tym czasie chodziłam z Haltem po placu schroniska. Ludzie postanowili by nas powypuszczać, chodziło oczywiście o szczenięta. Dziewczyna przyniosła gryzaki, sznurki, piłeczki i wiele innych zabawek! Ja sobie przywłaszczyłam czerwoną piłeczkę, która mi się bardzo spodobała. Halt jakoś nic nie chciał na początku, a potem przechwycił gryzaka kość. Ludzie przychodzili odchodzili z pięknymi Yorkami, czy też pudlami. Pięknymi psami.. A takie jak ja i Boksery zostawały tam na zawsze... Nic codzienna rutyna, by się spodobać, a gdy ludzie byli zachwyceni zobaczyli cudownego Yorka. Bracia przestali w to wierzyć, że zostaną adoptowani, kiedyś się o to pokłóciliśmy, bo próbowałam im przekazać, że wszystko będzie dobrze.
- Nie zaadoptują takich jak my Shiro! My jesteśmy wyrzutkami! - Warknął na mnie Halt.
- Halt.. Przestań, wszystko będzie dobrze. - Trąciłam go pyskiem, by podnieść go na duchu, sama zaczynałam w to wątpić. Co się stanie jak nikt nas nie zaadoptuje?
- Shiro.. Halt ma racje.. - Westchnął Darwin i położyła łeb na karku brata, by po chwili zamknąć oczy i usnąć.
- Nie ma.. - Cicho szepnęłam, prawie nie dosłyszalnie. Ułożyłam się w przeciwnym kącie i zamknęłam oczy, po chwili usnęłam i nawet nie wiedziałam kiedy
. O świcie obudził mnie dźwięk silnika, ale nie auta tylko motoru. Człowiek masywnej postawy wszedł do środka i oglądał takie psy jak ja i Boksery. Zobaczył Darwina, który właśnie walczył w swoim śnie.
- To bokser? - Spytał się dziewczyny.
- Tak, nazywa się Darwin. Jest strasznym łobuzem! - Zaśmiała się i pogłaskała go, by wybudził się ze snu.
- A jaka jego cena?
- Oni już są za darmo... Nikt ich nie chce.. - Westchnęła cicho i spojrzała na naszą trójkę.
- Wezmę Darwina i dam z 3stówy. - Rzucił i wyszedł. Dziewczyna stała jak wryta i podniosła go.
- Wstawaj śpiochuu. Masz nowy dom. - Zaśmiała się, a oczy jej aż błyszczały z radości. Chwyciła obroże i smycz i zniknęła.
- Łaaa.. - Ziewnął Halt i zobaczył, ze nie ma koło niego brata. - Gdzie Darwin?
- Wzięli go. - Odpowiedziałam łagodnie i uśmiechnęłam się. - Pewnie zaraz przyjdzie, by się pożegnać.- Jednak, nigdy już nie wrócił. Mijały godziny a go już nie było, dziewczyna przyniosła nam jeść, ale nikt z nas nie tknął tego.
- Nie ma go już.. - Chlipnął Halt i poszedł do kąta. - I się nie pożegnał.. Pewnie mu dobrze.. - Westchnął cicho i nic się nie odezwał. Sama nie wiedziałam co robić, czy mu pomóc, czy co. Postanowiłam zostawić go samego i wyszłam z wybiegu. Od razu ktoś mnie chwycił, szczęknęłam i ujrzałam ciemne chłopięce oczy.
- Cześć! - Zawołał do mnie i uśmiechnął się wesoło. Szczeknęłam ponownie, bo chciałam by mnie postawił.
- Cześć młody, chcesz tego pieska? Nazywa się Shiro, ale my nazywamy ją Biała.
- Tak, chce tego. Buka! - Krzyknął i zaśmiał się i przytulił mnie po chwili.
- Buka?
- Tak, będzie się tak nazywać. - Zaśmiał się głośniej i pogłaskał mnie po łebku. Halt wyszedł z cienia i spojrzał na mnie lekko uśmiechając się.
- Shiro.. Ty dziś masz szczęśliwy dzień. - Zaśmiał się cicho i usiadł przyglądając się chłopakowi, dzieciak postawił mnie i pogłaskał Halta.
- Piękny pies! Czemu one tutaj są? - Zapytał i spojrzał na dziewczynę.
- One tu są do sprzedania, a ogólnie za darmo już, nikt ich nie chciał więc wiesz.. - Uśmiechnęła się nieśmiało. - A ile masz latek?
- Mam.. - Zaczął liczyć na palcach z uśmiechem. - Osiem lat. - Zaśmiał się i pogłaskał mnie. - Mama pozwoliła mi wziąć pieska, labradora, ale mi się podoba Buka! - Uśmiechnął się wesoło do niej i do mnie. - Tylko szkoda, że ten piesek nie może z nami jechać. - Cicho westchnął i przytulił Halta. Bokserowi oczy świeciły z szczęścia i smutku, polizał go po twarzy i wesoło merdał ogonem.
- To weź ją i idziemy do Twojej mamy.- Gdy chłopak chciał mnie podnieść, szybko wyrwałam się i podbiegłam do Halta i polizałam go po pysku.
- Dzięki za wszystko, liczę na to, że kiedyś się znów spotkamy. - Zaśmiałam się i ugryzłam w ucho.
- Cześć Shiro. Miłego pobytu u nowych ludzi. - Uśmiechnął się i przytulił mnie. Potem chłopczyk mnie wziął i zniknęłam za drzwiami. Mama chłopaka okazała się dobra i dała sto złotych na Halta. potem wyszliśmy przez duże drzwi i wsiedliśmy do samochodu.
- Ej! Chłopaki mamy nowego kundla! - Warknął jeden z pracowników na mnie.
- To nie kundel sieroto! - Odwarknął drugi. - to Rasowy Bullterier... Cymbale jeden! - Chwycił mnie za futro i wrzucił do klatki z jakimiś psami. Potem już nie słyszałam co mówią, jednak dla mnie psy, które uważałam za zagrożenie to były bliźniaki, prawie. Dwa Boksery. Jeden nazywał się Halt, a drugi Darwin. Z nimi zaprzyjaźniłam się.
- Ej, baracie patrz, nowy pies. - Zaśmiał się "przerażająco."
- Bo wystraszysz go! - cicho szepnął drugi.
- Nie jestem chłopakiem! - cicho warknęłam wystraszona i odsunęłam się w kąt. Położyłam uszy po sobie.
- Mamy tutaj Damę. - Uśmiechnął się wesoło i podszedł do mnie. - Hej, jestem Halt, a to mój brat Darwin. Oboje tu trafiliśmy kilka tygodni przed Tobą. - Zaśmiał się i przysiadł, z cienia wyłonił się młodszy brat Darwin.
- Mam nadzieje, że nas się nie boisz? - Przechylił łeb i wesoło zamerdał ogonkiem.
- Nie.. - Odpowiedziałam cicho
![]() | |
| Darwin |
- Nie zaadoptują takich jak my Shiro! My jesteśmy wyrzutkami! - Warknął na mnie Halt.
- Halt.. Przestań, wszystko będzie dobrze. - Trąciłam go pyskiem, by podnieść go na duchu, sama zaczynałam w to wątpić. Co się stanie jak nikt nas nie zaadoptuje?
- Shiro.. Halt ma racje.. - Westchnął Darwin i położyła łeb na karku brata, by po chwili zamknąć oczy i usnąć.
- Nie ma.. - Cicho szepnęłam, prawie nie dosłyszalnie. Ułożyłam się w przeciwnym kącie i zamknęłam oczy, po chwili usnęłam i nawet nie wiedziałam kiedy
![]() |
| Halt. |
- To bokser? - Spytał się dziewczyny.
- Tak, nazywa się Darwin. Jest strasznym łobuzem! - Zaśmiała się i pogłaskała go, by wybudził się ze snu.
- A jaka jego cena?
- Oni już są za darmo... Nikt ich nie chce.. - Westchnęła cicho i spojrzała na naszą trójkę.
- Wezmę Darwina i dam z 3stówy. - Rzucił i wyszedł. Dziewczyna stała jak wryta i podniosła go.
- Wstawaj śpiochuu. Masz nowy dom. - Zaśmiała się, a oczy jej aż błyszczały z radości. Chwyciła obroże i smycz i zniknęła.
- Łaaa.. - Ziewnął Halt i zobaczył, ze nie ma koło niego brata. - Gdzie Darwin?
- Wzięli go. - Odpowiedziałam łagodnie i uśmiechnęłam się. - Pewnie zaraz przyjdzie, by się pożegnać.- Jednak, nigdy już nie wrócił. Mijały godziny a go już nie było, dziewczyna przyniosła nam jeść, ale nikt z nas nie tknął tego.
- Nie ma go już.. - Chlipnął Halt i poszedł do kąta. - I się nie pożegnał.. Pewnie mu dobrze.. - Westchnął cicho i nic się nie odezwał. Sama nie wiedziałam co robić, czy mu pomóc, czy co. Postanowiłam zostawić go samego i wyszłam z wybiegu. Od razu ktoś mnie chwycił, szczęknęłam i ujrzałam ciemne chłopięce oczy.
- Cześć! - Zawołał do mnie i uśmiechnął się wesoło. Szczeknęłam ponownie, bo chciałam by mnie postawił.
- Cześć młody, chcesz tego pieska? Nazywa się Shiro, ale my nazywamy ją Biała.
- Tak, chce tego. Buka! - Krzyknął i zaśmiał się i przytulił mnie po chwili.
- Buka?
- Tak, będzie się tak nazywać. - Zaśmiał się głośniej i pogłaskał mnie po łebku. Halt wyszedł z cienia i spojrzał na mnie lekko uśmiechając się.
- Shiro.. Ty dziś masz szczęśliwy dzień. - Zaśmiał się cicho i usiadł przyglądając się chłopakowi, dzieciak postawił mnie i pogłaskał Halta.
- Piękny pies! Czemu one tutaj są? - Zapytał i spojrzał na dziewczynę.
- One tu są do sprzedania, a ogólnie za darmo już, nikt ich nie chciał więc wiesz.. - Uśmiechnęła się nieśmiało. - A ile masz latek?
- Mam.. - Zaczął liczyć na palcach z uśmiechem. - Osiem lat. - Zaśmiał się i pogłaskał mnie. - Mama pozwoliła mi wziąć pieska, labradora, ale mi się podoba Buka! - Uśmiechnął się wesoło do niej i do mnie. - Tylko szkoda, że ten piesek nie może z nami jechać. - Cicho westchnął i przytulił Halta. Bokserowi oczy świeciły z szczęścia i smutku, polizał go po twarzy i wesoło merdał ogonem.
- To weź ją i idziemy do Twojej mamy.- Gdy chłopak chciał mnie podnieść, szybko wyrwałam się i podbiegłam do Halta i polizałam go po pysku.
- Dzięki za wszystko, liczę na to, że kiedyś się znów spotkamy. - Zaśmiałam się i ugryzłam w ucho.
- Cześć Shiro. Miłego pobytu u nowych ludzi. - Uśmiechnął się i przytulił mnie. Potem chłopczyk mnie wziął i zniknęłam za drzwiami. Mama chłopaka okazała się dobra i dała sto złotych na Halta. potem wyszliśmy przez duże drzwi i wsiedliśmy do samochodu.
To na tyle w pierwszej części, mam nadzieje, że się spodobało ;).
Miłego czytania ;).
Miłego czytania ;).



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz